Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Wirtualne wydawanie każdej złotówki i „rozdzielność majątkowa”. Oto mój wyższy „level” domowych finansów

PLANOWANIE BUDŻETU DOMOWEGO
Shutterstock
Udostępnij

Zobaczyłem, że jest kolejny „level” panowania nad swoim budżetem, który może to wszystko jeszcze skuteczniej utrzymać w ryzach – tyleż oczywisty, co trudny: PLANOWANIE.

Niemal 2 lata temu napisałem ten tekst o domowych finansach. Od tamtego czasu sprawy poszły mocno do przodu i myślę, że to dobry moment, by się tym z wami podzielić.

 

Nie planujesz wydatków? Odchodzę!

Do kategorii pewnych dziwacznych ciekawostek zaliczam fakt, że pewnego dnia jednemu z moich znajomych dziewczyna powiedziała: „jeśli nie planujesz z miesiąca na miesiąc swojego budżetu, to zacznij, bo nici z naszej wspólnej przyszłości”. Mimo absurdalności tego wymagania, dało mi ono do myślenia i co nieco otrzeźwiło.

Zobaczyłem, że jest kolejny „level” panowania nad swoim budżetem, który może to wszystko jeszcze skuteczniej utrzymać w ryzach – tyleż oczywisty, co trudny: PLANOWANIE. Wydawało mi się to tak ciężkie, jak wejście w klapkach na Rysy. Wynikało to jednak z lenistwa, bo fakt – na początku wymaga to trochę pracy i pogłówkowania np. z excelowskim arkuszem (jeśli zdecydujemy się na jakiś dostępny w internecie szablon). Osobiście musiałem też zwalczyć w sobie przekonanie, że to i tak bez sensu, bo zawsze wskoczą w ciągu miesiąca wydatki nieplanowane.

Przecież nie da się zaplanować wszystkiego… Z perspektywy kilku miesięcy przyznaję: w moim przypadku faktycznie się nie da, ale da się zaplanować niemal wszystko, powiedzmy jakieś 95% swoich wydatków, a dla laika w tworzeniu planu to już sukces. No i oczywiście nie wolno się zrażać początkowymi trudnościami.

 

„Rozdzielność majątkowa”

Żeby jednak dobrze zobrazować jakościową zmianę, jaką dostrzegłem w swoim prowadzeniu domowych finansów, muszę wpuścić nieco światła za kulisy. W poprzednim modelu mieliśmy jako małżeństwo jedno wspólne konto bankowe. Spisywaliśmy wydatki, katalogowaliśmy w odpowiednich „koszykach” i pilnowaliśmy, by na wszystko starczyło, ale na to „wszystko” czerpaliśmy z jednego „źródełka” i np. widząc, że na koncie jest jeszcze sporo pieniędzy, niektóre wydatki robiliśmy zbyt pochopnie.

Wprowadziliśmy więc małą „rozdzielność majątkową”. Każde z nas ma dziś swoją działkę wydatków, swoje przeznaczone ku temu konto i swoją odpowiedzialność, by starczyło. Okazało się to dla nas genialnym, bardzo porządkującym wyjściem.

 

Wolność w niewoli

Każde z nas tworzy sobie również na początku miesiąca swój szczegółowy plan wydatków. Z perspektywy kilku miesięcy wiem, że zdecydowanie jest to gra warta świeczki. Wszystkie swoje przychody na początku miesiąca w wirtualny sposób już wydaję, czyli rozkładam na poszczególne rubryki w arkuszu, a potem z dnia na dzień realizuję plan. Można byłoby powiedzieć, że w pewien sposób się zniewalam – odbieram sobie pewną spontaniczność w wydatkach.

W praktyce wygląda to jednak tak, że po prostu w ramach planu zakładam pewien limit owej spontaniczności, tworząc rubrykę „wydatki nagłe” czy „wydatki spontaniczne”. Po pierwsze dowiaduję się wtedy, czy w ogóle mogę sobie w danym miesiącu na nie pozwolić, a jeśli odpowiedź brzmi: „tak”, to dowiaduję się, ile mogę na nie przeznaczyć. Bo niestety z mojej perspektywy właśnie te spontaniczne wydatki bywają najbardziej zgubne.

Comiesięczny plan wydatków pomaga mi spojrzeć na chłodno i z góry na każdy mój finansowy miesiąc. Daje to poczucie ogromnej wolności, bo wszystko mam pod kontrolą i o wiele łatwiej mi oszczędzać. Mam też większy spokój ducha związany z Bożym wezwaniem, by dobrze zarządzać dobrami, które On daje.

Jestem pewien: dziś bez planu wydatków na miesiąc czułbym się jak bez ręki. A osobiście korzystam z arkusza dostępnego tutaj.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail