Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Chorzy, których odwiedzam uczą̨ mnie, co to znaczy czekać w napięciu. Komentarz do Ewangelii

CZEKANIE W MIESZKANIU
Shutterstock
Udostępnij

Mamy Ewangelię o Jezusie Chrystusie, który zwyciężył nasz grzech, naszą śmierć. Tak, jesteśmy zbawieni! Jesteśmy uratowani! To trzeba wykrzyczeć. Niestety, mamy tendencję, żeby z różnych przyczyn łagodzić Dobrą Nowinę, jakbyśmy się bali, że jest zbyt dobra.

Lubię odwiedzać chorych w parafii w ramach pierwszego piątku miesiąca. Jeśli miałbym się od kogoś uczyć, co to znaczy być człowiekiem Adwentu, to właśnie od nich. Za każdym razem słyszę od nich takie słowa: „Tak się cieszę, że ksiądz przyszedł”, „Czekałam na księdza”. Wystarczy, że przyjdę trochę później niż zwykle, to słyszę: „Już się bałam, że ksiądz nie przyjdzie, dobrze, że ksiądz jest”.

Syn jednej pani powiedział mi któregoś razu: „Mama od samego rana pyta się mnie, czy aby na pewno ksiądz przyjdzie, cały czas tylko o to pyta”. I naprawdę widzę w ich oczach, w ich reakcjach, kiedy wchodzę, że czekali, bardzo czekali i bardzo się cieszą, że właśnie przyszedłem. Oczywiście nie przychodzę do nich sam. Przychodzę z Jezusem.

Większość z nich to osoby samotne. Są takie, które rzadko ktoś odwiedza. Więc być może najnormalniej w świecie cieszą się, że do nich przyszedłem i mogą oprócz spowiedzi i Komunii świętej tak po prostu z kimś pogadać. Niezależnie od tego, jakie są ich motywy czekania, to jest to czekanie niesamowicie intensywne. Chciałbym mieć w sobie takie oczekiwanie na przyjście Jezusa.

Kiedy czytam w dzisiejszej Ewangelii o tym, że „lud oczekiwał z napięciem”, to w myślach mam chorych, których odwiedzam. To u nich czuję to napięcie oczekiwania. Napięcie, które wyzwala ogromną, autentyczną radość. Ewangelia pokazuje, jak bardzo ludzie pragnęli, żeby Mesjasz, na którego czekali, już się objawił.

Tak bardzo tego chcieli, że upatrywali Go już w Janie Chrzcicielu. Ale to nie on miał przynieść Ducha Świętego i ogień, tylko Jezus z Nazaretu. To na Niego wskazał Jan. Kiedy więc rozeszła się wiadomość, że Mesjasz przyszedł, jest pośród nich, to napięcie eksplodowało i przerodziło się w niesamowity entuzjazm.

Zobaczcie na tłumy ludzi, którzy cisną się do Jezusa, biegają za Nim. Tak, Ewangelie mówią o biegających tłumach pełnych chorych na ciele i na duchu, biedaków, i moralnych nędzników, którzy wręcz ścigali Jezusa. Tak eksplodowała Dobra Nowina. Zobaczyli, że w Nim jest ratunek; że naprawdę przyszedł pochylić się z miłosierdziem nad ich różnoraką biedą, bez potępienia, bez osądu.

Przyszedł jako Emmanuel – Bóg z nimi: nie przeciwko nim, nie ponad nimi, ale z nimi. Dotąd mieli Prawo, mieli religijność, ale w tym nie było Dobrej Nowiny. To w Jezusie odkryli Dobrą Nowiną, na którą czekali z napięciem.

Słowo Ewangelia, czyli Dobra Nowina, wywodzi się z języka greckiego i spotykamy je chociażby w opisie bitwy pod Maratonem. Kiedy wojska ateńskie wyszły walczyć z wojskami perskimi, w Atenach zostały kobiety, dzieci i starcy. Mieszkańcy miasta w napięciu oczekiwali wiadomości o wyniku bitwy, od której zależało ich życie. Gdyby Ateńczycy przegrali, to wróg przyszedłby i bez najmniejszego problemu splądrował miasto, część mieszkańców wziął w niewolę, a resztę zabił.

Wyobraźcie sobie, jak ogromne napięcie musiało być w nich, kiedy czekali na wiadomość spod Maratonu. I pewnego dnia przybiega żołnierz, wpada przez bramę miejską i krzyczy: „Zwycięstwo! Zwycięstwo!”. Biegł ponad siły, bo wiedział w jakim napięciu ludzie w Atenach czekali na tę wiadomość. Wpadł, wykrzyczał i umarł z wycieńczenia. Mimo jego śmierci, miasto ogarnął szał radości z powodu ocalenia. I właśnie ta wiadomość o ocaleniu to po grecku „ewangelia”.

Kościół przeżywa dzisiejszą niedzielę Adwentu jako niedzielę radości – „Gaudete”. Tak, bo mamy naprawdę Dobrą Nowinę. Mamy Ewangelię o Jezusie Chrystusie, który zwyciężył: nasz grzech, naszą śmierć. Tak, jesteśmy zbawieni! Jesteśmy uratowani! To trzeba wykrzyczeć. Niestety, mamy tendencję, żeby z różnych przyczyn łagodzić Dobrą Nowinę, jakbyśmy się bali, że jest zbyt dobra.

Ale dzisiaj trzeba wykrzyczeć Dobrą Nowinę, Ewangelię, tak jak każe nam to zrobić prorok Sofoniasz: „Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem! Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela; Król Izraela, Pan, jest pośród ciebie, nie będziesz już bała się złego (…) Pan, twój Bóg, jest pośród ciebie, Mocarz, który zbawia, uniesie się weselem nad tobą, odnowi cię swoją miłością, wzniesie okrzyk radości”.

A kiedy przyjdzie na końcu czasów, to nie przyjdzie inny, to będzie ten sam Jezus Chrystus – Mesjasz, Zbawiciel. Nie musimy już oczekiwać na Niego w napięciu pełnym lęku, jaki mieli mieszkańcy Aten. Możemy oczekiwać w napięciu pełnym nadziei, która kończy się radością, jaką mają w każdy pierwszy piątek chorzy, których odwiedzam.

I czytanie: So 3, 14-17
II czytanie: Flp 4, 4-7
Ewangelia: Łk 3, 10-18

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!