Aleteia

Adoptowana córka ratuje ojcu życie. To ona jest pasującym dawcą

DELAUREN MCKNIGHT
YouTube
Udostępnij

Billy usłyszał od lekarzy, że jedyną szansą na normalne życie jest dla niego transplantacja nerki. Jednak żaden z jego biologicznych synów nie mógł być pasującym dawcą. Nie wiadomo, jak skończyłoby się dla niego wieloletnie czekanie. Na szczęście okazało się, że dawcą może być… adoptowana córka!

Nikt nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. „Nigdy bym nie pomyślała, że to ja mogę być dawcą. Przecież jestem adoptowana” – mówi DeLauren w rozmowie z Good Morning America.

 

Decyzja o adopcji

W 1992 roku Karen, żona Billa, dowiedziała się, że jej siostrzenica jest w ciąży. Dziewczyna była w bardzo złym stanie psychicznym i fizycznym, walczyła z uzależnieniem od narkotyków, miała już za sobą kilka prób samobójczych. „Cudem” po porodzie w organizmie dziecka nie wykryto żadnych toksycznych substancji. Niestety, matka małej DeLauren wdała się w konflikt z prawem i ostatecznie została skazana na karę więzienia.

W tym czasie niemowlęciem zajęła się opieka społeczna. Zarówno Bill, jak i Karen chcieli jakoś pomóc dziewczynce i zdecydowali się wystąpić o zgodę na adopcję. W wieku sześciu miesięcy DeLauren była już oficjalnie ich córką i jednocześnie piątym dzieckiem w ich rodzinie.

 

Przeszczep nerki i pasujący dawca

27 lat później z powodu wielu powikłań pooperacyjnych lekarze orzekli, że Billy potrzebuje pilnego przeszczepu nerki. Po badaniach okazało się, że nikt z jego biologicznej rodziny nie nadaje się na dawcę. Rokowania nie były dobre.

Pomimo bardzo małych szans DeLauren poprosiła, aby sprawdzić, czy to ona mogłaby pomóc. Kiedy ku zaskoczeniu wszystkich okazało się, że jest to możliwe, natychmiast zadzwoniła do swojego taty. „Powiedziałam mu: tatusiu, to ja mogę być dawcą. Myślałeś, że mnie ocaliłeś, zabierając z opieki społecznej, a teraz dzięki temu, że ty uratowałeś mi życie, ja mogę uratować twoje” – wspomina.

 

Ratuje moje życie

DeLauren swojego tatę nazywa Supermanem. Zapewnia, że oddałaby mu wszystko, aby mógł cieszyć się życiem i być obok niej. „Bez niego i mojej mamy nie wiem, w jakim miejscu w tej chwili bym była” – twierdzi.

Billy z kolei mówi, że córka jest dla niego prawdziwym aniołem. „Zajęliśmy się nią 27 lat temu, chcąc ją ocalić, ale Bóg w swojej mądrości miał jeszcze większy plan.

27 lat później został on ujawniony. My uratowaliśmy ją, a ona ratuje moje życie. Tak bardzo ją kocham” – pisze na Faceboooku. Prosi też o modlitwę w intencji szczęśliwego przebiegu operacji, która ma odbyć się w ciągu kilka tygodni.