Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Miał umrzeć w trakcie aborcji. Przeżył 21 pięknych lat, z zespołem Downa

TIM LEBT NIE ŻYJE
Udostępnij

4 stycznia zmarł 21-letni Tim, znany w mediach jako „Oldenburg baby” – od nazwy niemieckiego miasta, w którym przyszedł na świat. Miał zespół Downa i jego biologiczni rodzice postanowili z tego powodu dokonać aborcji. Urodził się jednak żywy i przez dziewięć godzin, pozbawiony pomocy medycznej, uparcie o to życie walczył.

To był już 25. tydzień ciąży. Zazwyczaj w przypadku późnych aborcji nienarodzone dziecko dostawało zastrzyk w serce i rodziło się martwe, ale tym razem lekarze uznali, że chłopczyk i tak nie przeżyje porodu, więc zrezygnowali z tego. Tim urodził się żywy. Nie wiedzieli, co robić, kiedy mijały kolejne minuty, a maleńki chłopczyk nadal żył. Dopiero po dziewięciu godzinach znalazł się ktoś, kto się nim zaopiekował.

 

Przeżył aborcję

„To miała być zdrowa dziewczynka” – tak swoje żądanie dokonania późnej aborcji uzasadniali biologiczni rodzice Tima. Jego mama zagroziła, że odbierze sobie życie, jeśli jej na to nie pozwolą.

Urodził się chłopczyk z zespołem Downa. Konsekwentnie nie chcieli go zatrzymać. Rok później zdecydowali się wytoczyć szpitalowi proces. Oskarżali go o to, że nie uprzedzono ich, że dziecko może urodzić się żywe. W Niemczech 90% dzieci z zespołem Downa ginie przed narodzeniem.

Na szczęście Tim szybko znalazł ludzi, przez których był bardzo chciany i którzy kochali go bez względu na wszystkie trudności, jakie czekały go w przyszłości. Lekarze nie dawali mu więcej niż dwa lata życia. Nie tylko miał zespół Downa, ale był też wcześniakiem i cierpiał na różne problemy wynikające z nieudanej aborcji i braku pomocy medycznej po urodzeniu.

Bernhard i Simone – jego nowi rodzice – nie dawali się jednak łatwo zniechęcić.

 

Adopcja chłopca z zespołem Downa. A potem dwóch dziewczynek

Wspominają, że „to była miłość od pierwszego wejrzenia”, kiedy tylko zobaczyli Tima w szpitali, wiedzieli, że od tej pory należy do nich. Mieli już dwoje biologicznych dzieci, ale z radością otworzyli swój dom dla trzecie. Starali się jak najlepiej stymulować rozwój Tima, towarzyszyli mu w trakcie kolejnych pobytów w szpitalu, zorganizowali dla niego nawet delfinoterapię, która bardzo pomogła chłopcu w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi.

Po pewnym czasie zdecydowali się zaadoptować również dwie dziewczynki z zespołem Downa. Zaangażowali się też w ruch pro-life, dzieląc się historią swojego synka, która nie była niestety odosobniona.

 

„Nasz wyjątkowy syn”

Tim zdążył jeszcze spędzić z rodziną w domu piękne święta Bożego Narodzenia. Walczył z chorobą płuc, które w wyniku nieudanej aborcji i przedwczesnego porodu były bardzo podatne na infekcje. „Jesteśmy bardzo smutni i nie wiemy, jak poradzić sobie ze stratą naszego wyjątkowego, kolorowego, zarażającego radością syna” – mówią.

Z okazji każdych urodzin Tim dostawał wiele kartek i serdecznych życzeń, wspierały go setki ludzi. Rodzice ponownie dziękują teraz za ten ogrom dobra. „Daje nam to prawdziwe pocieszenie w tych trudnych dniach, kiedy musimy pożegnać się z Timem” – piszą.

Odkryj inne, podobne historie!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail