Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Co właściwie znaczy „ubodzy w duchu”?

bloch-sermononthemount
Udostępnij

Pierwsze błogosławieństwo – „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie” – może być trudne do zrozumienia.

Zdefiniowanie ubóstwa jest, niestety, stosunkowo łatwe. Ubogi to ktoś bez zasobów pieniędzy lub dóbr, wyraźnie ich pozbawiony albo nieosiągający wyznaczonego progu dochodów. Ubóstwo wiąże się z pogwałceniem ludzkiej godności, bo oznacza niezdolność dokonywania wyborów, brak możliwości zapewnienia podstawowych dóbr i usług potrzebnych, by żyć z godnością. To z kolei przekłada się na bezsilność i wykluczenie.

Dlaczego więc ubóstwo (obok posłuszeństwa i czystości) jest ewangeliczną cnotą? Dlaczego Jezus chwalił „ubóstwo ducha”? Czy „ubóstwo ducha” oznacza brak duchowej godności, pozbawienie duchowego „bogactwa”, niezdolność do duchowego postępu?

 

Co to znaczy być „ubogim w duchu”?

Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że ​​w sprawach ekonomicznych „poszanowanie ludzkiej godności wymaga praktykowania cnoty umiarkowania, aby nie przywiązywać się zanadto do dóbr tego świata”. Łączy się to z cnotą sprawiedliwości, która nakazuje respektować „prawa bliźniego” i uczy „oddawać mu to, co mu się należy”, a także z praktykowaniem solidarności, zgodnie z przykładem Pana, który „chociaż był bogaty, ze względu na was (…) stał się biedny, aby was ubóstwem swoim ubogacić”.

Zalecenie ubóstwa, w ścisłym sensie biblijnym, obejmuje (jak stwierdza Katechizm) „prawo do własności prywatnej, nabyte lub otrzymane w sprawiedliwy sposób”. Dalej czytamy:

Prawo do własności prywatnej, uzyskanej przez pracę lub otrzymanej od innych w spadku lub w darze, nie podważa pierwotnego przekazania ziemi całej ludzkości. Powszechne przeznaczenie dóbr pozostaje pierwszoplanowe, nawet jeśli popieranie dobra wspólnego wymaga poszanowania własności prywatnej, prawa do niej i korzystania z niej (KKK 2403).

 

Uczniowie Chrystusa nie powinni bać się ubóstwa

Wstrzemięźliwość w gromadzeniu dóbr jest powiązana z praktykowaniem ewangelicznego ubóstwa. Co więcej, uczniowie Chrystusa nie powinni bać się ubóstwa: „Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. A potem pójdź ze Mną” (Mt 19, 21).

Jedno jest pewne: w Błogosławieństwach (wyrażonych w Kazaniu na Górze) Jezus nie odnosi się do materialnego ubóstwa. Nie nazywa głodnych i spragnionych „błogosławionymi” z powodu ich fizycznego cierpienia. Błogosławieństwa to nie jest pochwała nędzy, głodu czy trudności. Jezus wyraźnie mówi o „ubóstwie w duchu” oraz głodzie i pragnieniu sprawiedliwości. Co naprawdę oznacza bycie „ubogim w duchu”?

 

Duchowe ubóstwo to otwartość na Boga

Bieda oznacza bycie zależnym. Jest oczywiste, że los ubogiego zależy od szczęścia, czyjejś dobroczynności etc. Ale oczywistym jest także fakt, że wszyscy jesteśmy zależni, a w tym sensie – „ubodzy”. Zaczynając od początku – sami siebie nie stworzyliśmy. Zostaliśmy powołani do istnienia przez kogoś innego (naszych rodziców). Jest oczywiste, że jesteśmy na tym świecie wraz z innymi i, co ważniejsze, z powodu innych.

Z punktu widzenia wiary, Kimś, kto nas powołał, jest oczywiście Bóg. „Ubóstwo ducha” oznacza więc uznanie, że jesteśmy zależni od Boga, ale nie w służalczy, poniżający sposób. Chodzi nie tylko o zależność istoty od stwórczego aktu Boga, ale – jak wyjaśniła Simone Weil – od aktu będącego odwieczną miłością. W każdej chwili nasze istnienie jest wyrazem miłości Boga do człowieka (co jednocześnie daje nasze szczęście i spełnienie).

Duchowe ubóstwo oznacza więc oczyszczenie człowieka (naśladując kenozę Chrystusa, jak czytamy w listach św. Pawła). To uznanie naszej potrzeby Boga, która przekłada się na fundamentalną „otwartość”, potwierdzenie naszej zależności od tego, co tylko Bóg może dla nas uczynić.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail