Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Rodzice na Facebooku, czyli gdzie jest granica pokazywania dziecka w sieci

RODZICE NA INSTAGRAMIE
Shutterstock
Udostępnij

Przewijam facebookową tablicę. Napotykam na zdjęcie: noworodek na sali porodowej, leży na przybrudzonych pieluszkach, opuchnięty, zaczerwieniony, nagusieńki. W opisie dokładne dane - imię, waga, wzrost, data i godzina urodzenia. Mimo że dla rodziców to najpiękniejszy widok na świecie, czy rzeczywiście trzeba się nim dzielić z rzeszą znajomych?

Obnażona prywatność

Internet staje się miejscem, w którym dzielimy się różnymi aspektami naszego życia. Wchodzimy na czyjś profil i nierzadko wiemy, gdzie ta osoba mieszka, z kim mieszka, w co wierzy, kogo popiera. Oglądamy zdjęcia z wakacji, z zaręczyn, ze ślubu i coraz częściej – zdjęcia dzieci. I o ile fotografie roześmianej rodziny z dziećmi nas nie rażą, o tyle coraz częściej pojawiają się w sieci zdjęcia, które – moim zdaniem – przekraczają pewien margines… i prywatności, i dobrego smaku.

 

Halo, świecie, jesteśmy rodzicami!

Gdy nasze dziecko przychodzi na świat, często jesteśmy tak szczęśliwi, że mamy ochotę wykrzyczeć to całemu światu. I chyba nie ma w tym nic złego – trzeba dzielić się radością. Pytanie tylko, czy w tej całej euforii czasami zastanawiamy się nad tym, czy rzeczywiście Facebook jest odpowiednim miejscem na publikowanie tak osobistych zdjęć. Zdjęć, które tak naprawdę powinny znaleźć się tylko w naszym prywatnym domowym albumie.

 

Halo, świecie, będziemy rodzicami!

Z przykrością można także zaobserwować, że poinformowanie znajomych o ciąży czasami przybiera formę udostępnienia zdjęcia z USG na swojej tablicy. Mały człowiek, jeszcze świata nie widział, a jego świat już owszem. Czy to w porządku? Czy nie są to widoki zarezerwowane tylko dla wybranych?

Ciąża to nadzwyczajny czas. Wszystkim rodzicom życzę, aby przebiegała zdrowo i po dziewięciu miesiącach mogli przywitać swoje maleństwo. Czasem jednak jest inaczej – możemy doświadczyć straty. Wtedy odwołanie radosnej nowiny bywa bardzo bolesne.

 

Czy kogoś interesuje to, że…

Nasze dzieci przechodzą różne etapy. Rosną im pierwsze zęby, uczą się siadać, chodzić, mówić, korzystać z nocnika… etc. Jest to całkowicie naturalny proces, a każda z tych czynności to wielka radość dla rodziców i rodziny. Dziecko wypełnia po brzegi naszą codzienność, ale nie wszyscy muszą w niej uczestniczyć.

Wydarzenia, które dla nas są krokiem milowym w rozwoju naszego malucha, dla innych mogą być zupełnie nieistotne. A kiedy co rusz jak „z lodówki” wyskakuje komuś zdjęcie obcego dziecka, może być to nawet irytujące.

 

Zachować coś dla bliskich

Pamiętam, jak urodził się nasz syn, i chcieliśmy bardzo te pierwsze tygodnie być tylko we troje. Mama codziennie prosiła o jakieś zdjęcia, więc wysyłałam je przez telefon. W międzyczasie wypadła duża rodzinna uroczystość, na której siłą rzeczy nas nie było. Mama dumna opowiadała mi, jak wszystkie ciocie i kuzynki po kolei ze wzruszeniem oglądały przesyłane fotografie.

Wyobraziłam sobie podobną sytuację, w której babcia chce pokazać rodzinie zdjęcia wnuka. Bliscy odpowiadają jednak, że nie trzeba, bo już wszystko widzieli… na Facebooku. Myślę, że byłoby jej co najmniej przykro. To trochę tak, jakby dostać pod choinkę prezent, który uznamy za wyjątkowy, a potem okazuje się, że to samo dostali wszyscy. I nagle jego unikalność staje się czymś trywialnym.

 

Prawna odpowiedzialność

Dzisiaj wydaje nam się, że nasze dziecko jest jeszcze małe i niewiele rozumie. Za jakiś czas może nas jednak zapytać, dlaczego pokazaliśmy je całemu światu właśnie w tamtym momencie. I miałoby prawo mieć do nas żal – w końcu to my, rodzice, jesteśmy kimś, komu ufa bezgranicznie.

W świetle prawa rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka – mogą więc decydować o publikowaniu jego wizerunku. Oznacza to także, że powinni stać na straży jego bezpieczeństwa i prywatności.

 

Największe skarby są ukryte

Facebook nie jest rodzinnym albumem. Wszystko, co tam wrzucamy, w jakiś sposób oddajemy obcym ludziom. Momenty, które są niepowtarzalne, nasze perełki codzienności i wielkie wydarzenia. Chcemy dzielić się szczęściem bycia rodzicami, to naturalne.

Pojawia się tylko pytanie, ile nam zostanie, gdy pokażemy wszystko publiczności – i czy bardziej zależy nam na jej oklaskach, czy na gromadzeniu prawdziwych skarbów, których tak naprawdę niedostępność dla innych sprawia, że zyskują bezcenną wartość w naszych oczach.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail