Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Bierz przykład z najlepszych – nie kupuj dziecku smartfona

WARSZTATY DLA DZIECI
Shutterstock
Udostępnij

W 2010 roku, niedługo po premierze iPada, Steve Jobs udzielił długiego wywiadu dziennikarzowi New York Timesa. Gdy ten zapytał, czy dzieci Jobsa lubią nowe urządzenie, usłyszał odpowiedź, która do dziś zaskakuje wiele osób. Zaskakuje, choć teraz wyraźnie widzimy, jak bardzo była mądra!

Dolina Krzemowa

W Dolinie Krzemowej dużą popularnością cieszą się szkoły z ograniczonym dostępem do nowoczesnych technologii. To właśnie do takich szkół uczęszczają dzieci managerów najwyższego szczebla z największych firm technologicznych na świecie: eBay, Google, Apple, Yahoo czy Hewlett-Packard.

Kartka i ołówek, szydełko i druty, dłuto i młotek. W szkołach, o których mowa, taki zestaw narzędzi to coś oczywistego. Z urządzeniami elektronicznymi pracują tam dopiero 14-letni uczniowie. Taki dobór narzędzi to bardzo świadoma decyzja twórców szkół i rodziców, którzy posyłają do nich swoje pociechy.

 

Zmysłowy mózg

Dlaczego urządzenia ekranowe nie sprzyjają szybszemu rozwojowi dzieci? Poszczególne części naszego mózgu odpowiadają za różne zmysły. Jeśli dzieci są wystawione przede wszystkim na odbiór bodźców audio-wizualnych, to rozwijać będą się głównie części odpowiedzialne na wzrok i słuch. A przecież mózg rozwija się przez wszystkie zmysły!

Dzieciństwo to czas błyskawicznego rozwoju przede wszystkim dzięki różnorodnym bodźcom wpływającym na wszystkie zmysły. Gry i zabawy w plenerze, prace ręczne, rysowanie, czas z rówieśnikami – każda z tych czynności o wiele lepiej rozwija mózg niż oglądanie filmów lub gry na tablecie. Dobrze wiedzą o tym świadomi rodzice, którzy stoją na czele cyfrowego biznesu. Wiedzą też coś jeszcze.

 

Cybernarkotyki

Podobno dealerzy narkotyków mają zasadę, że sami nie biorą tego, czym handlują. Twórcy nowych technologii mają ogromną wiedzę na temat bodźców, na jakie reaguje nasz mózg. Wiedzą, jak konstruować gry i aplikacje, żeby nas wciągały. Mając taką świadomość, wiedzą jak poważnym zagrożeniem jest niekontrolowane wejście w cyfrowy świat i chronią przed nim swoje dzieci.

Z urządzeniami ekranowymi jest trochę jak z winem. Jeśli mam butelkę wina, to nie oznacza, że mam je dać do picia swoim dzieciom. Wino może być dobre dla osób pełnoletnich, a i tak trzeba wcześniej wiedzieć, jak go używać, by nie przyniosło negatywnych konsekwencji. Niestety większość rodziców nie ma takiej świadomości w kwestii urządzeń elektronicznych i bezkrytycznie udostępniają je swoim dzieciom.

 

Cyfrowa demencja

Zbyt wczesne i zbyt intensywne korzystanie z smartfonów, tabletów i komputerów prowadzi do cyfrowej demencji. To pojęcie zostało sformułowane przez południowokoreańskich lekarzy, którzy z jego pomocą opisali skutki niekontrolowanego użycia cyfrowych urządzeń. Problemy z zapamiętywaniem i koncentracją, ubogie słownictwo, gorsza spostrzegawczość, stres, nadpobudliwość i większa gotowość do przemocy fizycznej.

To, co opisali koreańscy lekarze, na co dzień potwierdzają pedagodzy pracujący w polskich szkołach, przedszkolach, a nawet żłobkach. W osobistych rozmowach przyznają, że przepaść między „cyfrowymi, a analogowymi” dziećmi jest ogromna, na korzyść tych drugich. Twierdzą, że w czasie pierwszego spotkania z dzieckiem potrafią rozpoznać, czy spędza ono zbyt dużo czasu przed urządzeniem ekranowym.

 

Co powiedział Jobs?

„Twoje dzieci pewnie kochają iPada?” – zapytał retorycznie dziennikarz. „Nie używają go. Ograniczyliśmy dzieciom dostęp do technologii w domu”odpowiedział Jobs. Twórca iPada pewnie chciał, żeby technologia raczej ułatwiała życie, niż stawała się naszym życiem. Niestety, wielu z nas zwyczajnie życie zabiera. Wysysa czas na robienie tego, co stanowi o wyjątkowości każdego z nas. Dotyczy to szczególnie dzieci, którym o wiele trudniej przychodzi stawianie sobie granic.

Dziś o wiele lepiej niż w roku 2010 wiemy, jak wielkim zagrożeniem może być stracenie kontroli nad naszym przywiązaniem do świata cyfrowego. Bo nie samo używanie smartfonu jest problemem, ale to jak dużo i jak wcześnie będziemy patrzeć w jego ekran. Dotyczy to może przede wszystkim rodziców, których zachowania podświadomie kopiują dzieci.

Może warto wzorem światowych sław w branży technologicznej po wejściu do domu włączyć w telefonie tryb samolotowy i odłożyć go na półkę. Dzieci z czasem nauczą się obsługi urządzeń dotykowych. Ale urządzenia te nie dadzą im bogactwa doświadczeń, jakie mogą się pojawić, gdy pojawi się w naszym życiu czas na zwyczajną chwilę w realnym świecie.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail