Aleteia logoAleteia logo
Aleteia
środa 28/07/2021 |
Św. Szarbela
home iconDobre historie
line break icon

Straciła syna, rozstała się z mężem i służyła chorym jako… dominikanka

ROSE HAWTHORNE

Wikipedia PD

Mathilde de Robien - 08.03.19

Lubiła powtarzać: „Jesteśmy dla Boga i dla biednych”. Przeczytajcie historię tej odważnej kobiety.

Rose Hawthorne i jej mąż George Lathrop, anglikanie, którzy przeszli na katolicyzm, od samego początku małżeństwa zawartego w 1871 roku mieli pod górkę. Stracili jedynego syna Franciszka, który w wieku 5 lat zachorował na dyfteryt. Nie mogąc poradzić sobie z żalem, George (zawodowo pisarz i poeta) zaczął pić. W końcu alkoholizm doprowadził go do stosowania przemocy. Para rozstała się kilka lat później za zgodą władz diecezjalnych i Rose – która była najmłodszą córką Nathaniela Hawthorne’a, jednego z najpoczytniejszych autorów XIX w. – znalazła się sama w Nowym Jorku, bez planu na przyszłość. Wiedziała tylko, że jeśli chce uporać się ze swoją tragedią, musi poświęcić siebie innym. 

Dzień, w którym Rose wybrała przyszłość

Któregoś dnia dowiedziała się o smutnym losie chorej na raka i dotkniętej ubóstwem krawcowej. Kobieta ta została wysłana na Blackwell’s Island, wąską wyspę na rzece East River w Nowym Jorku, gdzie kierowano pacjentów, których nie było stać na godne leczenie. Rose była w szoku. Napisała później: „W moim sercu zapalił się wtedy ogień. I wciąż się pali… Postanowiłam całą sobą, że postaram się zanieść pociechę tym biednym, chorym na raka”.

W 1896 roku, w wieku 45 lat, zapisała się na kurs pielęgniarstwa w New York Cancer Hospital i wynajęła mieszkanie w najbiedniejszej wówczas części miasta, Lower East Side. Chciała żyć wśród ubogich, żeby stać się jedną z nich. Wzięła pod opiekę pacjentów chorych na raka, których nie przyjęto do szpitali, uznając ich za niewyleczalnych. Troszczyła się o nich zarówno w ich domach, jak i w swoim. Wobec zastrzeżeń rodziny i znajomych odpowiedziała: „Biedni, których poznałam, osiągają rzeczy heroiczne”.

Siostra Maria Alfonsa

Szukając pomocy w wypełnianiu swojej misji, Rose napisała ogłoszenie do gazet. Chciała upewnić się, że „kobieta, która prosi o opiekę, dozna ulgi, odrobiny słodyczy i uwagi zanim umrze jako ta, która reprezentuje Chrystusa”. Pomoc zaoferowała studentka sztuki Alice Huber. Misję tę wypełniała już do końca życia, zastępując potem Rose na czele przyszłego zgromadzenia.

W maju 1899 r., po roku bycia wdową, Rose kupiła dom przy wsparciu bogatych nowojorczyków. Mogło w nim przebywać do 16 chorych kobiet. W tym samym czasie zaprzyjaźniła się także z dominikaninem o. Clementem Thuente. I to właśnie jego pomysłem było, by Rose i Alice wstąpiły do Trzeciego Zakonu Św. Dominika. Zrobiły to 14 września 1899 r. Rose przyjęła imię Mary Alphonsa (Maria Alfonsa), a Alice Mary Rose (Maria Róża). Rok później arcybiskup zezwolił im na przyjęcie dominikańskiego habitu i założenie zgromadzenia.

Powołaniem Sióstr Dominikanek Hawthorne jest służba i łagodzenie bólu chorych na raka. Jednym z ulubionych powiedzeń s. Marii Alfonsy było: „Jesteśmy dla Boga i dla biednych”. Chorzy przybyli do sióstr i mała wspólnota otworzyła ośrodek na Rosary Hill w Hawthorne (Nowy Jork), gdzie obecnie znajduje się siedziba zgromadzenia. To właśnie tam śmiertelnie chorzy na raka pacjenci uczyli się kochać życie, mimo że się z nim żegnali.

Siostra Maria Alfonsa zmarła 9 lipca 1926 r. Trwa jej proces beatyfikacyjny. Do dziś opieka zapewniana w placówkach dominikanek w trzech stanach jest bezpłatna.

Przez 30 lat służąca chorym na raka Rose Hawthorne przypominała światu wartość każdego ludzkiego życia, nawet najbardziej zagrożonego. Jej duchowe córki kontynuują tę misję do tej pory.


DOMINIKANIN, KTÓRY DOSTAŁ NAGRODĘ NOBLA

Czytaj także:
Dominikanin, który dostał Nobla. Poświęcił życie tym, którzy cierpią na „rdzewienie duszy”


SIOSTRA KATHARINE DREXEL

Czytaj także:
Szok w królestwie kapitalizmu: córka milionerów idzie do klasztoru! Oto św. Katarzyna Drexel




Czytaj także:
Żona, matka, dwukrotna rozwódka, a w końcu zakonnica. Wspaniała katoliczka!

Tags:
dobra historiapomocrakzakonnica
Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia ukazuje się w siedmiu językach: angielskim, francuskim, włoskim, hiszpańskim, portugalskim, polskim i słoweńskim.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Modlitwa dnia
Dziś świętujemy...




Top 10
1
Tyniec Wydawnictwo Benedyktynów
„Nic tak nie gniewa Boga”. Od takich drobiazg...
2
Przemysław Radzyński
Pobudka o piątej i zawsze zimny prysznic. Jak wyglądał dzień św. ...
3
EUCHARIST
Philip Kosloski
Jak się modlić, gdy podczas mszy ksiądz wznosi hostię i kielich?
4
Marta Brzezińska-Waleszczyk
„Urodziłam martwe dziecko. Nie żałuję” [wywiad]
5
Dorota Szumotalska
Czy to prawda, że noszenie szkaplerza skraca czyściec?
6
ST JOSEPH,THE WORKER CARPENTER, JESUS,CHILDHOOD OF CHRIST
Philip Kosloski
Ta starożytna modlitwa do św. Józefa podobno nigdy nie zawodzi
7
PAPIEŻ PRZYTULA CHOREGO MĘŻCZYZNĘ
Marine Soreau
„Papież nie bał się mnie objąć”. Opowieść człowieka zdeformowaneg...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail