Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Co robi astronauta na murze średniowiecznej katedry?

ASTRONAUTA W KATEDRZE
Udostępnij

A jest to historia trochę jak z radzieckiego dowcipu...

W dowcipie tym słuchacze zapytali Radia Erewań o to, czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody. Radio Erewań odpowiedziało: tak, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną.

Tego rodzaju paralela, choć trafnie odpowiada na postawione w tytule pytanie, nie zaspokaja jednak zapewne ciekawości czytelników. Po kolei więc. Co z popularnej internetowej legendy (a może raczej copypasty), przywoływanej, obok widzenia Eliasza i obrazu de Geldera jako kolejny dowód na kontakty naszych przodków z istotami pozaziemskimi (i ich wpływ na nasze wierzenia), jest prawdą?

Prawdą jest, że istnieje w hiszpańskiej Salamance katedra, której mur, prócz postaci świętych i scen biblijnych zdobi rzeźba astronauty. Nie jest to jednak, wbrew legendzie, ukończona w 1102 r. Catedral Vieja, a XVI-wieczna Catedral Nueva.

 

Czy to żart?

Wciąż trudno jednak podejrzewać, by ówcześni konkwistadorzy rozszerzali strefę hiszpańskich podbojów poza kulę ziemską. I rzeczywiście, rzeźba astronauty dodana została bowiem dopiero w r. 1992 jako… żart odpowiedzialnego za renowację świątyni architekta, Miguela Romero. I nie jest to jedyna osobliwa „pamiątka”, jaką ten pozostawił.

Odwiedzający katedrę turyści, prócz postaci międzygalaktycznego podróżnika, mogą bowiem podziwiać na jej murach szereg rzeźb przedstawiających zwierzęta czy… smoka jedzącego lody kulkowe. Co ciekawe, Romero umieszczając te wszystkie postaci nawiązał do niepisanej architektonicznej tradycji, w myśl której każdej odrestaurowywanej budowli dodać należy element nawiązujący do współczesności (w myśl tej zasady jeden z gargulców na klasztorze w szkockim Paisley przybrał „twarz”… ksenomorfa ze słynnego cyklu „Obcy”).

O ironio, sam astronauta wymagał renowacji już w 18 lat po swym powstaniu. Pewnej wrześniowej nocy 2010 r. grupa wandali pozbawiła bowiem rzeźbę jej prawej ręki.

Na szczęście dla miłośników architektury bardziej konwencjonalnej, salamanecka (jakby co to w użyciu jest również przymiotnik „salamantyńska”) świątynia oferuje również kilka interesujących rozwiązań klasycznych, jak 18 bogato zdobionych kaplic, 90 witraży czy szczególnej urody wysokie łuki i sklepienia.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail