Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Znaczenie i bezsens inteligencji – czemu zrobiliśmy z niej bożka?

INTELIGENCJA
SHINE TANG/Unsplash | CC0
Udostępnij

To, do czego w życiu dojdziemy, najmniej uzależnione jest od inteligencji, a najbardziej od motywacji, pracy własnej, od sprzyjających lub niesprzyjających okoliczności oraz od środowiska, w którym wyrośliśmy.

Moda na robienie sobie internetowych testów na inteligencję na szczęście już minęła. Nie minęło jednak ocenianie wartości siebie i innych przez pryzmat IQ. Jeśli masz wysoki iloraz inteligencji, to prawie jakbyś miała większe piersi, a jeśli jesteś mężczyzną, to IQ dodaje ci parę centymetrów. Nie pytaj gdzie.

 

Nasze ego

Pamiętam, z jakim ferworem część moich szkolnych znajomych robiła sobie internetowe testy na inteligencje. To, że są one nic niewarte, bo powinien przeprowadzić je odpowiednio przeszkolony psycholog lub stowarzyszenie Mensa, nic nie znaczy. Ważne, że można było skorzystać z szansy na podbudowanie sobie poczucia własnej wartości bez wydawania większych pieniędzy. Robienie sobie takich testów wiązało się jednak z pewnym ryzykiem: jeśli wypadniesz dobrze, wtedy możesz się pochwalić i poczuć się lepszym od innych, ale co jeśli wypadniesz słabo? Wtedy lepiej się nie przyznawać, że w ogóle robiło się test, a żeby być bardziej przekonującym, należy prychnąć i dać wyraz pogardzie dla tego typu sposobów na leczenie kompleksów.

Załóżmy jednak, że jesteś szczęściarzem i w teście wypadłeś znakomicie. Gratulacje. Możesz teraz z „I” zrobić rurkę, a z „Q” balonik i śmiało napompować sobie ego. Poczułeś już się lepszy od innych, ale wciąż czujesz niedosyt? Jeśli w teście na inteligencje dostałeś co najmniej 130 punktów w skali Wechslera, możesz dołączyć do członków stowarzyszenia Mensa, które jest najbardziej prestiżowym na świecie miejscem jednoczącym ludzi należących do 2% populacji o najwyższym ilorazie inteligencji. Prestiż, limit, wybrańcy… Czy to nie brzmi kusząco? Wystarczająco, żeby płacić każdego roku składkę na sam tylko cel widnienia na liście 134 tys. członków. Osobowości narcystycznej nic bardziej nie znęci niż myśl o byciu wśród lepszych, najlepszych, wybitnych. Sama bym się połasiła, gdybym miała 130 punków, a mój sarkazm wynika przecież z zazdrości.

 

Lepiej urodzeni

Z inteligencją się rodzimy. Nie mamy wpływu na to, czy mamy jej mniej czy więcej. Mamy to, co mamy, a ci, którzy mają jej więcej, dostali ją za nic. Nie zapracowali na nią ani nie wykonali żadnego wysiłku, żeby ją zdobyć. To dokładnie tak, jak z urodą. Masz pulę genów, która akurat wpasowała się w obecny kanon urody no i już. Fakt – w dobie dostępu do kosmetyki czy chirurgii estetycznej można co nieco podrasować, ale typ urody, który może uchodzić za bardziej atrakcyjny w naszym kręgu kulturowym, dostajemy w prezencie od rodziców.

Dlaczego więc – ja się pytam – za nieskromne uchodziłoby zrobienie sobie testu na poziom urodziwości i – w wypadku dostania dużej ilości punktów – zapisanie się do stowarzyszenia zrzeszającego najpiękniejszych ludzi, a dołączenie do stowarzyszenia najinteligentniejszych ludzi już za taką próżność nie uchodzi? I tam i tu jest to dołączenie do grona ludzi, którzy mają więcej czegoś, czego inni dostali mniej i wyodrębnienie się – my i cała reszta. Gdyby to chociaż było dostanie się do elitarnej grupy z powodu jakiegoś sukcesu czy osiągnięcia, czyli czegoś, co wymagało wkładu pracy. Nie, to jest dostanie się do elitarnej grupy lepiej urodzonych.

 

Motywacja i praca

Inteligencja pomaga rozwiązywać działania arytmetyczne i przydaje się w niektórych sytuacjach zawodowych. Dla życiowej zaradności i osobistego szczęścia ma jednak wartość nieznaczną, a za sukcesem jednostki stoi szereg innych cech i predyspozycji. Można być technikiem-elektrykiem, który nie dostał się na studia i mieć nieprzeciętny iloraz inteligencji, albo być wybitnym profesorem prawa z ilorazem zupełnie przeciętnym.

To, do czego w życiu dojdziemy, najmniej uzależnione jest od inteligencji, a najbardziej od motywacji, pracy własnej, od sprzyjających lub niesprzyjających okoliczności oraz od środowiska, w którym wyrośliśmy. Zastanawia mnie, kto pierwszy wpadł na pomysł, żeby to właśnie ten spośród wielu rodzajów inteligencji wyróżnić, uznać za jedyny ważny i uprawniający do chluby. Myślę, że był to ktoś, kto zbiera co roku składkę od 134 tys. osób.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail