Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Film produkcji DiCaprio o Szukalskim już na Netflixie. Rozmawiamy z reżyserem

FILM DI CAPRIO O SZUKALSKIM
fot. Netflix
Udostępnij

Na Netflix właśnie trafia film dokumentalny o polskim rzeźbiarzu „Struggle: The Life and Lost Art of Szukalski”. W jego produkcję zaangażował się Leonardo DiCaprio. Rozmawiamy z reżyserem filmu, Irkiem Dobrowolskim.

Z Irkiem Dobrowolskim, reżyserem filmu dokumentalnego o rzeźbiarzu Stanisławie Szukalskim (1893-1987) „Struggle: The Life and Lost Art of Szukalski”, wyprodukowanym przez Annę Dobrowolską i Leonardo DiCaprio, rozmawia Małgorzata Bilska.

 

Małgorzata Bilska: Jak się zaczęła pana filmowa przygoda z DiCaprio?

Irek Dobrowolski: George, jego ojciec, znał Szukalskiego. Od lat przyjaźni się z Glennem Brayem – najbliższym przyjacielem, spadkobiercą i jednym z najsłynniejszych kolekcjonerów sztuki awangardowej na świecie. Obaj szukali polskiego reżysera, który podjąłby się wyzwania i zrobił film dokumentalny. W styczniu 2014 roku dostałem telefon od naszych wspólnych znajomych z Kalifornii z pytaniem, czy temat mnie interesuje. Moja żona Ania, producentka, była wtedy w Los Angeles, spotkała się z Brayem i tak to się zaczęło.

 

Dobrowolski: Życiorys Szukalskiego jest fascynujący!

Co pana ujęło w bohaterze? 

To jest najbardziej fascynujący życiorys, o jakim kiedykolwiek słyszałem. Lubię sztukę narracyjną, pełną symboliki, która ma głębokie znaczenie i odsyła do sfery nadświadomości. To wszystko jest u Szukalskiego. Poza tym miał buntowniczy charakter, który czynił go artystą oryginalnym, a jednocześnie zrażał do niego ludzi.

Nie ułatwiał mu życia.

W filmie pada zdanie przyjaciela: „Największym wrogiem Stasia był on sam”.

Kim jeszcze był…?

Nie da się odpowiedzieć na pytanie, kim był Szukalski. Bo 1547 odpowiedzi będzie poprawnych, a jednocześnie żadna z nich nie będzie kompletna.

Był rzeźbiarzem.

Rzeźba to jego medium. Bywała przekleństwem, ponieważ ukochał brąz – drogi materiał. Kiedy nie miał pieniędzy, nie mógł odlewać rzeźb. Wiele z nich nie przetrwało próby czasu i nawałnicy wojennej. Sam uważał siebie za proroka słowiańszczyzny. Pochodził z magicznego miejsca, jakim są Gidle koło Radomska, w województwie łódzkim. Mały Staś wdrukowywał w swoją osobowość obrazki, które tam widywał. Raz w roku do sanktuarium Matki Boskiej Gidelskiej przychodzą pielgrzymki z całej Polski. A z nimi – magiczni żebracy, którzy najbardziej go intrygowali. Istnieje genialne opowiadanie „Niemy śpiewak” Szukalskiego, o królu żebraku, które – zdradzę – było tytułem roboczym filmu, bo świetnie oddaje los autora. Gidle nauczyły go wrażliwości na ducha natury, na to, co jest w człowieku prawdziwe. W żebraku albo jest prawda, albo nie ma nic. Nie ma żadnej formy, jest jedynie prawda losu.

 

Irek Dobrowolski: Dla Szukalskiego kariera nie istniała

Studiował w Art Institute of Chicago, ale i u Jacka Malczewskiego.

Jego talent przerastał wszelkie możliwe akademie i instytuty sztuki. Był talentem samorodnym, jak o sobie mówił. Zaczął na kursach plastycznych w Instytucie Sztuki w Chicago. Potem trafił do Krakowa. Rozwalił egzamin wstępny na Akademię Sztuk Pięknych. Około 10 kandydatów na miejsce. Spóźnił się, wszedł na chwilę. I pokazał coś takiego, że Konstantemu Laszczce, dziekanowi Wydziału Rzeźby, „opadła szczęka”. Przyjął go natychmiast, bez egzaminów. Potem Szukalski prowadził z nim „polemiki” o tym, co jest sztuką.

Kontestował wykładowców?

Poza jednym – Jackiem Malczewskim. Kiedy Laszczka wyrzucił go z ASP, Malczewski wziął go do swojej pracowni na asystenta. Myślę, że symbolizm Malczewskiego wywarł duży wpływ na styl Szukalskiego.

Przecież Malczewski był malarzem.

To jest nieistotne. Szukalski wyrażał siebie w rzeźbie, ale robił również rysunki. Wyglądają jak wydruki ze współczesnej drukarki o bardzo wysokiej rozdzielczości. Miał własną metodę. Rysował tłustą kredką, mikrokropeczkami. Od razu idealnie. Nie szkicował, nie poprawiał, nie wycierał. Wizualizował obraz, potem dopiero zamykał go w formie. Tu raczej chodziło o rezonans artystyczny między Malczewskim, a Szukalskim, a nie o to, kto „w czym” robił.

Miał dziwną awersję do pięcia się do góry.

Przed wojną na jego wystawy przychodziło 20 tys. ludzi. Dzięki żonie należał do jednej z najlepszych rodzin chicagowskich. Zrezygnował z dostatniego życia i prosperity po to, żeby z drugą żoną klepać biedę przez następne 50 lat. Kariera dla niego nie istniała. Żadne hierarchie, akademie, systemy, tytuły, nagrody.

Wyłania się widok bohemy artystycznej.

Jak najbardziej! Klub w Chicago założony przez Szukalskiego był cream of the cream Chicago. Najwyższej bohemy. Osoby, które do niej należały, ukształtowały kulturę amerykańską. Byli grupą rewolucjonistów.

Znamy w Polsce historię cyganerii francuskiej. O amerykańskiej wiemy mało.

A Polak ją zainspirował. Trzeba tu zaznaczyć, że dla Szukalskiego sfrancuszczenie polskiej sztuki było największym grzechem. To było antysłowiańskie. Chciał stworzyć autonomiczną sztukę narodową.

 

Dobrowolski: Szukalski był przeciwko całemu światu

Kompletnie nie rozumiem jego ideologii Zermatyzmu, ciągot do słowiańszczyzny, neopogan. Do tego te okropne motywy antysemickie.

Szukalski był przeciwko całemu światu, bo ten nie lubił jego sztuki. Korzeniem mowy nienawiści była krytyka, przedstawiana publicznie przez krytyków pochodzenia żydowskiego, a czasem przez krytyków proweniencji narodowej. Ci strasznie zbesztali Szukalskiego za projekt pomnika Mickiewicza w Wilnie, zarzucając mu pogańskość.

Czyli co? Miał wielkie ego?

Na pewno tak. Timothy Snyder mówi, że nawet wśród megalomanów nie było takiego, jak Szukalski. Ale jego próba stworzenia sztuki „neosłowiańskiej” wynikała z tego, że Polska odzyskała niepodległość, a nie miała własnej sztuki, która sięgałaby korzeniami wcześniej niż chrzest Polski. Uważał, że prawdziwym źródłem polskości jest słowiańszczyzna. Mitologia i duchowość natury.

Antysemityzm nacjonalistów – pogańskich Słowian, co za paradoks. Hitlerowcy zniszczyli prawie wszystkie jego dzieła zebrane w gmachu Sejmu Śląskiego w Katowicach. Rzeźby rozstrzelali.

To prawda, zniszczono blisko 200 jego rzeźb, a dzieła, które ocalały z II wojny światowej zostały rozkradzione. To oddzielny temat na film sensacyjny. W ciągu jednego dnia Szukalski stracił wszystko – i o mało nie stracił życia. Był wizjonerem. Jego wizje były silniejsze od resztek jego racjonalizmu.

Zdrowego rozsądku.

Idea unosiła go w przestrzeń, była zupełnie nierealna do zmaterializowania.

 

„Dzięki Leonardo DiCaprio Szukalski wraca jako człowiek z krwi i kości”

Jak się zaprzyjaźnił z rodziną DiCaprio?

George należał do tej undergroundowej bohemy. Ona była całkowicie w kontrze do sztuki oficjalnej. I do plastiku amerykańskiego. Glenn odnalazł Szukalskiego, który stał się dla nich fascynacją. Niektórzy, bardzo wielcy i słynni później artyści, nazywali go wręcz bogiem.

(śmiech) Musiał to lubić.

Oczywiście. Lubił – to zdanie pada w filmie. Myślę, że traktowali sztukę i osobowość Szukalskiego psychodelicznie. Co rezonowało z ich twórczymi poszukiwaniami.

Jak się panu pracowało z gwiazdą Hollywood?

Leonardo jest skuteczny. Ma 100-procentową moc sprawczą. Dzięki niemu Szukalski wraca do świadomości zbiorowej jako człowiek z krwi i kości, z wadami, grzechami. A nie – spiżowy pomnik. Film od 21 grudnia będzie dostępny dla 130 mln użytkowników Netflixa w ponad 90 krajach. Jest oparty na 200-godzinnym wywiadzie Braya z Szukalskim. Premierze amerykańskiej towarzyszy miniwystawa. Polski rzeźbiarz znajdzie się w jednym z 2 czy 3 najważniejszych muzeów sztuki w USA. To jest wielka nobilitacja. Choć on miałby to gdzieś.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail