Aleteia

Jezus pokazuje, że nasza zwykła codzienność jest święta [komentarz do Ewangelii]

ŚWIĘTA CODZIENNOŚĆ
Jonathan Borba/Unsplash | CC0
Udostępnij

Święta Rodzina jako wzór dla rodzin. Tak często się mówi w Kościele. No i oczywiście ukazuje się ją jako wzór kochającej się rodziny, wzór pobożności, wzór relacji itp. A tymczasem dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że nawet w Świętej Rodzinie bywało różnie.

Jezus wcale nie był takim bezproblemowym chłopcem. Pewnego dnia, w czasie świątecznego pielgrzymowania do Jerozolimy, po prostu znika bez słowa. Kiedy Maryja i Józef orientują się, że nie ma Go nigdzie, zaczynają biegać po Jerozolimie w poszukiwaniu. Wyobraźcie sobie ten strach, który musiał się w nich pojawić. Jezus zafundował rodzicom niezłą porcję stresu. Jak prawdziwy nastolatek. Nawet w Świętej Rodzinie można zgubić Jezusa. Ba, można Go zgubić w trakcie pielgrzymki, w świętym czasie, praktykując pobożne czynności. Nawet Matce Bożej się to zdarzyło.

 

Szukać Jezusa w codzienności

Ta scena pokazuje, że wcale nie jest tak, że jak się modlisz i chodzisz w niedzielę do kościoła, to masz sytuację opanowaną. Tak, Jezusa wielokrotnie trzeba szukać w swoim życiu codziennym. Pewnie łatwiej jest znaleźć Jezusa ukrytego w tabernakulum niż odkryć Go w swoim mężu, żonie, dzieciach, rodzicach, sąsiadach – w drugim człowieku. Łatwiej jest znaleźć Go na nabożeństwie, bo wydaje się, że to oczywiste, że tam jest, niż odkryć Go w codzienności, w swoich obowiązkach, w rutynie życia.

Jezus mówi zdziwionej Maryi, że powinien być w tym, co należy do Jego Ojca, to znaczy być w tym, co jest wolą Ojca. I tu pojawia się pytanie: gdzie jest nasze miejsce? Gdzie stawia nas Bóg? Prawdopodobnie właśnie tu, gdzie jesteśmy. Tak, ta codzienność, rutyna należy do Ojca. Boże Narodzenie pokazuje bardzo mocno, że Bóg upodobał sobie to, co małe, ukryte, niepozorne, żeby właśnie tam się objawiać. Kiedy Filip mówi Natanaelowi o tym, że znalazł Mesjasza i jest nim Jezus z Nazaretu, syn Józefa, wówczas Natanael, odpowiada zdziwiony: „Cóż dobrego może być z Nazaretu?”.

 

Codzienna rzeczywistość nie jest bez znaczenia

Miastem Boga była Jerozolima, tam była świątynia, tam był kult, tam była stolica. To było miasto dla Mesjasza. Ale Nazaret? Mała, nudna mieścina, która niczym się nie wyróżniała? Tak, to właśnie w Nazarecie Jezus prowadził trzydzieści lat ukrytego życia. Trzydzieści na trzydzieści trzy lata, bezwarunkowa większość życia Jezusa to życie w zwykłej codziennej, rzeczywistości. I to nie jest czas bez znaczenia. To nie jest tak, że tylko trzy lata publicznego nauczania są ważne i kluczowe, a poprzednie to tylko czekanie na wielkie dzieła zbawienia. To jest proporcja, która oddaje nasze życie. Większość jego czasu to rutyna i zwykła codzienność. Ale Jezus pokazuje, że to jest właśnie święta rutyna, święta codzienność. I to tu należy szukać Jezusa. On gdzieś tu się ukrył.

I czytanie: 1 Sm 1, 20-22. 24-28
II czytanie: 1 J 3, 1-2. 21-24
Ewangelia: Łk 2, 41-52