Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

3 proste praktyki św. Joanny Beretty Molli, które pomogą ci w życiu rodzinnym

Udostępnij

Dbała sumiennie o to, co proste – relacje, modlitwę i samą siebie.

Normalnie i zwyczajnie

„Nie przypuszczałem, że żyłem obok jakiejś świętej. A moja małżonka nigdy nie dawała mi odczuć, iż robi to czy tamto, by dostać się do raju. Ona kochała życie. Była normalną, kochającą żoną i matką. Po prostu sobą” – słowa Piotra Molli, męża Joanny Beretty Molli, są najlepszą reklamą tej świętej. Świętość tej kobiety – żony, matki, lekarki – tkwi bowiem w na pozór normalnym i zwyczajnym życiu.

Kiedy osiem lat po śmierci Joanny do rodzinnej parafii rodziny Piotra i Joanny przybył biskup na uroczystość bierzmowania, wezwał do siebie pana Mollę z prośbą o rozmowę. Spytał wówczas o zgodę na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego jego żony. Co w takim momencie odpowiada Piotr Molla? „Nie jestem przekonany, żebym żył ze świętą”.

Sam po latach przyznał, że jeszcze na długo przed tą rozmową prosił duchownych (m.in. o. Olinto Marellego) o nierozpowszechnianie ich przekonania o świętości Joanny. Bał się o ich małe dzieci, nie chciał zainteresowania prasy ich rodziną, jednak ostatecznie się zgodził. Zaznaczał jednak, że jej życie było ofiarowane Bogu, jednak proste.

Czy są praktyki, które Joanna pielęgnowała w życiu rodzinnym, które moglibyśmy od niej przejąć? Otóż tak – dbała sumiennie o to, co proste – relacje, modlitwę i samą siebie.

 

Pisanie listów

Joanna pisała wiele listów do swojego narzeczonego, a później już męża w czasie, kiedy był on w dość częstych podróżach zagranicznych lub Joanna przebywała na wakacjach. Czasami zdarzały się po prostu krótkie pocztówki z pozdrowieniami, dodatkowa niespodzianka w postaci przesłanego zdjęcia. W listach Joanna pisała o prostych rzeczach – o tym, co w danym czasie przeżywała, co ją trapi, za czym szczególnie tęskni.

Nie były to jednak jedyne pisane przez nią listy. Mimo że pracowała jako lekarz w kilku miejscach, w wolnych chwilach starała się pisać listy także do swojego rodzeństwa rozsianego już wówczas po całych Włoszech i świecie.

Zależało jej, by scalać rodzinę po śmierci rodziców, a upatrywała rozwiązania tego poprzez opisywanie prostych rzeczy – tego, co u niej słychać, wykazywanie troski o innych, dopytywanie o rozwiązanie spraw, w których osobiście nie mogła uczestniczyć, a mimo to chciała być wsparciem.

 

Triduum przed ślubem

Joanna i Piotr pobrali się niedługo po swoich zaręczynach i poznaniu się. Joanna nie ukrywała swojego szczęścia. W listach podkreślała, że nawet, gdy jest daleko od swojego ukochanego, to w czasie mszy łączy się z nim duchowo. Wykorzystała tą myśl do duchowego przygotowania do dnia ślubu, który odbył się 24 września, i zaproponowała Piotrowi przedmałżeńskie triduum:

Brakuje jeszcze tylko dwadzieścia dni, a potem jestem już… Joanna Molla! Co byś na to powiedział, abyśmy w celu duchowego przygotowania i przyjęcia tego sakramentu uczynili coś w rodzaju Triduum? W dniach 21, 22, 23 września Msza Święta i Komunia Święta. Ty w Ponte Nuovo, ja w Sanktuarium Matki Bożej Wniebowziętej. Madonna połączy nasze modlitwy i pragnienia.

Może to przykład, by takie triduum przeżywać także przed innymi wydarzeniami rodzinnymi?

 

Dbanie o siebie i wypoczynek

Joanna dbała o innych, ale naturalnie wiedziała, że powinna najpierw dbać także o siebie. Szukając odpoczynku psychicznego i wskazówek, co ma w danej sytuacji zrobić, chodziła do kościoła na kilka minut medytacji i by pobyć w ciszy. Dbała także o swój wygląd – szukała dobrze skrojonych ubrań, znała trendy mody i chętnie z nich korzystała.

Lubiła mieć pomalowane paznokcie na różne okazje. Już jako mama małych dzieci jeździła na nartach, bo to kochała. To był jej sposób na utrzymanie radości i optymizmu, który był wypisany na jej twarzy, jak wspominał Piotr Molla.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail