Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Przyciąganie świętości. Pierwszy raz na mszy trydenckiej

MSZA TRYDENCKA
Kamil Szumotalski/ALETEIA
Udostępnij

Rozbudowane modlitwy Ofiarowania, Kanon, Przygotowanie do Komunii. Mszalik zdradza mi słowa wypowiadane przez kapłana przy ołtarzu. O rozproszenia trudno i łatwo równocześnie. Nie nadążam z tłumaczeniem i śledzeniem akcji. Poddaję się. Niech się dzieje.

Kliknij tutaj, by przejrzeć galerię

Chłodna sobota we Wrocławiu. Elektryczne hulajnogi wiozą nas przez kolejne mostki nad Odrą. Dojeżdżamy na Ołbin – dzielnicy przypominającej klimatem warszawską Pragę. Już z końca ulicy widać rotundowy kształt kościoła pod wezwaniem Opieki św. Józefa. Nic nie wskazuje na to, co za chwilę stanie się naszym udziałem w środku. Piękno i tajemnica.

Wnętrze kościoła także było chłodne. Nieliczne kinkiety oświetlały nieśmiało świątynię. Uwagę skupiał ołtarz zastawiony paramentami liturgicznymi. Ornamentowane tablice ołtarzowe z modlitwami, relikwiarze oraz dwa wysokie świeczniki wskazywały, że rozpoczynająca się za chwilę liturgia będzie niezwykła.

Dzwonek. W stronę ołtarza kieruje się procesja. Ubrany w sutanellę i komżę ministrant, a za nim kapłan w skrzypcowym ornacie, w nasuniętym na głowę kapturze. Schola rozpoczęła śpiew chorału. Ćwiczyli od rana – słyszałam ich „rozśpiewkę”. Ogromnie skupieni, podzieleni na dwa chóry – żeński z prawej strony kościoła i męski z lewej – prowadzili dialog kolejnymi wezwaniami psalmu.

 

Czuć się bezpiecznie na liturgii

Kapłan nie czeka na koniec pieśni. Zaczyna modlitwy u stopni ołtarza. Tutaj dialog odbywa się między kapłanem i ministrantem. Dużo uwagi kosztuje mnie nadążanie za akcją liturgiczną z trzymanym w dłoniach – pierwszy raz w życiu – mszalikiem. Głębokie ukłony, kolejne gesty znaku krzyża – biegam wzrokiem, starając się zrozumieć, co się dzieje przy ołtarzu. Czytam słowa spowiedzi powszechnej – znajduję w niej wezwanie do św. Michała Archanioła.

Po kilku modlitwach następują czytania w języku polskim. Jednak tekst lekcjonarza różni się od tego, który wyskakuje mi w aplikacji. Tłumaczenie nie jest współczesne. W kazaniu zapadają mi słowa zachęty kierowane do zebranych tutaj osób zaangażowanych w tworzenie Karmelitańskiego Ośrodka Modlitwy i Liturgii, aby każdy, kto przychodzi na liturgię, czuł się bezpiecznie. To chyba pierwszy moment podczas tej mszy świętej, kiedy oddycham spokojniej. Wcześniej siedziałam wewnętrznie sparaliżowana lękiem przed popełnieniem błędu podczas tej niecodziennej dla mnie liturgii.

 

Pomost między starym i nowym

Współinicjatorem Karmelitańskiego Ośrodka Modlitwy i Liturgii jest o. Mateusz Maria od Krzyża OCD. Dziełu przyświeca misja pojednania. Tworzenie pomostu między tym co stare i nowe. Misja wybrzmiewa także podczas homilii:

Jako chrześcijanie mamy być solą, która cicho i subtelnie nadaje smak temu światu, ale również i wydobywa smak z naszych braci i sióstr. Mamy być światłem, które oświeca drogę temu światu, aby nie zgubił się w ciemnościach niewiary. Mamy być miastem położonym w bezpiecznym miejscu, gdzie panują określone prawa, które nas ochraniają, a jednocześnie miasto to jest otwarte dla każdego, kto szuka schronienia i chce żyć według zasad panujących w mieście pokoju.

Rozbudowane modlitwy Ofiarowania, Kanon, Przygotowanie do Komunii. Mszalik zdradza mi słowa wypowiadane przez kapłana przy ołtarzu. O rozproszenia trudno i łatwo równocześnie. Nie nadążam z tłumaczeniem i śledzeniem akcji. Poddaję się. Niech się dzieje. Do Komunii przystępujemy klęcząc. Wcześniej kapłan wypowiada słowa: „Corpus Domini nostri Iesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam. Amen”. (Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa niech strzeże duszy twojej na żywot wieczny. Amen.) Cała drżąca wracam do ławki. Czy to zimno? Czy przejęcie? Czy dźwięki chorału Ave verum corpus natum?

 

Przyciąganie świętości

Po błogosławieństwie kapłan nie odchodzi od ołtarza. Odczytuje po cichu Prolog Ewangelii św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”. Schola intonuje antyfonę Ubi caritas. Śpiewam razem z nimi. Jestem w domu. Pierwszy raz w życiu mogłam doświadczyć mysterium tremendum et fascinans, uczestnicząc we mszy świętej sprawowanej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Groza tajemnicy i przyciąganie świętości. Co dalej?

Rozmawiam z mężem przed kościołem, próbując ogarnąć wszystko, czego doświadczyłam. Po chwili mija nas jeden z ojców, niosąc relikwiarze. „Święci idą!” – wykrzykuję z radością. Oby mogli tak mówić o nas, kiedy wychodzimy z liturgii.

Czytaj także: Jola Szymańska: Trudne pytania, które zadałam sobie na mszy trydenckiej

Czytaj także: Czy tradsi i charyzmatycy mogą się lubić? Sprawdziliśmy to. Na żywo!

Czytaj także: Postawy i gesty podczas liturgii mszy świętej [PRZEWODNIK]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail