Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Samotność w starości – zauważ ją

STAROŚĆ, SAMOTNOŚĆ
Shutterstock
Udostępnij

Czasem nas irytują swoim sposobem bycia. Czasem trochę bawią. Bywa, że jeśli przyjrzymy się im bliżej, na pomarszczonej twarzy będziemy mogli dostrzec oczy szukające po prostu czyjejś uwagi.

Nie tylko po zakupy

Supermarket. Jest duży ruch, bo wszyscy robią świąteczne zakupy. Ja też krążę po sklepie z długą listą potrzebnych produktów. Nagle podchodzi do mnie starsza, zgarbiona kobieta.

„Przepraszam. Mogłabyś mi tu przeczytać, co jest napisane? Do czego ten proszek?” – zapytała.

Odpowiedziałam jej zgodnie z napisem na etykiecie.

„Aha, dziękuję. Kiedyś to się w mydle prało i było dobrze, a teraz tyle tego wszystkiego. Nie wiem, czy to kupować, czy nie…”.

I tak mówiła jeszcze o tym praniu i nie tylko przez kilka minut. Starałam się grzecznie słuchać i przytakiwać. O dialogu raczej nie było mowy, pani postawiła na monolog. Dziecko mi się zaczęło niepokoić, więc przeprosiłam i musiałam zrezygnować z zakupów, bo kolejka była ogromna.

Wróciłam do sklepu mniej więcej po dwóch godzinach. I zobaczyłam ponownie tę samą kobietę. Tym razem trzymała w rękach inny produkt i rozmawiała z jakimś młodym chłopakiem. Nie wsłuchiwałam się, ale widziałam, że on także coś dla niej odczytywał.

Domyśliłam się, że przez ten cały czas tam była. I chyba tak krążyła, od człowieka do człowieka, pod pretekstem zapytania o jakiś artykuł – tak naprawdę potrzebowała prawdopodobnie tylko czyjegoś zainteresowania, interakcji z drugą osobą… Zrobiło mi się jej strasznie żal. Jak bardzo musiała być samotna, by spędzić w ten sposób tyle czasu?

 

Plac marzeń

Wygłupiałam się z synem na placu zabaw. Był jeszcze na tyle mały, że nie potrafił się wdrapać na zjeżdżalnię. Trzeba było go tam transportować po każdym zjeździe. Cała procedura bawiła go ogromnie.

Na ławce nieopodal siedział starszy pan. Próbował czytać gazetę, ale zauważyłam, że co rusz przypatruje nam się z półuśmiechem. Cóż, głośny śmiech małego dziecka bywa rozbrajający. W końcu zdecydował się do nas podejść.

Był bardzo sympatyczny. Próbował zagadywać do malucha. Zaczął mu opowiadać bardzo poważnym tonem, że to on wybudował ten plac zabaw jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Że miał być tu kolejny blok mieszkalny, ale…

moje zdanie się jeszcze wtedy trochę liczyło i udało mi się przekonać pewnych panów, żeby zrobić tu plac zabaw. I teraz masz gdzie fikać, widzisz urwisie – powiedział żartobliwie.

Synek przypatrywał mu się z uwagą, a ten jakby ucieszony, że znalazł wiernego słuchacza, mówił dalej ni do niego, ni to do mnie:

„Szczerze mówiąc, zrobiłem to dlatego, bo myślałem, że będę tu przychodził z moimi wnukami. Ale syn zrobił mi psikusa, dostał dobrą pracę za granicą i wyjechał daleko, daleko. I zabrał ze sobą takiego berbecia jak ty, nawet włoski miał podobne, takie jasne. Ale nygus był straszny. Ty grzeczny bądź. No a teraz się drugi urodził, będzie z pół roku. Ale tego jeszcze nie widziałem. Mają przyjechać na wiosnę w przyszłym roku, jak podrośnie, bo mały chorowity jest…”.

Opowiadał jeszcze tak jakiś czas, a ja patrzyłam na jego zmieniający się wyraz twarzy: raz radosny, gdy wspominał o wspólnej zabawie z wnukiem, to znów smutny, gdy opowiadał o dzielących ich kilometrach. Mieszkał sam. Powiedział, że jedyną przyjemność w ciągu dnia sprawia mu siedzenie na ławce na tym placu i wyobrażanie sobie, jak bawią się na nim jego chłopcy.

 

Dać coś z siebie

Czasem myślimy o starości trochę sielankowo. Tak też często kreują ją media – roześmiani staruszkowie z pięknym białym uśmiechem, duży ogród, gromada wnuków. Rzeczywistość jednak jest inna.

Wiele osób w podeszłym wieku mieszka samotnie. Niekiedy jedyne na co mogą liczyć, to telefon od dzieci co kilka dni albo odwiedziny sąsiadki. Za każdym człowiekiem stoi inna historia. Zatrzymajmy się czasem obok starszej potrzebującej osoby. Pomyślmy o tym, że nawet kilka minut naszej uwagi może być dla niej cenniejsze, niż przypuszczamy.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail