Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

2019 bez Aletei? Z Tobą damy radę!      WESPRZYJ NAS

Aleteia

Mama 4 dzieci, inicjatorka Boskiego Biznesu: Bądźmy kobietami dobrego wpływu!

MAŁGORZATA DĄBROWSKA
Udostępnij

Bycie mamą i prowadzenie biznesu jest dla mnie błogosławieństwem – w domu nabieram dystansu do spraw zawodowych, w pracy dystansu do problemów rodzinnych. Praca pomogła mi przetrwać osobiste kryzysy – mówi Małgorzata Dąbrowska, inicjatorka Boskiego Biznesu.

Jest mamą czwórki dzieci, a jednocześnie trenerem biznesu, coachem, inicjatorką m.in. Boskiego Biznesu, który ma aktywizować zawodowo kobiety, wspierać je i doceniać za wysiłek wkładany w rozwój i działanie zgodnie z prawdą i prawem. Nam opowiada m.in. o tym, co jest najtrudniejsze w prowadzeniu biznesu według chrześcijańskich zasad.  

 

Marta Brzezińska-Waleszczyk: Boski Biznes, czyli jaki?

Małgorzata Dąbrowska*: Mamy cały alfabet Boskiego Biznesu, ale gdyby chcieć to powiedzieć jednym słowem, to byłby uczciwy. Tworzą go boskie kobiety, które chcą prowadzić po bożemu swoją działalność.

Kim są laureatki przyznawanej w tym roku nagrody?

To przede wszystkim dziewczyny, które nad sobą pracują. Uczestnictwo w Boskim Biznesie polega m.in. na regularnych spotkaniach. Co miesiąc mamy inny temat, który jest jednocześnie wyzwaniem. Te kobiety inwestują swój czas i pieniądze, by się rozwijać, a my doceniamy ich pracę nad sobą i swoim biznesem.

 

Boski Biznes, czyli zgodnie z prawem i prawdą

Czy da się prowadzić wielki biznes z Bożym planem, według chrześcijańskich zasad?

Da się, ale jest trudno.

Co sprawia największe problemy?

To, że wciąż mamy w Polsce taką nieszczęsną katolicką hipokryzję. I wielu z nas jej ulega, to też było moim doświadczeniem. Niejeden przedsiębiorca to przerabiał: skoro mamy taką, a nie inną sytuację i przepisy, które pozwalają na to, by je obejść, to się tak działa, choć niekoniecznie jest to zgodne z prawem i prawdą.

A nam chodzi o nową świadomość: chcę działać zgodnie z prawdą i prawem. Przykład? Delegacje. Łatwe do zrobienia i wpisania w koszty, zgodne z prawem, ale czy zgodne z prawdą? Chcemy więc teraz działać zgodnie z wartościami, czyli zgodnie z prawem i prawdą. Chcemy dbać o klientów na serio, być uczciwe, budować relację i zaufanie – z pracownikami, klientami, w każdym wymiarze.

Boski Biznes ma na celu aktywizację zawodową kobiet? Pokazanie im, że kobieta-katoliczka nie musi ograniczać swojej aktywności do bycia w domu i wychowania dzieci?

Oczywiście każda z nas ma inne talenty. Każda jest obdarzona przez Boga innymi predyspozycjami. Są kobiety, które chcą łączyć bycie mamą i karierę i takie, dla których jest to trudniejsze. Każda droga jest dobra. Nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, jakbym krytykowała kobiety, które zostały w domu. To jest też ok, jeśli ta decyzja została podjęta wspólnie z mężem, w wolności.

Ale ta wolność oznacza też, że mamy prawo „coś” robić – działać, nie bać się. Tym, co najczęściej obserwuję u kobiet jest strach. Boimy się działać, martwimy się, czy się uda, jak zostaniemy ocenione przez rodzinę i bliskich, że ktoś powie: nie jesteś wystarczająco dobrą matką, żoną, bizneswoman…

Wciąż jesteśmy oceniane. Środowisko Boskiego Biznesu ma być „poręczami”, które podtrzymują, wspierają, ale też pokazują pewne granice. Bo zawsze można za bardzo wpaść w pracę, pułapkę pogoni za pieniędzmi czy polegania tylko na swojej czy też czyjejś opinii. Potrzebujemy życzliwego środowiska, które będzie nas wspierać i chronić.

 

„Bycie mamą i prowadzenie biznesu to błogosławieństwo”

Pani sama jest świetnym przykładem, że możliwe jest bycie aktywną osobą, a jednocześnie mamą – w pani przypadku czwórki dzieci.  

Myślę, że Pan Bóg w swojej dobroci obdarzył mnie wieloma talentami, przede wszystkim talentem organizacyjnym. To, co moi znajomi nazywają mistrzostwem z logistyki, to dar. Bycie mamą i prowadzenie biznesu jest dla mnie błogosławieństwem – w domu nabieram dystansu do spraw zawodowych, w pracy dystansu do problemów rodzinnych.

Praca pomogła mi przetrwać osobiste kryzysy. Nie mogłam sobie pozwolić na trwanie w marazmie czy beznadziejnym humorze. Kiedy mówiłam do moich współpracowników: działamy, damy radę!, to motywowałam także samą siebie. Zrozumiałam, jak wielką moc ma słowo, postawa ciała, tembr głosu i zaczęłam tego używać świadomie.

Nie denerwują pani pytania o to, jak pogodzić bycie matką i pracę zawodową? Ojcom takich pytań się nie zadaje…

Matka w sposób naturalny spędza – przynajmniej na początku – więcej czasu z dziećmi. To też kulturowe uwarunkowanie, bo kiedyś kobiety były w domu. Dobry mężczyzna, który godzi rolę przedsiębiorcy i ojca, ma mój wielki szacunek. Nie jest łatwo znaleźć facetów, którzy potrafią to pogodzić. Na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, których naprawdę podziwiam. Czasem sobie żartuję, że fajnie byłoby mieć żonę, która pewne rzeczy ogarnęłaby za mnie (śmiech).

 

Dąbrowska: Bądźmy kobietami dobrego wpływu!

Łamiecie też stereotypy, że katolik, a zwłaszcza katoliczka, nie powinna zajmować się robieniem wielkich pieniędzy.  

Tak, też. Nie cierpię katolipy. Katolipą jest dla mnie źle rozumiana pokora. Pokora to stanięcie w prawdzie o sobie. Jeśli Pan Bóg dał mi talenty, to mam je wykorzystywać, by budować np. dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, firmę, współpracować z ludźmi, zarabiać pieniądze. Ja też dorastałam do dziesięciny. Daj Boże, byśmy zarabiały duże pieniądze i miały duży wpływ. Bądźmy kobietami dobrego wpływu!

Właśnie, wspomniała pani o dziesięcinie. Często patrzymy na bogatych jak na zachłannych, pazernych na kasę egoistów. Zapominamy, że skoro dużo mają, mogą też dużo pomagać.

Mnóstwo ludzi pomaga! Cieszę się, że jestem w takim środowisku, w którym dziesięcina jest na porządku dziennym. Coraz częściej mam telefony: Gosia, jeśli znasz jakąś kobietę, która jest w potrzebie, daj znać, pomogę! Dobrze jest przeznaczyć stałą kwotę ze swoich zarobków na pomaganie. Głęboko wierzę, że jeśli będziemy się trzymać bożych obietnic, to wszystko będzie dobrze. I tego doświadczam!

Podejmuje pani mnóstwo inicjatyw – szkolenia, coaching, warsztaty, Boski Biznes. Wkłada w to pani wiele czasu, energii, ale co z tego „wyjmuje”?

Wciąż powtarzam sobie: Panie Boże, chcę pełnić Twoją wolę. Dojrzałam do tego, że to nie chodzi o moją wolę, moje plany, ale Bożą wolę. Staram się to rozeznawać na codziennej modlitwie. Mam taką postawę: Boże, dziś jestem tu, staram się być cierpliwa i zaangażowana maksymalnie, ale wiem, że jutro czy pojutrze sytuacja może być inna. Czuję ludzką wdzięczność, docenienie i zarabiam coraz lepsze pieniądze. Pewnie, że dostaję czasem porządnie po głowie, ale to wpisane w ryzyko – przyjmuję to z maksymalnym spokojem, na jaki mnie w danej chwili stać. Oddaję Bogu i idę dalej.

Nie dostaje po głowie ten, kto nic nie robi. Co oznacza pani motto: Jeśli twoje wyniki nie są jeszcze takie, jak tego chcesz, to znaczy to tylko tyle, że czegoś jeszcze się nie nauczyłeś/łaś. Chodzi o podkreślenie sprawczości, którą mamy?  

Tak. Jest w nas ogromna siła. Jesteśmy Bożymi dziećmi. Skoro mamy wielkiego Ojca, to możemy mieć wielkie marzenia i cele. Jeśli są zgodne z wolą Bożą, to będzie się działo. Wierzę w to. Ale Bóg zaprasza nas do zaangażowania.

Nie jest tak, że jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz. Jesteśmy powołani do doskonalenia się przez całe życie, do świętości. Dla mnie świętość do doskonalenie – by być lepszym człowiekiem, matką, żoną, szefową, menadżerem, coachem. Grzechem zaniedbania jest brak pracy nad sobą. Jeśli coś nam nie wychodzi, nie zarabiamy dobrych pieniędzy, nie mamy z tego satysfakcji, to jestem szczera – trzeba się wziąć do roboty! Po ignacjańsku: najpierw rozeznać, jakie mam talenty, a później budować na nich zaangażowanie, czy w pracy zawodowej, czy w domu, w podziale ról. Nie ma ludzi bez talentu – choćby był to talent do kochania.

*Małgorzata Dąbrowska  w życiu osobistym matka 4 dzieci, żona – 26 lat małżeństwa, od 12 walczy o swoje małżeństwo; sama utrzymuje i wychowuje dzieci. Zawodowo: Chrześcijański Coach, Mentor, Trener Biznesu, Trener Relacji, Doradca, Inwestor, Przedsiębiorca – ponad 25 lat doświadczenia – 3 niezależne przedsięwzięcia: AC Kroton, Boski Biznes, Pod Skrzydłami Anioła. Prowadzi Projekt Boski Biznes, czyli spotkania networkingowo-rozwojowe dla kobiet, które chcą prowadzić biznes po Bożemu oraz warsztaty: Złamana, ale nie bezsilna, Przebudzenie Umysłu, Serca, Ducha i Ciała; Spełniona i inne. Z zamiłowania: wspiera, szczególnie kobiety, w odważnym stawianiu sobie celów, sięganiu po swoje szczęście, nawiązywaniu nowych kontaktów przyjacielskich i biznesowych, inspiruje, zaraża wiarą i pozytywną energią. Hobby: rozwój duchowy, rozwój osobisty oraz taniec, tenis, narty, śpiew, a nade wszystko piękne relacje z drugim człowiekiem.

**W styczniu/lutym 2019 odbyły się gale z okazji 2. urodzin Boskiego Biznesu w Dębicy, Rzeszowie i Krakowie. Aleteia.pl objęła uroczystości patronatem medialnym.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail
2019 bez Aleteia.pl? Nie musi tak być!

Wierzę, że Aleteia.pl stała się dla Ciebie ważnym miejscem w Internecie i że nie wyobrażasz sobie, by nagle miała zniknąć. Niestety, w 2019 roku możemy liczyć na zdecydowanie mniejsze wsparcie ze strony zagranicznych katolickich sponsorów i inwestorów. Ta sytuacja sprawiła, że istnienie Aleteia.pl – która, paradoksalnie, rozwija się z sukcesami – stanęło pod znakiem zapytania. Bardzo potrzebujemy Twojej pomocy, bo bez niej nie damy rady kontynuować naszej misji ewangelizacyjnej.

Z Tobą damy radę!