Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Kiedy zaczęła się historia szpitali? I co ma wspólnego z chrześcijaństwem?

HOSPITAL; MIDDLE AGES; CHRISTIAN; LEPROSY
Udostępnij

Działania papieża Franciszka mające na celu zapewnienie ubogim opieki zdrowotnej są częścią długiej tradycji Kościoła.

Jest niewiele słów, które wzbudzają większy lęk niż „iść do szpitala”. To hasło momentalnie wywołuje obrazy w stylu: operacja, walka z chorobą, myśl, że jak już tam wejdziesz, to możesz nie wyjść…

Wystarczy jednak sięgnąć do korzeni słowa szpital, by dać pacjentowi większe poczucie nadziei.

Angielskie słowo szpital [hospital] pochodzi od słowa gościnność [hospitality]. Podobnie w łacinie: hospitale – hospitium. Szczególną motywacją dla gościnności jest zaś chrześcijańska miłość bliźniego.

 

Chrześcijańskie szpitale?

Oczywiście, istniały „szpitale” przed narodzeniem Chrystusa, m.in. w Grecji, Irlandii, Meksyku czy Indiach. Ale w czasach chrześcijaństwa pierwsze domy, których zadaniem stało się dbanie o chorych, były otwierane ze względu na Ewangelię. W końcu Chrystus polecił Apostołom, by uzdrawiali chorych.

W tym samym czasie chrześcijanie czuli się zobligowani do gościnności. Św. Paweł napominał Rzymian, by przyjmowali nieznajomych z miłością. W szczególności biskupi mieli otwierać swoje domy dla podróżnych – czy byli oni chrześcijanami czy nie. Niektórzy z biskupów byli też przy okazji lekarzami, więc mogli zapewnić chorującym opiekę.

Jak czytamy w Katolickiej Encyklopedii, od samego początku istniał dobrze zorganizowany system opieki przy różnych rodzajach cierpienia, ale był on z konieczności ograniczony i zależny od prywatnych wysiłków tak długo, aż chrześcijanie podlegali zakazom wrogiego państwa.

Po nawróceniu cesarza Konstantyna i legalizacji chrześcijaństwa liczba chrześcijan szybko wzrosła. Jednocześnie nowe warunki ekonomiczne doprowadziły do zwiększenia ubóstwa. Jak podaje dalej encyklopedia, aby sprostać tym wymaganiom, potrzebny był inny rodzaj organizacji, a to, zgodnie z powszechną tendencją do nadawania charakteru instytucjonalnego wszelkiej pracy na rzecz wspólnego dobra, doprowadziło do organizacji i założenia szpitali.

 

Szpitale przy kościołach

Na chrześcijańskim Wschodzie miejsca, w których opiekowano się podróżnymi, nazywano xenodochia – ze starogreckiego „miejsce dla obcych”. W końcu okazało się jednak, że nazwa nie jest tak chwytliwa, jak szpital. Co ciekawe, język angielski przyjął za to kilka innych nazw związanych z opieką nad potrzebującymi, np. orphanotrophium – orphanage [sierociniec] czy gerontochium – geriatrics [geriatria].

W średniowieczu szpitale przeżywały wzloty i upadki, ale chrześcijańska tradycja opieki nad chorymi była podtrzymywana przez diecezje – wymagano, by szpitale znajdowały się przy katedrach albo zgromadzeniach zakonnych, np. u benedyktynów. Z czasem niektóre bractwa i zakony (np. aleksjanie) zaczęto zakładać specjalnie w celu służby chorym.

W czasach wypraw krzyżowych zakony rycerskie, takie jak Zakon św. Jana, otwierały szpitale dla pielgrzymów w Ziemi Świętej.

Nie jest więc być może niczym dziwnym, że papież Franciszek odwołuje się do Kościoła jako „szpitala polowego” dla dusz i zapragnął otwarcia punktu medycznego dla osób bezdomnych pod placem św. Piotra. Taka praktyka łączenia opieki nad ciałem i troski o ducha sięga samych korzeni Kościoła.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!