Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Kard. Dziwisz dla Aletei: Maryjne ŚDM w Panamie wskazują, jak ważna jest postawa pokornej służby

KARDYNAŁ STANISŁAW DZIWISZ
fot. Łukasz Kaczyński
Udostępnij

O tym, że Światowe Dni Młodzieży nie są tylko fiestą ludzi wierzących, ale również przestrzenią cichego spotkania młodych chrześcijan z całego globu z Bogiem, mówi kardynał Stanisław Dziwisz, wieloletni sekretarz św. Jana Pawła II i emerytowany metropolita krakowski.

Łukasz Kaczyński: Księże Kardynale, na czym polega fenomen Światowych Dni Młodzieży?

Kardynał Stanisław Dziwisz: Światowe Dni Młodzieży to spotkanie Kościoła młodych, papieża, biskupów i kapłanów wokół Jezusa Chrystusa. To On gromadzi młodych z różnych zakątków ziemi i jest Gospodarzem tych dni.

Oczywiście, ważne są więzi, które się wówczas tworzą, spotkania i wydarzenia, ważne jest doświadczenie bogactwa kultur i jedności młodych katolików, mimo różnic języka, koloru skóry, cywilizacji, jednak centrum ŚDM jest Jezus i osobiste spotkanie młodego człowieka z Jego miłością. Młodzi chętnie biorą udział w Światowych Dniach Młodzieży, bo jest to dla nich okazja do swobodnego wyrażania wiary oraz przestrzeń prawdy i autentycznej wolności.

 

Jaką rolę pełni to spotkanie młodych chrześcijan z całego świata w rozwoju współczesnego Kościoła na przełomie ostatnich lat?

Jest ekspresją Kościoła, który jest żywy, radosny i twórczy. To Kościół, który ma twarz młodości i szeroko otwiera drzwi dla poszukujących miłości i prawdy. To Kościół, który nie boi się iść za Jezusem po nieznanych drogach współczesności i jest otwarty na nowe wyzwania. Młodzi stawiają trudne pytania, oczekują jasnego świadectwa wiary i sami chcą być wiarygodnymi świadkami Ewangelii.

 

Czy dotychczasowe spotkania młodych chrześcijan spełniły założenia św. Jana Pawła II, które przyświecały mu przy organizacji pierwszego takiego wydarzenia?

Janowi Pawłowi II zależało na tym, by stworzyć młodym przestrzeń spotkania z Jezusem. Pragnął, by w swoich młodych latach zobaczyli skarb, którego nie wolno roztrwonić. Chciał, by na pytanie, jak żyć mądrze, szukali odpowiedzi w Ewangelii.

Niewątpliwie Światowe Dni Młodzieży dają młodym taką możliwość. Są też wspaniałym świadectwem wiary dla wszystkich społeczeństw, które goszczą młodzież z całego świata. W tym sensie te spotkania przemieniają nie tylko młode serca, ale i rzeczywistość lokalnych Kościołów. Są pielgrzymką przez ziemię, która nie tylko trwa nieprzerwanie, ale wciąż się rozwija oraz jest twórczą i dynamiczną rzeczywistością.

 

Które ŚDM przy boku św. Jana Pawła II pamięta Ksiądz Kardynał najbardziej?

Nie jest łatwo na takie pytanie odpowiedzieć, bo każde z tych spotkań było poruszające przez społeczny kontekst, w jakim się odbywały i towarzyszące im wydarzenia. Wystarczy wspomnieć ŚDM w Toronto, odbywające się w cieniu zamachu na World Trade Center, czy spotkanie młodych w Paryżu, które przerodziło się we wspaniałe świadectwo wiary w sercu zlaicyzowanej Francji.

Dla mnie jednak najważniejszy był Światowy Dzień Młodych w Częstochowie. Nie tylko dlatego, że odbywał się w Polsce. I nie tylko dlatego, że był historycznym spotkaniem Wschodu i Zachodu. W Częstochowie po raz pierwszy doszło do głosu pragnienie młodych, by ŚDM były spotkaniem wiary i modlitwy, drogą do Jezusa. Wcześniej mieliśmy do czynienia przede wszystkim z barwnym, radosnym festiwalem młodości. W Częstochowie młodzi pokazali, że potrzebują nie tylko fiesty, ale i ciszy, by spotkać Pana w swoim sercu i usłyszeć Jego głos. W tym sensie Częstochowa była przełomowa.

 

Widać, że ŚDM to nie tylko święto Kościoła młodego. Na każdym z nich także starsze pokolenia w pewien sposób młodnieją. Dlaczego?

Młodość nie jest kwestią metryki, ale stanu ducha. Widzieliśmy to w Krakowie podczas przygotowań do ŚDM. Bezinteresownie zaangażowały się tysiące osób, samorządy, parafie, wspólnoty, profesjonaliści. Nie kierowała nimi chęć zysku czy myśl o przyszłych owocach tych dni. Porwał ich entuzjazm młodych ludzi. Wszyscy sobie wtedy przypomnieliśmy, że w młodości tęskniliśmy do wielkich ideałów. Na własne oczy przekonaliśmy się, że dla takich ideałów warto żyć.

 

ŚDM w Panamie przebiegają pod hasłem: „Oto ja służebnica Pańska…”. Jak należy rozumieć takie przesłanie skierowane w kontekście młodzieży?

Papież Franciszek już w Krakowie wskazywał, że służba jest drogą do realizacji życiowego powołania i zmiany świata, w jakim żyjemy. Mówił, że życie ma sens tylko w służbie Bogu i bliźnim. Co więcej, nazywał młodych „aktywnymi bohaterami służby”.

Teraz stawia przed ich oczami konkretny wzór wiernej i pokornej służebnicy Pańskiej. Dzięki „fiat” Maryi Bóg wszedł w dzieje ludzkości i zmienił je radykalnie. Od Matki Jezusa każdy młody człowiek winien uczyć się gotowości pełnienia woli Bożej w konkrecie swojego życia, w rodzinie, wśród przyjaciół, w szkole czy pracy.

 

Temat maryjny ŚDM byłby niezwykle bliski św. Janowi Pawłowi II – czemu ludzie wierzący powinni sobie przypominać jego „Totus Tuus”?

Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest życie Jana Pawła II, który od najwcześniejszych lat dziecięcych był całkowicie oddany Maryi. Ona go prowadziła do Jezusa, pod Jej opieką wzrastał, u Niej dojrzewało jego kapłańskie powołanie. Jako biskup, a potem papież, oddawał Jej wszystkie, zwłaszcza te najtrudniejsze, sprawy Kościoła i świata.

Czuł się Jej synem i wiedział, że miłość Maryi chroni go i umacnia. Ale przecież nie jest to miłość zarezerwowana tylko dla papieża. Jako ludzie ochrzczeni, członkowie Kościoła, jesteśmy umiłowanymi dziećmi Matki Chrystusa. Jan Paweł II pokazał wyraźnie, jakie owoce przynosi oddanie się pod Jej opiekę.

 

Co mogą przynieść maryjne ŚDM dla Kościoła i współczesnego świata?

Trudno wyprzedzać fakty i przypisywać owoce wydarzeniu, które ledwie się rozpoczęło. Można mówić o nadziejach. Światowe Dni Młodzieży, w których centrum stoi Maryja, mogą pomóc w odkryciu i doświadczeniu miłości, która jest czuła, wrażliwa i delikatna, a jednocześnie silna i gotowa do najwyższych poświęceń.

Taką miłością kochają matki, taką miłość Bóg ofiaruje człowiekowi. Jest to miłość, na którą Maryja odpowiedziała, oddając się całkowicie do dyspozycji Panu jako Jego najpokorniejsza służebnica. Tej postawy służby i gotowości do poświęcenia się Bogu i drugiemu człowiekowi bardzo dziś w Kościele potrzebujemy.

 

Co zrobić, by po ŚDM nie stracić ducha żywego Kościoła?

To pytanie pojawia się przy okazji wszystkich ŚDM. Pamiętamy jeszcze żywe dyskusje, jakie odbywały się na ten temat po spotkaniu młodych w Krakowie. Nie ma uniwersalnych recept. Trzeba zacząć od siebie, od wierności temu doświadczeniu, jakie stało się moim udziałem w trakcie ŚDM.

Jeśli doświadczyliśmy osobistego spotkania z żywym Jezusem, jeśli dotknęła nas Jego przebaczająca miłość, trzeba, byśmy to pielęgnowali w sobie i dzielili się tym darem z innymi. To jest początek. Przemiana wspólnot, parafii, Kościoła i świata zaczyna się w ludzkich sercach.

 

Jak nie będąc w Panamie przeżywać ŚDM w Polsce, by także w sercu każdego Polaka wydały one owoce?

Mamy transmisje telewizyjne, teksty papieskie są publikowane na bieżąco, jest więc możliwość duchowego włączenia się w święto młodych w odległej Panamie. Młodzi Polacy mogą wziąć udział w odbywających się w tym czasie spotkaniach.

Na przykład w Krakowie, w Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się!” młodzi spotkają się w sobotę wieczorem, by przez 24 godziny wspólnie przeżywać radość ŚDM na modlitwie, Eucharystii, podczas czuwania maryjnego, różnych konferencji, adoracji i koncertów. Dzięki temu tworzy się globalna wspólnota. Dziś każdy z nas może być w Panamie duchem i sercem.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail