Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Rozwód rodziców – dziecko także ponosi cenę

ROZWÓD
Shutterstock
Udostępnij

Wbrew temu, co kreują amerykańskie filmy, nie jest to kolejne obojętne wydarzenie. Mocniej lub słabiej, ale dziecko ucierpi. Niekiedy ukształtuje je to na całe życie.

Podczas wywiadówki, w prywatnej rozmowie z nauczycielem, rodzic jednego z dzieci dowiaduje się, że 16 z 18 uczniów korzysta z opieki psychologa lub psychiatry. Przytłaczająca większość, daje do myślenia. Zadziwiony pyta więc, co z rodzicami tych dzieci, czy to pełne rodziny? Nie, rzeczywiście, tylko tych dwoje dzieci niewymagających pomocy psychologicznej to dzieci z pełnych rodzin. Nauczyciel przyznaje zaskoczony, że nigdy nie pomyślał, że może to mieć jakiś związek.

 

Wszystko ma swoją cenę

Ta historia nie wydarzyła się w Polsce, a w Danii, gdzie patchworkowe rodziny to norma. Rozwodzi się tam około 57 proc. małżeństw, a jeszcze do niedawna, niezależnie od stażu małżeńskiego czy posiadania dzieci, Duńczykowi wystarczył wypełniony internetowo formularz, by móc legalnie się rozwieść.

W tym roku wchodzi w życie ustawa o obowiązkowym, trzymiesięcznym okresie karencji dla par mających potomstwo, podczas której bedą mogły korzystać z bezpłatnego poradnictwa rodzinnego. Nie ma jednak znaczenia czy w Danii, czy w Polsce – rozwód nie powinien być łatwym rozwiązaniem, bo ZAWSZE jest trudnym doświadczeniem dla dziecka. Wbrew temu co kreują amerykańskie filmy, nie jest to kolejne obojętne wydarzenie, a mocniej lub słabiej, ale dziecko ucierpi. Niekiedy ukształtuje je to na całe życie.

 

Na krótka metę

Nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, ale istnieje bezsprzeczne powiązanie pomiędzy relacją między małżonkami a ich relacją z dziećmi. Kiedy małżeństwo „działa”, potrzeby dzieci są w naturalny sposób zaspokajane – małżonkowie współpracują w wychowaniu, ich miłość jest zasobem, z którego można czerpać, by w poczuciu bezpieczeństwa rozwijać więź z dzieckiem.

Jednym z pierwszych sygnałów poważnych problemów małżeńskich jest zmniejszone zaangażowanie rodzicielskie. Rodzic w pewnym sensie skupia się na sobie i swoich problemach. Jeśli myśli o rozwodzie – potrzebuje wiele energii i czasu na zorganizowanie życia na nowo, tego gdzie będzie mieszkał, jak będzie wyglądało jego utrzymanie. Jest mniej dostępny emocjonalnie, czasowo, rutyna domowa ulega zmianie, ogranicza się liczba wykonywanych wspólnie czynności. Rozwód wprowadza jeszcze więcej zmian – nierzadko zmianę miejsca zamieszkania, rutyny dnia, organizacji życia codziennego.

 

Długodystansowo

Niestety, badania pokazują, że dzieciom rozwiedzionych rodziców trudniej zbudować trwałe związki w dorosłym życiu. Łatwiej sięgają po alkohol, narkotyki, cześciej wpadają w sidła uzależnień. Cześciej doświadczają także problemów emocjonalnych i, co bardzo niepokojące, dużo cześciej (głównie mężczyźni) mają myśli samobójcze.

Rozwód zmienia układ ról nie tylko między rodzicami, ale pomiędzy wszystkimi członkami rodziny. Dziecko także może być postrzegane inaczej. Może stać się obciążeniem, kulą u nogi uniemożliwiającą rozpoczęcie nowego życia. Albo bolesnym wyrzutem sumienia, przypominającym niespełnione marzenie o szczęśliwej rodzinie.

A może wręcz przeciwnie, największym i w tej sytuacji już jedynym sensem życia i źródłem nadziei. Niekiedy osamotniony, potrzebujący rady i wsparcia rodzic przerzuca część odpowiedzialności na dziecko, czyniąc je swoim powiernikiem i doradcą. Role niejako odwracają się, dziecko zostaje opiekunem mamy, to ona jemu wypłakuje swój smutek.

 

Posklejane kawałki

Ponowne związki i funkcjonowanie w tzw. rodzinie patchworkowej nie jest wcale łatwe. Wymaga ułożenia nowych standardów, licznych kompromisów pomiędzy wieloma zaangażowanymi osobami. A sam fakt rozwodu nie rozwiązuje przecież przyczyn konfliktu i emocji z nim związanych, które dodatkowo utrudniają porozumienie. Nie łatwo zajmować się dziećmi. Własnymi. A co dopiero tymi, które nie są nasze.

Dziecko z poprzedniego związku może być bagażem przypominającym o innym życiu, innej miłości kogoś, na kim nam teraz zależy. Może być postrzegane jako konkurencja – bo przecież czas wolny, który spędzasz z dzieckiem, jest czasem, którego nie spędzasz ze mną. I mogę zapewniać, że lubię dzieci, ale to zupełnie inna bajka kochać nie swoje dziecko.

Niezmiernie trudno być dobrym rodzicem, starasz się jak możesz, i by dać z siebie wszystko, potrzebujesz wszystkiego, co tylko może mocniej związać cię z dzieckiem.

 

Jeśli jednak…

Jeszcze raz podkreślam, statystyka siłą rzeczy uogólnia – odcina skrajne punkty, a pochyla się nad wiekszością, ogółem. Nie całością, ale wiekszością. Dlatego ten tekst nie ma nikogo potępiać, ma stanowić przestrogę.

Decyzja o rozwodzie nie może być pochopna. Wszyscy, nawet ci najbardziej niewinni, poniosą za nią cenę. Z tego powodu też, co do zasady (która jednakowoż nie obejmuje wyjątków), tak ważna jest nierozerwalność małżeństwa.

I po to mamy przysięgę małżeńską, by w pewnym sensie być zmuszonym, byśmy robili maksa dla naszego małżeństwa. I jeszcze więcej, by tylko uzdrowić relacje, na nowo pokochać, zrozumieć, przebaczyć.

Jeśli jednak dotknie nas rzeczywistość rozwodu, część psychologów poleca, by jeśli to możliwe, odwlec ją w czasie do jak najpóźniejszego wieku dziecka. Kolejnym ważnym punktem, na który zwracają uwagę, jest zaangażowana obecność ojca w życiu dziecka, a przede wszystkim mimo rozwodu, zachowanie pełnych szacunku relacji pomiędzy byłymi małżonkami.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail