Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kawiarnia, w której kelnerami sterują niepełnosprawni!

NIEPEŁNOSPRAWNI KIERUJĄ ROBOTAMI
YouTube
Udostępnij

Niektórzy z nich sterują robotami za pomocą ruchu gałek ocznych! Zobaczcie!

W 2015 roku „Fundacja Nippon” stworzyła plan pod nazwą „はたらくNIPPON!計画” (Pracuj Japonio! Plan), która zachęca osoby niepełnosprawne do pracy. W japońskich firmach zatrudnianie osób niepełnosprawnych nie jest czymś popularnym. Nawet gdy takie osoby znajdą zatrudnienie, ich wynagrodzenie jest o wiele niższe niż innych współpracowników. Fundacja ma ambitny plan, by to zmienić. Chcą, by osoby niepełnosprawne odnalazły swoje miejsce w społeczeństwie i nie czuły się odrzucone.

Niepełnosprawni, którzy nie mogą poruszać się samodzielnie, są najbardziej narażeni na wyalienowanie z życia społecznego. Fundacja starała się znaleźć jakieś rozwiązanie. Pomysłem okazał się robot, który byłby zdalnie obsługiwany nawet przez osoby o znacznej niepełnosprawności fizycznej oraz wykonywał proste prace. Po wielu próbach jedną z możliwości okazała się praca kelnera w restauracji.

 

Restauracja jako eksperyment pracy zdalnej

Narzędziem jest robot OriHime-D o wysokości 120 cm, pozwalający zastąpić żywe osoby wszędzie tam, gdzie wymagana jest praca fizyczna. W przypadku restauracji naturalnym celem stało się zastąpienie kelnerów. OriHime posiada wbudowaną kamerę, mikrofon oraz głośniki. Potrafi poruszać się do przodu i tyłu oraz posiada 14 silników w górnej części ciała, które pozwalają na poruszanie w niemalże dowolny sposób jego kończynami oraz tułowiem. Na dodatek jest sterowany zdalnie, dzięki temu może być użyty czy to w restauracji, czy jako przewodnik w budynkach np. lotnisku czy centrach handlowych. Robot potrafi przenosić także niewielkie przedmioty i można z nim się interaktywnie komunikować.

Dwaj konstruktorzy Yoshito Yoshida i Yuta Watanabe wymyślili restaurację z robotami na wzór anime Time of Eve (イヴの時間 Ivu no Jikan). Początki jednak nie były łatwe. Najpierw przez portal crowdfundingowy zbierali dotacje na ten projekt. W październiku zeszłego roku udało się zebrać kwotę 1.5 mln jenów (około 50 tys. zł), czyli prawie 200% zakładanego budżetu.

Chociaż to eksperyment, to daje on realne szanse na powstanie takich restauracji czy kawiarni. „To oczywiście nie jest idealny produkt, ale na tyle ukończony, by mógł zadebiutować wśród prawdziwych ludzi”, mówili pomysłodawcy. Przed nimi stała cała masa wyzwań. Trzeba było przetestować mnóstwo rzeczy i rozwiązań, a gdy udało się pokonać pierwsze trudności, pojawiały się kolejne – czy to z napędem, czy ze zdalnym kontrolowaniem lub poruszaniem ramionami.

W czerwcu tego roku znaleziono pierwszego „pilota”. Pacjent Okabe, chory na stwardnienie zanikowe boczne (ALS), jako pierwszy zgodził się, by zdalnie kierować robotem za pomocą ruchu gałek ocznych. Przez 6 miesięcy trenował, ulepszano system kontroli, zmieniano wiele czujników oraz wyposażenia OriHime, by wreszcie osiągnąć poziom swobodnego poruszania się oraz możliwość podawania szklanek z napojami.

Docelowo przygotowano 6 robotów oraz znaleziono 10 pilotów z całego kraju. Wszyscy z nich dzielnie ćwiczyli przez kilka miesięcy. Niektórzy, choć sparaliżowani i przywiązani od łóżka, mieli sprawne ręce i mogli użyć bardziej intuicyjnych kontrolerów.

 

Otwarcie kawiarni

Zaplanowano dwa terminy, ze względu na wielkie zainteresowanie na portalu crowdfundingowym. Jedną z nagród w zamian za dotacje były bilety wstępu do kawiarni. Wszystkie zostały wysprzedane niemalże natychmiast. W kawiarni, którą utworzono w budynku Fundacji, ustawiono 6 stołów. Liczba miejsc była ograniczona, a rezerwacje tylko na określoną godzinę. Nawet 10-minutowe spóźnienie automatycznie anulowało rezerwację. Bilety były dodatkowo sprzedawane w październiku zeszłego roku. W pierwszym terminie, od 26 do 30 listopada, tylko osoby z biletami oraz prasa mogły skorzystać z restauracji. W drugim terminie, od 3 do 7 grudnia, bilety były sprzedawane na miejscu w ramach zasady, kto pierwszy ten lepszy. Można było także przyglądać się z boku i podziwiać roboto-kelnerów w działaniu. Przygotowano także oddzielne pomieszczenie, gdzie można było się więcej dowiedzieć na temat projektu, samemu pokierować robotem OriHime oraz obejrzeć promocyjne materiały.

Jak wyglądała wizyta? Na początku był krótki instruktaż o zasadach bezpieczeństwa, co można a czego nie można robić oraz prośba o wypełnienie ankiety. Po około 5 minutach można już było składać zamówienie. OriHime-D kierowany przez „Pilotów” mógł serwować dwa rodzaje kawy oraz sok pomarańczowy. Gdy wszystkie stoły były zapełnione, podjeżdżały roboty i zbierały zamówienia. Po ich zrealizowaniu każdy miał kilka minut, by porozmawiać z Pilotem czy wejść w jakąś interakcję.

Jeśli chcesz poznać więcej ciekawostek o Japonii, kliknij w poniższy banner

Po zakończeniu sesji, która trwała kilkanaście minut, wchodziła następna grupa klientów.

Co godzinę zmieniali się Piloci, dostali oni wynagrodzenie 1000 jenów (około 30 zł) za godzinę pracy.

Klienci byli niesamowicie zadowoleni z obsługi, nie było żadnych problemów czy incydentów. Liczba chętnych do sprawdzenia na własnej skórze jak to działa przekroczyła możliwości organizatorów. Piloci byli także bardzo szczęśliwi, że mogli w taki sposób wejść w interakcję z różnymi osobami, mimo swojej niepełnosprawności.

 

 

Fundacja planuje otwarcie stałej kawiarni w czasie Olimpiady 2020 w Tokio. Współsponsorzy, jak np. ANA (japońskie linie lotnicze), są bardzo zainteresowane projektem, gdyż chciałyby zatrudnić OriHime oraz Pilotów do pracy jako przewodnicy na lotnisku.

Jak widać, Japończycy zaakceptowali roboty jako część swojej rzeczywistości. W imieniu naukowców badają one niedostępne głębiny mórz i otchłanie przestrzeni kosmicznej. Usprawniają codzienne życie, a jako bohaterowie popkultury – uczą i bawią. Nie sposób jednak nie zauważyć, że konsekwentnie zastępują ludzi w coraz większej ilości dziedzin. Jakie długofalowe skutki przyniesie ta cybernetyczna transformacja? Jedno jest pewne; ich wpływu nie sposób rozpatrywać w kategoriach zła lub dobra, jako że te pojęcia dotyczą wyłącznie ludzi – konstruktorów robotów, od zawsze zainspirowanych mitem Pigmaliona.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail