Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Agnieszka Suchora: Film to komfort, ale dobry serial też może dać dużo satysfakcji [wywiad]

EAST NEWS
Udostępnij

„Film jest sztuką, serial to częściej fabryka” – mówi Agnieszka Suchora, aktorka teatralna, serialowa i filmowa, którą ostatnio mogliśmy oglądać w „Kurierze” Władysława Pasikowskiego.

Agnieszka Suchora, aktorka teatralna, serialowa i filmowa („Dwa Księżyce”, „Ki”, „Cicha noc”, „Plebania”, „Daleko od noszy”, „Na dobre i na złe”, „Ojciec Mateusz”), laureatka Polskiej Nagrody Filmowej Orzeł w kategorii Drugoplanowa rola kobieca za film „Cicha noc”. Od marca można ją oglądać w „Kurierze” Władysława Pasikowskiego.

 

Jolanta Tokarczyk: Rozmawiamy przy okazji ogłoszenia nominacji do Polskich nagród filmowych Orły, przed rokiem została pani laureatką tej nagrody. Jak wspomina pani pracę przy filmie „Cicha noc”?

Agnieszka Suchora: Stosunkowo późno weszłam do filmowego świata, a ponieważ „Cicha noc” w reżyserii Piotra Domalewskiego odniosła ogromny sukces – zarówno w czasie Orłów, jak i na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, moje życie zawodowe po tym filmie nabrało rozpędu. Znalazłam się najpierw w gronie nominowanych, a później zostałam laureatką Orła i wszystko potoczyło się galopem. W filmie Domalewskiego gram Teresę, matkę Adama (w tej roli Dawid Ogrodnik). Film opowiada o losach polskiej rodziny z prowincji, która zmaga się z problemami biedy, emigracji i zaburzonych relacji. W Wigilię Bożego Narodzenia główny bohater niespodziewanie przyjeżdża do kraju na święta, ale zamiast ciepłej atmosfery, stajemy się świadkami niesnasek, bólu i rozczarowań.

 

Agnieszka Suchora o pracy na planie „Cichej nocy”

Jak wspomina pani pracę na planie?

Niedawno oglądałam film o realizacji „Cichej nocy”, making-off, i powróciły wspomnienia. Zawodowo była to najpiękniejsza przygoda mojego życia. I to nie dlatego, że później okazała się tak brzemienna w sukcesy. Realizując ten film, nie wiedzieliśmy, co będzie. Mało tego, niewiele osób wtedy wiedziało, kim jest reżyser Piotr Domalewski, bo przecież był to jego fabularny debiut. Pamiętam nawet, że dzwoniłam do przyjaciółki Agaty Kuleszy, żeby się czegoś więcej dowiedzieć. Później okazało się, że byłam ignorantką, bo Piotrek jako aktor miał na koncie wiele filmów, dużo pracował w teatrze i na planach jako reżyser krótkich metraży. Teraz się przyjaźnimy. Na planie spotkał się wspaniały zespół ludzi – myślę nie tylko o aktorach, ale o całej ekipie. Wszyscy bardzo wierzyliśmy w ten projekt, byliśmy mu bardzo oddani. Do dziś się spotykamy i niemal codziennie w piętnastoosobowym gronie piszemy do siebie esemesy.

Piotr Domalewski zaprosił panią do kolejnego filmu.

To prawda, będę grała w kolejnej jego produkcji. Na razie nie mogę wiele zdradzić, ponieważ obowiązuje mnie tajemnica zawodowa, powiem tylko, że zdjęcia zaczęły się jeszcze w lutym.

Czy pani rola jest w jakiś sposób podobna czy raczej zupełnie odmienna do kreacji z „Cichej nocy”?

Nie, to zupełnie odmienna rola.

 

Agnieszka Suchora o roli w „Kurierze” Władysława Pasikowskiego

Porozmawiajmy wobec tego o najnowszej produkcji Władysława Pasikowskiego „Kurier”, w której także panią zobaczymy.

„Kurier” to historia Jana Nowaka-Jeziorańskiego, ja gram tam drugoplanową rolę. To bardzo „męski” film, grają tam chyba tylko cztery kobiety i cieszę się, że pan Władysław zdecydował się mnie zaangażować. To w jakimś sensie również „efekt Orła”, a praca przy filmie była bardzo ciekawym doświadczeniem.

Kim jest pani bohaterka?

Moja bohaterka to stara Stolarska, kobieta z maleńkiej wioski. Obaj synowie w partyzantce, obaj giną. Dość tragiczna postać…

…która, jak sądzę, reprezentuje ważne wartości dla tamtego czasu…

Tak, zdecydowanie. Prawdziwe człowieczeństwo, patriotyzm, odpowiedzialność, honor. W tamtym czasie w różny sposób wychowywano młodych ludzi, ale kiedy Polska po 20 latach znowu straciła niepodległość, nie dyskutowano o tym, czy ludzie pójdą walczyć za kraj. Nie zastanawiano się nad tym, bo prawie wszyscy, bez względu na to, z jakich domów pochodzili, szli walczyć.

Ostatnio wiele filmów podejmuje tematykę niepodległościową, np. „Kamerdyner”, którego akcja toczy się w ciągu prawie pięćdziesięciu lat. Jakimi przesłankami kieruje się pani przy doborze ról aktorskich?

Najważniejsze jest dla mnie to, czy rola jest ciekawa. Liczy się scenariusz i czy da się coś zagrać. Zatem klucz – zdecydowanie profesjonalny.

 

Suchora: Z dobrym, utalentowanym kolegą lepiej się gra

Ma pani bogaty dorobek serialowy, proszę powiedzieć, na ile praca w filmie przekłada się na serial i odwrotnie? Jakie są te konotacje ważne z punktu widzenia aktora?

Obie dziedziny łączy ogólna zasada: dzięki temu, że gramy przed kamerą, zdobywamy doświadczenie i budujemy warsztat. Film jest sztuką, serial to częściej fabryka. W filmie kręci się trzy sceny dziennie, a w serialu nawet kilkanaście. W filmie mało się mówi, więcej można zagrać, a w serialu strasznie dużo się gada itd. Film to komfort, ale dobry serial też może dać dużo satysfakcji.

Czy w pani dorobku filmowym lub serialowym wiele jest takich szczególnie ulubionych ról?

Wspomniałam o roli w filmie „Cicha noc”, ale też bardzo lubię swoją postać w serialu „Daleko od noszy”. Lubiłam tę produkcję, byłam wśród przyjaciół, na planie panowała fantastyczna atmosfera, wybitni koledzy. Uważam, że to było bardzo dobrze napisane, śmieszne prawdziwie.

Zaczęłyśmy od „Orłów” i taki proponuję finisz. W czasie spotkania odczytywała pani nominacje w kategorii „najlepsza drugoplanowa rola męska”. Jaki aktor jest wymarzonym partnerem zawodowym, z którym szczególnie dobrze się gra?

Jest jeden konieczny warunek – musi to być dobry aktor. Taki, że kiedy stajemy naprzeciwko siebie i zaczynamy grać, od razu wiadomo, że „scena się klei”. Z dobrym, utalentowanym kolegą po prostu lepiej się gra. Na szczęście mamy wielu niezwykle uzdolnionych aktorów, wybór Akademii jest w tym roku naprawdę trudny.

Tags:
film
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail