Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Kiedy rozebrać choinkę? Pewnie was to nurtuje…

Udostępnij

Ilu Polaków, tyle poglądów na dowolny temat. Na temat choinki także. Zanim więc wasze ogniska domowe pogrążą się w chaosie sporów o dalsze losy świątecznego drzewka, spieszymy z garścią podpowiedzi.

Opcja „biblijna”

Choinkę można rozebrać na przykład tuż po Objawieniu Pańskim, czyli tak zwanych Trzech Królach (6 stycznia). Królowie dotarli, gdzie mieli dotrzeć, gwiazda już im niepotrzebna, więc można ją sprzątnąć wraz z resztą ekologicznego stojaka. To honorowe wyjście dla tych, którzy wykazują większe przywiązanie do choinkowej tradycji niż autor niniejszego tekstu i mimo mikroskopijnego metrażu uparli się cieszyć w święta zapachem lasu. Przyjęcie modelu „biblijnego” pozwoli im wreszcie odzyskać dostęp do komody, okna lub drzwi wyjściowych (zależnie co sobie zastawili).

 

Opcja „liturgiczna”

Liturgiczni ortodoksi pozbędą się drzewka w poniedziałek po niedzieli Chrztu Pańskiego, która oficjalnie kończy okres Bożego Narodzenia w kalendarzu liturgicznym. To rozwiązanie rozsądne, bo przy odrobinie szczęścia choinka nie zdąży jeszcze pogubić po drodze zbyt wielu igieł, co w przypadku mieszkańców bloków ma tę niewątpliwą zaletę, że nie trzeba potem zamiatać całej klatki schodowej.

 

Opcja „tradycyjna”

Trzymamy przybrany w świąteczne ozdoby szkielet aż do drugiego lutego, czyli do Ofiarowania Pańskiego, znanego też jako Matki Bożej Gromnicznej, które to święto w naszej tradycji kończy nieoficjalne obchody Bożego Narodzenia (bo trzy tygodnie od Wigilii do Chrztu Pańskiego to w sumie trochę krótko). Wtedy też znikają szopki i choinki z kościołów. To – jak się zdaje – opcja najpopularniejsza w naszym społeczeństwie, choć pozostaje nierozstrzygnięte, czy to ze względu na przywiązanie do tradycji, czy zwykłe lenistwo (te niekończące się dyskusje, kto ma się tym zająć – „ja ubierałem, to ty sprzątasz!”).

 

Opcja „duszpasterska”

Można spotkać i takich, którzy trzymają drzewko pod dachem, póki nie zjawi się ksiądz „po kolędzie”. To oczywiście zwyczaj możliwy do utrzymania jedynie na parafiach, gdzie „po kolędzie” oznacza rzeczywiście „po kolędzie”. Na dużych parafiach wielkomiejskich mogłoby to oznaczać konieczność ubrania choinki w drugim tygodniu listopada (jak w hipermarkecie), albo trzymanie zupełnie łysego straszydła do Środy Popielcowej. Nie polecamy.

 

Opcja „utylitarna”

Święta za nami, drzewko się sypnęło i straciło czar, a już na pewno nie pozostaje „wiecznie zielonym symbolem życia rozświetlającego ciemności”. Bardziej zasługuje na miano dendrologicznego kościotrupa. A więc fora ze dwora, niezależnie od daty. Opcja równie racjonalna, sensowna, uzasadniona i dopuszczalna co pozostałe. Ma też swój wariant „modernistyczny”. To znaczy – znudziła się choinka, więc pakujemy ją do wora i wynosimy do piwnicy/ wstawiamy do szafy. Za rok przywlecze się ją z powrotem, odegnie plastikowe gałęzie i będzie jak znalazł. Tej opcji również nie polecamy, chyba że jesteście gorącymi zwolennikami powstrzymania rabunkowej wycinki jodeł w Amazonii.

Sprawa wcale nie jest błaha i nie mogło zabraknąć jej omówienia w serwisie troskliwie pomagającym wam w kreowaniu waszego katolickiego „lajfstajlu”. Wiele mówi o człowieku to, kiedy i z jakich powodów pozbywa się świątecznego drzewka. Powiedz mi, kiedy rozbierasz choinkę, a powiem ci kim jesteś.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!