Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Abortowane dziecko reprezentowane w sądzie. Ta historia może zmienić prawo

DZIECKO, ABORCJA
Shutterstock
Udostępnij

Decyzja sądu w Alabamie w sprawie pozwu młodego Amerykanina wobec byłej dziewczyny za dokonanie aborcji bez jego wiedzy i zgody może być przełomowa dla orzecznictwa w kwestii przerywania ciąży w USA. Wymiar sprawiedliwości uznał bowiem nienarodzone dziecko za podmiot postępowania prawnego i zgodził się nadać mu imię.  

Tematem o którym najmniej mówi się w debacie publicznej na temat aborcji są prawa ojców nienarodzonych dzieci. Zwolennicy dopuszczalności przerywania ciąży najczęściej powołują się w swojej argumentacji na prawo kobiet do decydowania o własnym ciele, w tym, o przyszłych losach ich jeszcze nienarodzonych dzieci. Podkreśla się więc rolę wolnego wyboru kobiet, albo też konieczności podejmowania przez nie odpowiedzialnej i zaplanowanej decyzji o urodzeniu dziecka.

Praktycznie nie wspomina się jednak w tym kontekście o decyzjach, pragnieniach lub oczekiwaniach biologicznych ojców dzieci, bez których udziału poczęcie nowego człowieka nie mogłoby przecież w ogóle mieć miejsca. Rzadko więc można usłyszeć, że mężczyzna też chciałby zostać ojcem, dąży do założenia rodziny i chciałby wspólnie ze swoją żoną lub partnerką wychowywać dziecko. Jak również, że utrata jeszcze nienarodzonego potomka i nadziei na ojcostwo może być dla mężczyzny tak samo bolesną traumą jak utrata dziecka przez ciężarną kobietę.

Ta trudna i niechętnie poruszana kwestia bynajmniej nie jest tylko teoretyczna – przekonują się o niej tysiące mężczyzn na całym świecie. Ale tylko niewielu z nich jest w stanie postąpić tak, jak mieszkaniec stanu Alabama, Ryan Magers – bronić swoich praw przed wymiarem sprawiedliwości i odnieść w tym choć częściowy sukces.

https://twitter.com/JuliuszKola/status/1103975641353998339

 

Pierwsza taka sprawa

Media w USA poinformowały niedawno, że do sądu w Alabamie wpłynął blisko dwa lata temu nietypowy pozew podpisany przez 19-letniego Ryana Magersa. Mężczyzna stwierdził w nim, iż w lutym 2017 roku jego ówczesna dziewczyna będąca w szóstym miesiącu ciąży dokonała aborcji w klinice Women’s Centre for Reproductive Alternatives w miejscowości Huntsville. Magers argumentował w pozwie, że chciał ze swoją ówczesną partnerką stworzyć trwałą rodzinę i wychowywać dziecko, które jak zapewnił – było przez niego kochane i oczekiwane. Podkreślał również, że nie chciał się zgodzić, aby partnerka przerwała ciążę – uważał, że decyzja o urodzeniu dziecka powinna również należeć do ojca. Miał również namawiać dziewczynę do rozważenia oddania potomka do adopcji, przy czym zwrócił uwagę, że także w takim wypadku on sam interesowałby się dalszym losem swojego biologicznego dziecka.

Brent Helms, prawnik reprezentujący Magersa, powołał się z kolei także na przypadki orzecznictwa sądów w Alabamie, które pośrednio uznają prawa ludzkie dzieci w stanie prenatalnym, np. zasądzając wyższe sankcje karne za ataki i zbrodnie popełnione na kobietach ciężarnych lub ogłaszając wyższe wyroki wobec sprawców wypadków drogowych, w wyniku których trwałe szkody poniosły kobiety znajdujące się w ciąży.

Sąd stanowy przychylił się do pozwu i rozpoczął postępowanie prawne. Prowadzący sprawę sędzia Frank Barger zwrócił się do ojca nienarodzonego dziecka, aby ten nadał mu imię, które będzie identyfikowało dziecko w trakcie procesu. Od tej pory w dokumentach sądowych jest ono nazywane „Baby Roe”. Sędzia przyznaje, że sprawa jest dość nietypowa i do tej pory stanowy wymiar sprawiedliwości nie zajmował się tego rodzaju pozwami. Barger nie wyklucza, że z powodu wagi sprawy postępowanie może dotrzeć nawet do Sądu Najwyższego USA (The Supreme Court of the United States).

Czytaj także: Aborcja jest działaniem antymedycznym. Przyznają to nawet ateiści

 

Każde dziecko ma prawo do urodzenia

Życie niewinnego Baby Roe zostało zakończone przez klinikę aborcyjną, która jeszcze zarobiła na tym pieniądze. Sądy nie przywrócą co prawda życia tego dziecka, ale chcemy chociaż zwykłej ludzkiej sprawiedliwości dla niego i jego ojca. Być może będzie to powód do refleksji dla naszej palestry – skoro w wielu przypadkach prawo chroni prawa nienarodzonych dzieci, to być może ułatwi to działania w przyszłości, aby taka ochrona była konsekwentna i logiczna, chociażby w ramach samego systemu prawnego – ocenił adwokat Ryana Magersa. Sam jego klient twierdzi z kolei, że każde dziecko poczęte ma prawo do narodzin i otoczenia miłością przez obydwoje rodziców i społeczeństwo.

Sprawa Magersa wywołała w ostatnich tygodniach i dniach ogromne poruszenie w internecie i na portalach społecznościowych. Środowiska pro-life i wielu obserwatorów chrześcijańskich uznało, że decyzja sądu w Alabamie, który zgodził się prowadzenie sprawy i nadanie nienarodzonemu, zmarłemu dziecku imienia, może stanowić ważną wskazówkę dla opartego w dużej mierze na precedensach orzecznictwa sądów amerykańskich.

Zwraca się również uwagę, że nazwanie zabitego w aborcji dziecka „Roe” symbolicznie nawiązuje do słynnej sprawy sądowej „Roe przeciwko Wade”, która była rozpatrywana przez Sąd Najwyższy w 1973 roku i doprowadziła w konsekwencji do zalegalizowania aborcji na całym terytorium Stanów Zjednoczonych (występująca w nim kobieta o pseudonimie „Jane Roe” twierdziła, że jej dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu, a ustawodawstwo istniejące w Teksasie zmusiło ją do urodzenia).

Do sprawy Ryana Magersa i „Baby Roe” odnieśli się również zwolennicy ruchów pro-choice, opowiadających się utrzymaniem legalnej aborcji. Niektórzy przedstawiciele tych środowisk stwierdzili, że postawa 19-letniego mieszkańca Alabamy to „powrót do średniowiecza”, dążenie do dyskryminacji kobiet, a nawet „idiotyzm i wielki absurd”.

Zwolennicy prawa do życia podkreślają z kolei, że casus Magersa i „Baby Roe” może stanowić także zerwanie z zupełnie błędnym, patriarchalnym stereotypem i przekonaniem, że mężczyźni zazwyczaj nie interesują się losem dzieci, które poczęli i nie czują z nimi żadnego związku emocjonalnego. Jak będą przebiegać dalsze losy postępowania – zobaczymy już wkrótce.

 

Źródło: thesun.co.uk, foxnews.com

Czytaj także: Główna przyczyna śmierci na świecie w 2018? Aborcja…

Czytaj także: Aborcja to prawo? Kandydatka na Miss Peru stanowczo opowiada się za życiem

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail