Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Żywność w sklepach bywa niezdrowa? Jest gorzej, niż się wydawało

DODATKI DO JEDZENIA
Shutterstock
Udostępnij

Raport Najwyższej Izby kontroli „Nadzór nad stosowaniem dodatków do żywności” skutecznie odbierze wam apetyt na parówki.

Gdy kilka lat temu czytałam książkę Julity Tabor „Zamień chemię na jedzenie”, olśniła a jednocześnie przeraziła mnie jej uwaga, że substancje chemiczne dodawane do żywności są wprawdzie badane pod względem wpływu na ludzki organizm, ale nikt nie sprawdza ich działania w połączeniu w innymi substancjami ani w kumulacji. A przecież np. w jednym tylko serku homogenizowanym może być kilka takich środków. Jeśli razem z serkiem zjemy jeszcze bułkę i popijemy to wszystko sokiem, to może się okazać, że przyjęliśmy uderzeniową dawkę środków chemicznych, których współdziałania nikt nigdy nie badał.

Dietetycy i lekarze od dawna wszczynali alarm w tej sprawie. Teraz dołączyła do nich Najwyższa Izba Kontroli.


2 kilogramy „E”

Raport NIK „Nadzór nad stosowaniem dodatków do żywności” czyta się trochę jak thriller. Statystyczny Polak zjada rocznie ok. 2 kilogramy (!) dodatków do żywności. Używane są one do konserwacji, barwienia, zagęszczania, wzmacniania smaku. Aktualnie dopuszczonych do użytku jest ponad 330 substancji, które mogą pełnić 27 różnych funkcji technologicznych.

W próbkach żywności, które zbadała NIK, było średnio 5 dodatków. Rekordzistką była kiełbasa śląska, w której znaleziono aż 19 różnych substancji. Tylko nieliczne produkty z definicji nie mogą mieć żadnych „polepszaczy”, np. herbata liściasta, miód, mleko, masło i woda mineralna.

 

Nie wszystko „E”, co się świeci

Oczywiście nie wszystkie substancje oznaczone na etykietach jako „E” są szkodliwe. Więcej nawet – nie wszystkie są syntetyczne. Np. E 100 to kurkumina, czyli żółty barwnik pozyskiwany z kurkumy, E 140 – zielony barwnik pochodzący np. ze szpinaku, a E 441 to żelatyna.

Ale są też takie, które mogą wywołać wstrząs anafilaktyczny (E120, E124 i E 129) albo sprzyjają rozwojowi nowotworów (np. azotyny i azotany – od E 249 do E 252), alergii (m.in. E 110, E 122, E 123) i otyłości (E 521). Jeśli podejrzewaliście, że tyjecie od wysoko przetworzonej żywności, to macie rację. Najbardziej narażone na działanie niebezpiecznych związków są dzieci, bo ważą mniej niż dorośli, a jednocześnie uwielbiają jedzenie, która zawiera najwięcej dodatków.

 

Prawo kuleje

O dopuszczeniu substancji dodatkowych do użytku decyduje Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Problem w tym, że te związki są badane wyłącznie w sytuacji, kiedy spożywa się je w niewielkich ilościach, i wyłącznie solo. Jeden przykład: jeśli zjemy kwas askorbinowy (E 300), grozi nam „tylko” nadkwasota i kamienie nerkowe, ale jeśli zjemy również benzoesan sodu (E 211), możemy sobie zafundować jeszcze rakotwórczy benzen.

Zdaniem autorów raportu prawo jest zbyt liberalne w kwestii dopuszczenia do sprzedaży produktów zawierających dodatki chemiczne. Problemem są nawet… braki w wyposażeniu laboratoriów urzędów powołanych do kontroli żywności. W raporcie NIK czytamy, że podczas wizytacji w Inspekcji Sanitarnej okazało się, że laboratorium mogło wykryć tylko 65 substancji z 200. Nic więc dziwnego, że z 9 tys. próbek produktów, które badała w latach 2016-2018, zdyskwalifikowała tylko 26 (czyli 0,3%), a kiedy kontrolerzy NIK zbadali 35 próbek, zakwestionowali 5, czyli 14% proc.

Kolejny problem: producenci nie są przez nikogo niepokojeni, dopóki wymieniają na etykietach wszystko, czym nafaszerowali jedzenie – nawet jeśli dodadzą kilka substancji o tym samym działaniu. Np. w pewnych parówkach wziętych pod lupę przez NIK były aż cztery stabilizatory i trzy substancje konserwujące o tym samym działaniu. Gdyby zawierały jeden konserwant i jeden stabilizator w takich samych ilościach, normy tych związków chemicznych byłyby wielokrotnie przekroczone.

 

Czytaj i gotuj

Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności bada teraz ponownie wszystkie dodatki do żywności dopuszczone do użytku przed 2009 roku pod kątem ich wpływu na ludzkie zdrowie. Zakończenie projektu jest planowane na koniec 2020 roku. Oby unijni urzędnicy wyciągnęli wnioski z raportu NIK. Póki co pozostają nam dwie rzeczy – czytać ze zrozumieniem etykiety i jak najwięcej jedzenia przygotowywać od podstaw w domu.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!