Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Zbawiciel nie przychodzi jako nagroda albo „perfekcyjna pani domu”. Komentarz do Ewangelii

SAVIOUR OF THE WORLD,JESUS
Udostępnij

Bez tego cały ten Adwent można przeżyć co najwyżej jako okres sentymentalno-liturgiczny.

Pierwszy piątek miesiąca. Jak zawsze, dużo spowiedzi. Jak zawsze, ludzie przychodzą ze swoimi grzechami, mówią o swoich słabościach, o walce, którą toczą i przegrywają, o zmaganiach z codziennością. To wyznania pełne dolin, w które wpadają; gór, na które nie są w stanie się wdrapać; dróg życiowych, które niejednokrotnie są kręte i wyboiste. Niektórzy przychodzą po długim czasie, inni wracają do kratek konfesjonału regularnie.

Ten pierwszy piątek bardzo mi pomógł odkrywać Adwent. Być może niektórzy byli zaskoczeni, kiedy po skończonym wyznaniu grzechów słyszeli: Te grzechy są ci dzisiaj potrzebne. Tak, są potrzebne, żeby odkryć w sobie autentyczne, głębokie wołanie: Przyjdź Panie Jezu! Przyjdź, bo potrzebuję Zbawiciela! Bez tego cały ten Adwent można przeżyć co najwyżej jako okres sentymentalno-liturgiczny, ale tak naprawdę nie czekając na Jego przyjście.

Właśnie dlatego dziś liturgia wprowadza na adwentową scenę postać Jana Chrzciciela. On jest prorokiem przygotowującym bezpośrednio na przyjście Mesjasza. Przez wiele lat miałem w głowie moralistyczny obraz roli Jana. Kiedy słyszałem zdanie: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!”, to byłem przekonany, że Jan nawołuje, żeby się ludzie nawrócili, bo dopiero jak ułożą swoje życie, zrobią w nim porządek, to będzie mógł przyjść do nich Mesjasz.

Ale tak nie jest. To by oznaczało, że Zbawiciel nie przychodzi jako ratunek, ale jako nagroda. Przecież sam Jezus powiedział, że „nie przyszedł do sprawiedliwych, ale do tych, którzy się źle mają”.

Misja Jana polega na postawieniu ludzi w prawdzie, skonfrontowaniu ich ze swoimi grzechami. To jest bardzo potrzebne, bo mamy tendencję uciekać od tej prawdy, nakładać różne maski, które mają ją przykryć, także pobożne maski. Wydaje się nam, że im mniej odkryjemy w swoim życiu grzechu tym lepiej, im lepiej wypadniemy, tym bardziej jesteśmy przygotowani na przyjście Jezusa.

Nie, wcale nie chodzi, żeby założyć nasze odświętne, pobożne wdzianko, poprawić grzywkę, bo Pan przychodzi do czystych i przygotowanych serc. On nie przychodzi jako „perfekcyjna pani domu” z jednego z programów telewizyjnych, żeby sprawdzić, czy mamy porządek.

Chodzi o to, żeby zobaczyć to, co jest syfiaste w moim życiu, niepoukładane, bez owijania w bawełnę. Jezus urodził się w grocie pełniącej rolę obory. Tam nie było czysto i pachnąco, i nic nie było przygotowane.

Przygotować drogę dla Pana oznacza uświadomić sobie tę potrzebę: tak, ja potrzebuję Zbawiciela. Zbawienie nie polega na pochwale za nasze poukładane życie. Zbawienie jest Dobrą Nowiną, o której mówi Jan: „Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi!”. To On – Zbawiciel – ma to zrobić. Zbawienia potrzebują grzesznicy, dlatego Adwent jest czasem grzeszników.

I czytanie: Ba 5, 1-9
II czytanie: Flp 1, 4-6. 8-11
Ewangelia: Łk 3, 1-6

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail