Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kuba Błaszczykowski wraca do kraju. 10 osób, które go ukształtowały

JAKUB BŁASZCZYKOWSKI
Agencja SE/EAST NEWS
Udostępnij

Kończy się pewna epoka w polskim futbolu: Jakub Błaszczykowski wraca do kraju. Osiągnął bardzo wiele, stał się ulubieńcem nie tylko polskich, ale także niemieckich kibiców. Uwielbiany jest nie tylko za umiejętności, ale też za charyzmę i charakter. Dzięki komu Kuba jest dzisiaj tym, kim jest?

Dortmund, jesień 2007 roku. Młody Kuba Błaszczykowski wzbudza sensację. Przed kilkoma tygodniami dołączył do niemieckiej Borussi – klubu pogrążonego wtedy w kryzysie. Ma być jednym z najzdolniejszych nabytków. Złotym strzałem. Teraz siedzi przy stoliku i udziela wywiadu. Korzysta z pomocy tłumacza, bo minie co najmniej kilka miesięcy, zanim zacznie mówić płynnym niemieckim. W trakcie niemal całej rozmowy skrobie coś długopisem na małej kartce.

Niemiecki dziennikarz, nie mogąc dostrzec rysunku przykrytego dłonią Kuby, pyta na koniec nieco zniecierpliwiony: co tam rysowałeś przez cały czas? Kuba tylko uśmiecha się i odsłania kartkę. A na niej herb Wisły Kraków. „Jeszcze kiedyś tam wrócę” – uśmiecha się pod nosem.

Jego kariera powoli się domyka. Opuścił niemiecką Bundesligę, w której dojrzewał piłkarsko. I wraca do polskiej ligi. Najchętniej do Wisły, ale ta wcześniej musi uporządkować kwestie właścicielskie. Mimo to, w trudnym przecież dla Białej Gwiazdy momencie, gdy grozi jej bankructwo a z szaf w biurach klubu wypadają kolejne trupy, Błaszczykowski nie wstydził się założyć jej czerwonego dresu i wybiec na trening drużyny w podkrakowskich Myślenicach.

Skąd u Kuby tak wielkie serducho? Kto ukształtował go jako człowieka i piłkarza? Oto kilka osób, które najmocniej na niego wpłynęły.

 

Rodzice

To pozostaje dla Kuby niezwykle trudny temat, choć opowiedział o nim publicznie kilka razy. Gdy miał 11 lat, jego ojciec Zygmunt zabił nożem matkę Annę. Zbrodnia rozegrała się na oczach dziecka. Kuba doznał wstrząsu. Przez pięć dni nic nie jadł ani nie wychodził z łóżka. Czuwali przy nim bliscy – wujek i brat mamy, Jerzy Brzęczek, oraz babcia Felicja. „Oddałbym wszystko, by mama żyła” – wyznał kiedyś Kuba w przypływie szczerości.

Gdy ojciec Błaszczykowskiego wyszedł z więzienia, ani Kuba, ani jego młodszy brat Dawid nie utrzymywali z nim kontaktu. Kilka lat po odsiedzeniu wyroku Zygmunt Błaszczykowski zmarł. Kuba miał wtedy 26 lat. Zwolnił się ze zgrupowania reprezentacji Polski i pojechał na pogrzeb. Towarzyszył tacie w ostatniej drodze, mimo że ten w przeszłości zgotował mu na ziemi prawdziwe piekło.

Nie ma wątpliwości, że Kuba przebaczył ojcu. Gdy w 2016 roku tłum ludzi witał go w rodzinnych Truskolasach, by podziękować za rozegranie wspaniałego turnieju Mistrzostw Europy we Francji, Błaszczykowski dziękował bliskim za wartości, które mu przekazali. Podziękował babci, mamie i tacie. Temu 30-letniemu facetowi, który każdego tygodnia mierzy się z wielką presją i stresem na boisku, zadrżał wtedy głos. „Dziękuje, naprawdę. Mimo wszystko” – dodał. 

 

Babcia Felicja

Chyba najważniejsza osoba w życiu Kuby. To ona, gdy Kuba został sam wraz z młodszym bratem, wzięła na siebie odpowiedzialność za wychowanie wnuków. Błaszczykowski regularnie odwiedza dom w Truskolasach. Planując wakacje, zawsze rezerwuje kilka dni na pobyt w rodzinnych stronach.

 

Jerzy Brzęczek

Brat mamy i chyba druga osoba po babci, która zdobyła klucz do serca Kuby. Od lat jest jego największym powiernikiem. Jako były piłkarz doradzał Kubie w wielu sprawach. To dzięki obecnemu selekcjonerowi Polska dowiedziała się o młodym piłkarzu Rakowa Częstochowa. Bo to Brzęczek zaoferował swojego siostrzeńca Wiśle Kraków, w której zaczęła się poważna przygoda Kuby z futbolem.

Dzisiaj ich relacje są pod baczną obserwacją mediów. Dziennikarze spekulują, czy zasadne było powoływanie Kuby przez Brzęczka do reprezentacji, gdy ten nie grał w klubie. Każdy, kto zna tę dwójkę wie, że są stuprocentowymi profesjonalistami. Choć łącząca ich więź pozostaje bardzo silna.

 

Agata, Oliwia i Lena

Żona i dwie córeczki stanowią największy życiowy sukces Kuby. Mimo dramatu, jaki zgotował „Błaszczowi” ojciec, Kuba zdołał zbudować prawdziwy, pełen miłości dom. Wraz z Agatą tworzą świetną parę, ale próżno szukać informacji na ich temat w plotkarskich portalach.

Ślub wzięli w małym kościele w okolicach Ustronia. Połączyła ich piłka – Agata często chodziła na mecze Rakowa Częstochowa, którego Kuba był już wtedy czołowym piłkarzem.

 

Dawid Błaszczykowski

Młodszy brat Kuby i jeden z najbliższych doradców. Nieformalnych, oczywiście. Grał z „Błaszczem” w Rakowie Częstochowa, ale nie zrobił wielkiej kariery piłkarskiej. Jest nieco bardziej impulsywny od Kuby.

Gdy Błaszczykowski nie zdołał wejść na ostatnie minuty meczu Mistrzostw Świata Polska-Japonia, mimo że stał już przy linii bocznej gotowy do zmiany, Dawid zareagował mocnym komentarzem w „społecznościówkach”. Ostro skrytykował sztab reprezentacji.

 

Jurgen Klopp

Trener, którego Kuba spotkał w Borussi Dortmund. To właśnie Klopp zrobił z Kuby piłkarza europejskiej klasy. W polskiej ekstraklasie mówiono „Błaszczowi”: „masz piłkę przy nodze? Ruszaj do przodu!”. W ten sposób wykorzystywano dynamikę młodego piłkarza. Zobaczywszy umiejętności taktyczne Kuby na boisku, Klopp załamał ręce. Uczył go poruszania się w strefach i gry w obronie. Tygodnie ciężkiej pracy dały efekty i z czasem Błaszczykowski stał się gwiazdą Dortmundu i całej Bundesligi.

Warto też odnotować, że Kuba nie zawsze miał z Kloppem łatwe relacje. Obaj są trochę do siebie podobni – potrafią być szorstcy w obejściu, szczerzy do bólu, ale też umieją szczerze przebaczyć, ze łzą w oku. Był taki okres w Dortmundzie, gdy Kubie zwyczajnie nie szło. Klopp posadził go na ławce.

„Błaszczu” miał jednak swoje racje i pomiędzy tą dwójką zapadła cisza. Długimi dniami praktycznie się do siebie nie odzywali. Pewnego dnia Klopp zapowiedział Kubie, że w meczu Ligi Mistrzów z Olympique Marsylia wystąpi w pierwszym składzie.

Przed meczem reprezentant Polski rozmawiał o swojej sytuacji z Brzęczkiem. „Czuję, że dzisiaj strzelisz bramkę. I wiesz, co wtedy zrobisz? – zagaił Kubę wujek – podbiegniesz do Kloppa i rzucisz mu się w ramiona”. „Do Kloppa? Nigdy!” – rzucił zirytowany „Błaszczu”. Brzęczek okazał się prorokiem: Kuba strzelił bramkę i pobiegł, by uściskach trenera Borussi. Od tej pory ich relacje uległy poprawie.

 

Łukasz Piszczek

Najbliższy przyjaciel Kuby. Razem grali przez wiele lat w Borussi Dortmund. Kuba na prawej pomocy, a Piszczu na prawej obronie. Rozumieli się bez słów. Znakomicie potrafili się asekurować, uzupełniać, wyprowadzać ataki. Stworzyli doskonały tandem. Poza boiskiem razem wyjeżdżają na wakacje, na zgrupowaniach kadry mieszkają w jednym pokoju. Przyjaźnią się też ich żony.

Piłkarze poznali się jeszcze w drużynach młodzieżowych. Mieszkali w jednym internacie w Zabrzu, gdzie spotkali się pierwszy raz. Potem były wspólne mecze w reprezentacji młodzieżowej. Przyjaźń wykuwała się latami. Obydwaj są trochę do siebie podobni: uśmiechnięci, serdeczni, ale z sardonicznym poczuciem humoru.

Gdy Piszczek grał w Niemczech przeciwko Błaszczykowskiemu, ten pokazywał na niego kolegom i mówił: „z nim możecie pojechać, on nie umie grać na prawej obronie”. Potrafią posprzeczać się nawet o to, kto zapłaci za kawę. Ale kiedy Kubie nie wyszedł mecz w reprezentacji, Piszczek był pierwszy, by go uścisnąć i pocieszyć. A gdy „Piszczu” strzelił bramkę, pierwszy z gratulacjami podbiegł Kuba. Prawdziwa męska przyjaźń.

 

Adam Nawałka

Ich relacje od początku nie były łatwe. Kadencja selekcjonera rozpoczęła się wówczas, gdy Kuba borykał się z poważną kontuzją. Jedną z pierwszych decyzji Nawałki było odebranie Błaszczykowskiemu kapitańskiej opaski i przyznanie jej Robertowi Lewandowskiemu. W ten sposób wyrósł mur pomiędzy piłkarzem a selekcjonerem. Wreszcie panowie wszystko sobie wyjaśnili, choć nie były to łatwe rozmowy.

Kuba wszedł do kadry przebojem. Ale potem, kilka miesięcy przed turniejem Mistrzostw Europy we Francji, znów miał problemy zdrowotne, grał niewiele i gdyby nie dobre występy w drużynie biało-czerwonych, Nawałka najpewniej skreśliłby go z listy powołanych na turniej. Turniej, w którym Kuba okazał się prawdziwym napędem całej kadry.

Adam Nawałka wiedział, jaką rolę w kadrze powinien pełnić Kuba, bo świetnie zarządzał grupą. Z drugiej strony podczas Mistrzostw Świata w Rosji „Błaszczu” wypadł w pewnym momencie ze składu reprezentacji. Chemii pomiędzy Nawałką a Błaszczykowskim na pewno nie było. Ale w końcu Kuba właśnie za kadencji selekcjonera z Krakowa zagrał najlepszy turniej w karierze.

 

Robert Lewandowski

Na początku łączyła ich przyjaźń (albo przynajmniej bliskie koleżeństwo), a później różniło ich wszystko. Jeden jest sportowym celebrytą, a drugi woli błyszczeć jedynie na boisku; dla jednego każdy klub piłkarski był środkiem do celu, jakim jest wielka kariera, a dla drugiego barwy klubowe mają znaczenie i wartość; jeden traktuje drużynę jak maszynę, która funkcjonuje po to, by wygrywać mecze, a drugi dostrzega, że spoistość grupy może stanowić wartość samą w sobie.

Możemy zgadzać się z jednym albo z drugim, możemy też zgodzić się z każdym po trochę. Faktem jest – dziwnym trafem – że obydwaj znakomicie współpracowali na boisku. W Borussi Dortmund wszyscy wiedzieli, że „Błaszczu” z „Lewym” praktycznie ze sobą nie rozmawiają. I to na boisku dodatkowo ich nakręcało, by jeszcze lepiej współpracować. Czasami aż do przesady, bo trener Klopp śmiał się, że zbyt często jeden szuka drugiego, usiłując za wszelką cenę podać piłkę.

W kadrze było podobnie. Pamiętacie jeszcze dramatyczny mecz z Armenią w 2016 roku? 93. minuta, wynik 1-1. Dramat, wstyd, upokorzenie. Polska po prostu musi strzelić bramkę, by piłkarze mogli spojrzeć w oczy kibicom. Ostatnia akcja meczu. Rzut wolny w bocznym sektorze boiska, blisko linii pola karnego. Trzeba dośrodkować w pole karne, a wtedy być może ktoś z biało-czerwonych trąci futbolówkę i ta wpadnie do bramki. Kapitan Lewandowski krzyczy, że dośrodkowywać musi Błaszczykowski. Kuba staje przy piłce, pokazuje coś „Lewemu”. Bierze rozbieg, kopie piłkę, Robert „zawieszony w powietrzu” wbija piłkę głową do siatki. Gol! Na trybunach euforia.

 

Przyjaciele z Truskolasów

Tych z dzieciństwa ma nadal wielu. W rodzinnej miejscowości czuje się najlepiej. Piłkarskie salony go nie zepsuły. Chociaż ma wielu znajomych, którzy są znani, co z pewnością działa na wyobraźnię, pozostaje sobą. A prywatnie jest raczej nieufny. Dlatego najlepiej czuje się wśród tych, których zna od lat. Wśród kolegów i przyjaciół z Truskolasów.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail