Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Chodziła dzięki dwóm puszkom po sardynkach. Dzisiaj jej życie wygląda inaczej

MAYA MERI
Ahmad Al Ahmad I ANADOLU AGENCY
IDLIB, SYRIA - JUNE 21: Syrian Maya Meri (L), (8), who lost her legs during birth and uses artificial legs, which were made from pvc pipes and tin cans by her father, and her father Ali Meri (R) are seen in Idlib, Syria on June 21, 2018. Ahmad Al Ahmad / Anadolu Agency
Udostępnij

Maya Meri ma osiem lat i przyszła na świat w Aleppo. Z powodu choroby genetycznej nie ma nóg.

Dziewczynka miała zdeformowane kończyny poniżej kolan. W szpitalu wykonano jej operację amputacji zniekształconych części.

Dzieciństwo spędzone na ucieczkach i ciągłym strachu przestaje być piękne…

Choć sytuacja dziecka była wręcz tragiczna, Maya nie straciła dziecięcego entuzjazmu. Na filmach widać, jak bawi się pośród namiotów w obozie dla uchodźców, do którego trafiła z całą rodziną.

 

Mohammed Merhi – tata Mayi, to młody i wrażliwy człowiek, który… sam nie ma nóg. Chciał zrobić cokolwiek dla swojej córki, by mogła bawić się, chodzić do szkoły i żyć jak inne dzieci.

Nie była w stanie chodzić, więc chciałem zrobić cokolwiek, co ochroni jej nogi przed otarciami – mówił mężczyzna.

Wykorzystał dwie puszki sardynek, wypełnił je tkaniną i bawełną i stworzył protezy dla swojej córki.

Moje serce cierpiało, kiedy widziałem, jak czołgała się przed swoimi przyjaciółmi w trakcie zabawy – wyznał ojciec dziewczynki.

Po tym, jak w czerwcu ubiegłego roku media nagłośniły historię Mayi, a zdjęcie dziewczynki z puszkami po sardynkach na nogach obiegły świat, pojawiła się szansa na pomoc.

 

Protezy zamiast puszek po sardynkach

Swoje wsparcie zaoferował Czerwony Półksiężyc. Tureckie władze pomogły w transporcie dziewczynki wraz z ojcem do Stambułu, gdzie w specjalistycznej klinice została poddana badaniom, szczegółowej konsultacji i w końcu otrzymała profesjonalne protezy, które dopasowano do jej wzrostu i wagi.

Szczególnie mocno w pomoc dziewczynce zaangażował się dr Mehmet Zeki Culcu, który był pod wrażeniem zaangażowania jej taty.

Naprawdę nie możemy nazwać tego, co miała protezami. To rodzaj prowizorycznego systemu, który pozwalał jej chodzić. Z energią wynikającą z desperacji, bez żadnych środków do dyspozycji, ojciec zamienił to cierpienie w nadzieję – powiedział dr Culcu w rozmowie z „The Telegraph”.

Lekarze podkreślali wielkie zasługi ojca. Dzięki temu, że dziewczynka już wcześniej była przyzwyczajona do chodzenia, oswojenie ciała z nowymi protezami powinno być dla niej znacznie łatwiejsze.

Jak podaje amerykańska edycja Aletei, dr Mehmet Zeki Culcu sfinansował stworzenie protez z własnej kieszeni.

To nie koniec dobrych wieści! Obiecano, że swoją parę protez otrzyma także jej tata.

 Źródło: Aleteia, TVN24BiS 

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail