Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Nie życzę nikomu spokojnych świąt

© Falco / CC
Udostępnij

Bóg, który kocha, pozwolił, żeby miłość wyprowadziła Go z bezpiecznego Nieba i wszedł bez zabezpieczeń w świat. Miłość chodzi bez ochrony, bo tylko tak może być naprawdę blisko.

Król między ludźmi

Natknąłem się niedawno na pewne ciekawe zdjęcie zrobione w Oslo w 1973 roku. Jest na nim uchwycony moment, w którym król Norwegii Olaf V kupuje bilet w tramwaju podmiejskim. Obok niego siedzi kobieta, która dopiero w tym momencie zorientowała się, kto jest jej współpasażerem i uśmiecha się lekko speszona.

Król jedzie, podobnie jak większość innych pasażerów tramwaju, pojeździć na nartach. W tym czasie trwał kryzys paliwowy i w Norwegii obowiązywał zakaz poruszania się prywatnymi samochodami w weekendy.

Króla oczywiście to ograniczenie nie obowiązywało, a jednak solidarnie z całym społeczeństwem wybrał transport publiczny. To, co również dziwi, nie towarzyszy mu ochrona. Zapytany przez zagranicznych dziennikarzy o tę sytuację tłumaczył, że w Norwegii ma cztery miliony ochroniarzy, czyli wszystkich obywateli.

To zdjęcie zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie i udostępniłem je na swojej Facebook’owej tablicy dodając opis: „Król między ludźmi”. Mój znajomy, zresztą deklarujący się jako ateista, skomentował: „Nieźle, prawie jak Jezus (…)”. Pomyślałem: Tak, faktycznie. Jezus jest Królem między ludźmi.

 

Bóg, który nie boi się kochać

Emmanuel – Bóg z nami. W Adwencie często powtarzało się wezwanie „Nie bój się”, które było skierowane do ludzi. Dzisiaj widzę Boga, który nie boi się… kochać. Nie boi się wejść w swój lud, bez pozycji uprzywilejowanej, bez ochrony.

To jest miłość tak bliska i tak pokorna, że można jej nie rozpoznać, tak jak pewna Norweżka nie rozpoznała jadącego obok niej Króla Norwegii. Nie krzyczy o sobie, nie narzuca się. Jest za to skromna, prosta, wręcz niepozorna. Miłość, która jest bezbronna, tak jak bezbronne jest dziecko.

Paweł Domagała nagrał ostatnio kolędę, w której śpiewa: „Dziś nie musisz bać się Boga jest taki mały, bezbronny, jak sen. Dziś nie musisz prosić o nic Boga. Dziś Bóg jest taki jak ty.” I bardzo mnie ta bezbronność Boga porusza. Przyjąć dzisiaj tę miłość, to pozwolić, żeby mnie rozbroiła, uczyniła bezbronnym.

 

Życzę nam miłości

Jest tyle mechanizmów, tyle sposobów, żeby bronić się przed drugim, żeby utrzymać swoją strefę bezpieczeństwa. Ale tak się nie da kochać. W te Święta raczej mówię czego nam nie życzę. A nie życzę nam spokoju. Tak, tego świętego spokoju, w naszych pięknie wysprzątanych, udekorowanych świątecznie domach. Tego spokojnego siedzenia przy zapalonej choince, wsłuchując się w sentymentalne kolędy i trawiąc świąteczne posiłki. Nie!

Życzę nam miłości, a ta wytrąca ze spokojnego życia, z poukładanych schematów. Potrafi naprawdę wstrząsnąć, a nawet zrujnować porządek, który sobie tak skrupulatnie układamy. Bóg, który kocha, pozwolił, żeby miłość wyprowadziła Go z bezpiecznego Nieba i wszedł bez zabezpieczeń w świat.

Miłość jest ryzykiem, które się jednak podejmuje. Nie zawsze jest przyjęta, zrozumiana, odwzajemniona. Możemy zostać zranieni, jeśli zdecydujemy się chodzić po tym świecie, między ludźmi bez ochrony. Ale miłość chodzi bez ochrony, bo tylko tak może być naprawdę blisko. Takie jest ryzyko, jeśli pozwolimy, żeby Bóg dał nam „serce z ciała” zamiast „serca z kamienia”.

Tak, serce z ciała jest bardzo wrażliwe i podatne przez to na bodźce. Ale przecież tego potrzebujemy, tego potrzebuje ten świat: miłości i serc z ciała. Po to przecież Miłość objawiła się.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail