Aleteia

Kiedy warto powiedzieć „nie”, a kiedy koniecznie trzeba? Sztuka, która chroni przed katastrofą

ASERTYWNOŚĆ
Shutterstock
Udostępnij

Marzy mi się, by jej nauka była częścią edukacji szkolnej i pracy pastoralnej. Byśmy mogli odzyskiwać w końcu drugie płuco, jakiego wielu z nas z różnych powodów brakuje, i oddychać. Prowadzić sensowne życie, pełne ubogacających więzi, wolne od destrukcyjnej agresji. Pierwsze płuco to nasze „tak”. Drugie – to nasze „nie”.

Moje granice

Czasem myślimy, że potrafimy to robić. Że potrafimy artykułować „nie” i tylko dziwne, że zupełnie nic z tego nie wychodzi. A jednak pokazywanie własnych granic nie polega na prowadzeniu długich monologów na temat tego, jak bardzo mamy dosyć. Złośliwości, dosadne metafory i dramatyczne gesty też nie pomagają. Słuchacz zapamięta z nich głównie to, że został obrażony lub też od dawna ma w głowie wyłącznik, który sprawia, że przestaje śledzić wywód i czeka, aż skończymy.

Doświadczają tego małżonkowie, znają to dobrze rodzice. Żona, która podgrzewa po raz trzeci obiad mężowi, który spóźnił bardzo kolejny dzień pod rząd i nie dał znaku życia. Mąż, którego żona opowiada o jego osobistych sprawach w towarzystwie i z pąsem na twarzy czeka, aż skończy się przyjęcie. Matka, która schyla się po skarpetki, majtki i spodnie syna, narzekając, jaki jest leniwy – gdy ten siedzi ze słuchawkami na łóżku.

Szef, który podaje do zrobienia rzeczy pilne jak zapalenie pęcherza – a ty będziesz siedzieć po godzinach. Koleżanka, która zawsze prosi o przysługę. Kumpel na szkoleniu, który powie: „Stary, no co ty, nie napijesz się?”.

 

„Nie” jest ważne

Moja życiowa podróż do słowa „nie” zaczęła się od wielkiego odkrycia, jak ważne jest moje „tak”. Ono wyraża, co jest dla mnie najważniejsze. I to z perspektywy całego życia. Jeśli ważny jest dla mnie czas spędzany z rodziną – to jemu w pierwszej kolejności mówię „tak”, zapełniając kalendarz. Wiem wtedy, że nie wezmę na siebie dodatkowych zleceń, choćby nie wiem, jak były kuszące. Także dlatego, że potrzebuję czasu na zwykły odpoczynek i refleksję nad tym, co robię. I na pracę twórczą, której nie da się wcisnąć między dniówki wypełnione do nocy. Żeby jedne osobiste i zawodowe projekty miały szansę realizacji, innym trzeba powiedzieć „nie”.

To, czemu mówimy sercem i umysłem „tak”, wynika z naszych najgłębszych wartości i potrzeb. Łatwo je sobie uświadomić, wyobrażając sobie, że został nam dzień, tydzień czy rok życia. Kiedy już wiesz, gdzie jest twoje „tak”, uczysz się, jak mówić „nie” w sposób coraz bardziej klarowny, spokojny i pozbawiony poczucia winy. „Nie” buduje granicę, bezpieczny płot, który ogrodzi twoje priorytety. „Nie” chroni ciebie przed wchodzeniem w rzeczy, które nie są dla ciebie ok. Które sprawiają, że czujesz się poniżony, użyty, oszukany.

 

Spokojne „nie”

„Nie” daje ci możliwość wyrażenia siebie i opowiedzenia o tym, kim jesteś i co ci służy. Nie polega na wyliczaniu rzeczy, które bezsensownie zrobiliśmy wbrew sobie („Całe popołudnie stałam w garach, czekając, aż wrócisz!”). Nie upokarza i nie poniża drugiego złośliwościami i opowiadaniem mu o tym, jaki on czy ona jest. Nie polega na powiedzeniu: „Czy korona z głowy ci spadnie, jeśli pozbierasz swoje brudne gacie?”. Jest ogromnie zwięzłe i pełne wewnętrznego pokoju. „Niestety nie zrobię tego”. „Pozbieraj, proszę, swoje rzeczy z podłogi”. „Słuchaj, było nam przykro, że się spóźniasz. Odgrzej sobie obiad, bo już jestem zajęta innymi sprawami”. „Ponieważ opowiadasz o mnie tak przykre rzeczy w towarzystwie, jadę do domu, bo jest to dla mnie za trudne”.

„Nie” to wyraźny znak „stopu”, który chroni mnie i relację przed katastrofą. Rzeczy robione kosztem szacunku do siebie i fundamentalnych potrzeb obracają się ostatecznie przeciwko nam i reszcie świata.

Czasem „nie” potrzeba powiedzieć jakiejś części nas, która się zagubiła czy zawiesiła na jakimś działaniu, które nam nie służy. Jeśli przepadasz w oglądaniu seriali, scrollowaniu Facebooka albo objadaniu się chipsami, warto sprawdzić: czy to przybliża cię do życiowych celów i rzeczywiście zaspokaja twoje potrzeby?

„Nie” jest jak mocna, kolorowa parasolka, która daje nam prawo do bycia sobą i tworzenia autentycznych więzi z innymi w codzienności pełnej presji i zmian.