Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kiedy wina może być „szczęśliwa”? O porażkach, które przynoszą pożytek

SZCZĘŚLIWE PORAŻKI
Sascha Matuschak/Unsplash | CC0
Udostępnij

Nawet porażki, słabości czy pomyłki przekształcane są w niespodziewane, nowe i nieznane dotąd dobro. Jak to możliwe?

Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamiaru (Rz 8,28) – pisał Apostoł Paweł. Warto zatrzymać się przy tych słowach na dłużej i zapytać, o czym dokładnie one mówią i do jakich konkretnych kroków wzywają.

Czy chodzi tu o wiarę w ojcowską miłość Boga, a więc także o nieustanną, czułą troskę, która obejmuje absolutnie wszystko, co wydarza się w życiu Jego dzieci? Tak, ale nie tylko. A może nauka Apostoła to w gruncie rzeczy najprostsza definicja chrześcijańskiej cnoty nadziei. To również prawda, choć wciąż pozostaje coś jeszcze. Wydaje się, że praktyczną wskazówką wynikającą z zacytowanych słów Pisma Świętego jest to, aby zachowywać w życiu dobrą myśl, spokój i pogodne usposobienie.

 

Niespodziewane łaski

Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra. Apostoł Paweł mówi tutaj o wszystkim, a więc o każdej codziennej sytuacji. Bóg ma udział w rozmaitych doświadczeniach czy kolejach losu, nawet tych, które odruchowo bylibyśmy skłonni uznać za dzieło przypadku. On jest obecny „tu i teraz”, nic nie wymyka się Jego prowadzeniu.

Powodzenie czy niepowodzenie, radości czy smutki, nadto przeciwności, pokusy, trudne doświadczenia – żadna sytuacja nie pozostaje jałowa, ponieważ ze wszystkiego, co się wydarza Ojciec wydobywa dla swoich dzieci jakiegoś rodzaju dobro. On zawsze współdziała z tymi, którzy Go miłują.

Dlatego – jak uczą święci – cnota nadziei podpowiada, że kiedy więź z Bogiem stanie się dla człowieka najistotniejszym kierunkowskazem na drodze życia, to wówczas nawet porażki, słabości czy pomyłki przekształcane są mocą łaski w niespodziewane, nowe i nieznane dotąd dobro.

Nie oznacza to oczywiście, że wierni nie powinni dbać o swoje ziemskie sprawy. W przeciwnym wypadku Pan Jezus nie przedstawiłby uczniom przypowieści o talentach, które zgodnie z użyciem woli i rozumu należałoby pomnażać. Także Apostoł Paweł mówi o współdziałaniu, czyli o współpracy człowieka z Bogiem.

Zarazem jednak nikt nie pozostaje nieomylny, nie zawsze też udaje się wolnej woli zapanować nad wszystkim, co się wydarza. Tym sposobem słabość i niedoskonałość człowieka wciąż pozostawia Bogu wiele przestrzeni do tego, aby spełniła się Jego wola. Twoja, Ojcze, Opatrzność nim kieruje, bo Ty i na morzu drogę uczyniłeś, bezpieczne przejście między falami (Mdr 14,3).

 

Szczęśliwa wina?

W dziełach dawnych teologów można się natknąć na dość misterne sformułowanie felix culpa, które oznacza „szczęśliwą winę”. Za tymi dwoma łacińskimi słowami kryło się przekonanie, że z grzechu Adama i Ewy (który był niewątpliwą, a co gorsza zawinioną porażką człowieka) Bóg wydobył jeszcze większe dobro.

Bez upadku nie byłoby miłosierdzia, czyli takiego rodzaju miłości, w której doskonały Ojciec z troską obejmuje niedoskonałe, kruche dziecko. Nie byłoby również ofiary Pana Jezusa na krzyżu, a przecież to ona pokazała głębię wzajemnego oddania się Boga i człowieka. Co więcej, oddania, które przezwycięża przeszkodę zła, grzechu i śmierci.

Jeżeli Bóg potrafił wyciągnąć dobro nawet z upadku Adama i Ewy, to cóż dopiero ze zwykłych, codziennych niepowodzeń. Ich chrześcijańskim sensem jest nie tylko głębsze poznanie siebie (swoich pragnień, ograniczeń, słabości), ale również spojrzenie na własne plany z właściwej perspektywy, oddając przy tym większe pole Bogu.

Twórcza moc Chrystusa jest w tym zakresie nieograniczona, dlatego – jak pisał św. Leon Wielki – ten, kto jest Jego wiernym przyjacielem, nigdy nie mówi o „końcu”; dla niego wszystko jest raczej „nowym początkiem”, „zaczynaniem na nowo”. Zdaniem Ojca Kościoła okazją do takiego „zaczynania na nowo” jest zresztą Adwent.

Tak więc Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8, 28). Nie ma takiego przekleństwa (ujmując rzecz po ludzku), które nie prowadziłoby do nowego błogosławieństwa. Warunkiem jest tylko uchwycenie się Boga, a więc także praca nad coraz gorętszą miłością do Niego. Innymi słowy: chrześcijanin to człowiek, który we wszystkim upatruje zalążek jakiegoś dobra.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail