Aleteia
czwartek 22/10/2020 |
Św. Jana Pawła II
Kościół

O. Maksymilian Kolbe i Niepokalana w kimonie. Dlaczego nieufni Japończycy zaakceptowali Polaka?

MARYJA AZJATYCKA

Underwaterbuffalo/Wikipedia | CC BY-SA 3.0

Małgorzata Bilska - publikacja 08.01.19

Już po 2-3 tygodniach od przyjazdu do Japonii o. Kolbe zaczął drukować „Rycerza Niepokalanej”. To w ogóle jest cud, bo nie znał japońskiego. Znalazł tłumaczy i rozdawał gazetę na ulicach, na stacjach kolejowych. Szybko potrafił do siebie przekonać sceptycznych Japończyków.

Z Tokiko Ishibashi-Piękoś – pianistką, żoną prof. Wiesława Piękosia – pianisty, mamą dr Justyny Marii Etsuko Piękoś-Kędzierskiej – pianistki, rozmawia Małgorzata Bilska.

Małgorzata Bilska: Jest pani katoliczką w trzecim pokoleniu. Jak to jest – być katolikiem w Japonii?

Tokiko Ishibashi-Piękoś: Trudno. Jest bardzo mało kościołów. Jeśli ktoś mieszka daleko, to na mszę jedzie czasem pociągiem. Nie jest łatwo regularnie chodzić do kościoła i być aktywnym.

Pierwszym katolikiem w mojej rodzinie był dziadek ze strony matki. Był lekarzem, nigdy nikomu nie odmówił pomocy, nawet jeśli musiał jechać godzinami wiele kilometrów. W zdobyciu wykształcenia pomógł mu ksiądz katolicki. Dziadek był w grupie pierwszych ginekologów, którzy ukończyli uniwersytet w Tokio.





Czytaj także:
Dlaczego papież prosi o rozpowszechnianie fotografii z Nagasaki?

Skąd pochodził?

Z miasta Nagasaki, które ma duże tradycje katolickie. My już tam nie mieszkaliśmy, ale moja babcia była dobrą katoliczką. Ostatnie lata w Japonii mieszkałam z nią. Pokazywała mi, jak wygląda życie chrześcijan. Modliła się od rana. I nigdy nie narzekała. Miała ciężkie życie – troje dzieci straciła, mąż umarł szybko. Po wojnie nie miała nic, a była pogodna i uśmiechnięta. Zawsze wierzyła w Boga.

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe był w Japonii w latach 1930-1936. Pamiętają go tam?

Wszyscy go znają. Już po 2-3 tygodniach od przyjazdu w 1930 roku zaczął drukować „Rycerza Niepokalanej”. To w ogóle jest cud (śmiech), bo nie znał japońskiego. Znalazł tłumaczy i rozdawał gazetę na ulicach, na stacjach kolejowych itd.

A Japończycy są bardzo sceptyczni. Przez ponad 300 lat kraj był zamknięty na świat. Katoliccy księża przyjechali tu nie sami, ale z wojskiem, z handlarzami. Japończycy się zorientowali, że czasem cel przybyszy nie był religijny, tylko bardziej polityczny.


Misjonarze pojawili się z europejskimi kolonizatorami.

Jako pierwszy przyjechał ks. Francis Xavier, jezuita [Franciszek Ksawery SJ – MB]. Dzięki niemu katolicyzm szybko zaczął się rozszerzać.

W XVI wieku.

Jak przyjechał ojciec Kolbe, ludzie bardzo uważnie go obserwowali. Szybko jednak potrafił do siebie przekonać sceptycznych Japończyków. Zaufali jego autentyczności. Żył tak, jak św. Franciszek. Kiedy chciał zbudować klasztor, proponowali mu różne miejsca w Nagasaki.

Jego klasztor „Ogród Niepokalanej” nadal działa?

Oczywiście! Miejsce wybrał obok, za wysoką górą. Mówił, że w Nagasaki nie, bo tu będzie ogień.


Miał wizję proroczą? Amerykanie zrzucili bombę atomową na Nagasaki w 1945 roku.

Spadła bomba i całe miasto zostało zniszczone. Musiał to doskonale wiedzieć dużo wcześniej. Dlatego klasztor przetrwał, a teraz jest rozbudowywany. Na początku była zbita z desek chałupka. Od czasu do czasu bracia wieszali na poddaszu kiełbasę, którą dostali z Polski (śmiech). W ten sposób ją suszyli. Kiedyś im ją ukradł ktoś z miejscowych.

Czyli ojciec Kolbe przywiózł wam w pakiecie Niepokalaną i kiełbasę (śmiech). Nie jest chyba zbyt znana w Japonii.

Teraz tam jest potężny kościół, klasztor plus szkoła – męskie gimnazjum. Dobrze się rozwija. Pochodzą z niego kolejne powołania kapłańskie. I dalej drukują też gazetę, co miesiąc dostawałam ją przez mamę. Wysyłają ją na cały świat.

Do japońskich imigrantów?

Tak, dużo japońskich katolików jest na przykład w Brazylii. Ojciec Kolbe zostawił w Japonii kilku swoich bliskich współpracowników, polskich braci. Moja mama często miała kontakt z bratem Sergiuszem, którego ja też osobiście poznałam. Razem z ojcem Kolbe pracował brat Zeno [br. Zenon Żebrowski – MB]. Po wojnie widział biedę dzieci, które straciły rodziców. Zajął się wychowaniem tych dzieciaków. Z pewną Japonką, chrześcijanką, zbudował dla nich miasteczko. Nazwali je „Miasto mrówki”.

Dlaczego mrówki?

Nie wiem. Dzieci były malutkie, niczego nie miały. Japonia była zupełnie zrujnowana. Potem cesarz uhonorował brata Zeno i na jego cześć postawił pomnik. Bracia kontynuowali pracę ojca Kolbe i tak jest do dzisiaj. Są też japońscy franciszkanie.


Przyjechała pani do Polski na studia, z miłości do Fryderyka Chopina. I zakochała się w pianiście. Katolicyzm pomógł poznać naszą kulturę?

Nie bardzo. Mój ojciec nie był katolikiem, choć szukał Boga. Akceptował to, że byłam wychowana po katolicku, chodziłam do szkoły sióstr zakonnych. Ale nie podobało mi się u nich. Było za dużo bogatych ludzi, kłamstwa. Dopiero przed wyjazdem do Polski przypadkowo trafiłam na książkę ojca Kolbe po japońsku, dziś nie pamiętam jaką. Zrobiła jednak na mnie duże wrażenie. Była trudna. On naprawdę wymagał od chrześcijan.

To było takie prawdziwe chrześcijaństwo?

Tak. Zastanawiałam się nad tym. Przyjechałam do Warszawy w latach siedemdziesiątych XX wieku. Weszłam do pierwszego z brzegu kościoła i zobaczyłam jego duży obraz. W tym czasie został ogłoszony błogosławionym [rok 1971 – MB] i wszędzie witały mnie jego portrety.

Czy katolicyzm w Japonii jest Maryjny?

Japończycy bardzo lubią Maryję. To matka. Tylko japońska Maryja nosi kimono.




Czytaj także:
4 jezuitów przeżyło atak atomowy na Hiroszimę. Co ich uratowało?




Czytaj także:
Maksymilian Kolbe i Rudolf Höss. Jak zostać świętym, a jak zbrodniarzem?

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
japoniaMaryja
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
RĄCZKA NIEMOWLAKA
Marta Brzezińska-Waleszczyk
Byłam świadkiem 45 minut życia. To była lekcj...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
BIBLE STUDY
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [20 paździe...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail