Chcemy nadal tworzyć dla Ciebie wartościowe treści
i docierać z Dobrą Nowiną do wszystkich zakątków internetu.
Twoje wsparcie jest dla nas bardzo ważne.
RAZEM na pewno DAMY RADĘ!
W dobie kreskówek Disneya, Spidermanów i Ninjago, czarno-białe filmy z drewnianymi, zakładanymi na palec kukiełkami wydają się prehistorią. A jednak pięćdziesiąt lat temu przygody rodzeństwa każdego wieczoru gromadziły przed telewizorami tysiące dzieci. Nic dziwnego – był to jedyny program przygotowany z myślą o nich.
Jacka i Agatkę wymyśliła Wanda Chotomska, wielka przyjaciółka dzieci i autorka wielu książek dla najmłodszych. Pewnego razu, odwiedzając dzieci leczone w szpitalu rehabilitacyjnym w Konstancinie, usłyszała od jednego z małych pacjentów, że ten chętnie przyznałby Jacusiowi jakiś order lub medal. O pomyśle chłopca autorka opowiedziała w wywiadzie dla „Kuriera Polskiego”.
Usłyszał to Włodzimierz Karwan, ówczesny kierownik działu łączności z czytelnikami (dziś powiedzielibyśmy pewnie: social media manager), który wpadł na pomysł stworzenia odznaczenia, które byłoby przyznawane dorosłym przez dzieci. Aby jednak zachować wierność zasadzie: nic o nas bez nas, w jednym z kolejnych odcinków wieczorynki Jacek i Agatka zapytali młodych widzów, co sądzą o tym pomyśle i ogłosili konkurs na wzór orderu. I wtedy się zaczęło... Redakcja została zasypana masą korespondencji – w sumie nadeszło 44 tysiące przesyłek!
Ostatecznie spośród tych propozycji wybrano uśmiechnięte słoneczko, nadesłane przez 9–letnią Ewę Chrobak z Głuchołaz. Potem pozostało tylko powołać Kapitułę Orderu Uśmiechu, której zadaniem stało się czytanie wszystkich nadchodzących listów z propozycjami kandydatów do tego niezwykłego odznaczenia. Jej pierwszą przewodniczącą została pisarka Ewa Szelburg–Zarembina.
Pierwszy Order Uśmiechu
6 lutego 1969 roku odbyła się pierwsza ceremonia pasowania na Kawalera Orderu Uśmiechu. Został nim prof. Wiktor Dega – poznański ortopeda, pionier rehabilitacji medycznej, któremu setki dzieci zawdzięczało zdrowie i sprawność. Złożył przyrzeczenie, że „na przekór wiatrom i burzom będzie pogodny i będzie dzieciom radość przynosił”, następnie został pasowany czerwoną różą, a na zakończenie wypił puchar soku z cytryny, po którym miał za zadanie szeroko się uśmiechnąć.
Odtąd ta ceremonia została powtórzona ponad tysiąc razy, ostatnio 1 lutego, kiedy „najsłoneczniejsze z odznaczeń” przypięto ks. Andrzejowi Danielskiemu, założycielowi sieci chórów „Biedronki”. Dołączył do zacnego grona – przed nim to odznaczenie otrzymali m.in. papieże Jan Paweł II (który z zasady nie przyjmował żadnych odznaczeń – tu zrobił wyjątek!) i Franciszek, król Arabii Saudyjskiej Abdullah bin Abdulaziz Al Saud, sportowcy Jakub Błaszczykowski i Otylia Jędrzejczak, piosenkarze Paweł Kukiz czy Ryszard Rynkowski i inni, bardziej lub mniej znani ludzie podejmujący działania przynoszące dzieciom radość.
Po dziesięciu latach dzięki decyzji Sekretarza Generalnego ONZ odznaczenie uzyskało rangę międzynarodową. Od tej pory Kapitułę tworzy grono z całego świata, od Armenii po Sudan. Zasiadają w niej ksiądz katolicki, lama z Tybetu i rabin, a kanclerzem jest Marek Michalak, do niedawna Rzecznik Praw Dziecka. Ale to nie Kapituła nadaje order – jej rolą jest tylko weryfikacja zgłoszenia, a z wnioskiem o przyznanie odznaczenia mogą wystąpić wyłącznie dzieci.
Order doczekał się własnego muzeum, znajdującego się w Rabce, noszącej dumny tytuł „Miasta Dzieci Świata”. W całej Polsce ponad 50 szkół i placówek wychowawczo–edukacyjno–opiekuńczych nosi imię Kawalerów Orderu Uśmiechu. Kawalerowie patronują też skwerowi w Głuchołazach i alejce w parku Starego Koryta Warty w Poznaniu. A wszystko to dzięki małej kukiełce...