Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Czujesz, że ciągle za czymś gonisz? Ten tekst jest dla ciebie!

Oscar Blair/Unsplash | CC0
Udostępnij

Nigdy nie miała prawdziwego przyjaciela. Nie jest w stanie osiągnąć upragnionej sylwetki. Nie potrafi znaleźć wspólnego języka z rodzicami. Tak bardzo by chciała, ale jak dotąd nie spotkała nikogo, kto pokochałby ją taką, jaką jest.

Nienasycone

Głód niefizyczny, a jednak pełno go w brzuchu, w emocjach, w przeżywaniu. Te wszystkie miejsca, w których chciałybyśmy, aby było inaczej, ale nie da się. Bo jest mur. A przed nim fosa. A jeszcze wcześniej las nie do przejścia.

Każda z nas głoduje w jednym lub w wielu obszarach życia. Jesteśmy nienasycone. Płaczemy do środka. Co noc. Raz na miesiąc. Wtedy, gdy czujemy, że ocieramy się o chropowatą ścianę naszych ograniczeń.

 

Głody przekute w potrzeby

Niektórzy uważają, że głód jest czymś podejrzanym. Że świadczy o wewnętrznym nieuporządkowaniu, które trzeba zdemaskować i pokazać w telewizji. Głody nas zawstydzają. Chowamy je do szafy. Boimy się, że ktoś je wyciągnie i zacznie przymierzać, przystawiać do kalki tzw. normalności.

Mało kto myśli o głodach jak o części ludzkiej kondycji. Głody można przecież przekuwać w potrzeby. Nie po to, aby zaspokajać je w stuprocentowej skuteczności. Na początek (i bardzo często na koniec) wystarczy to, aby je zauważyć i nazwać. Tak czuję. Do głębi.

 

Chcę wiedzieć, dlaczego jestem głodna

Osobiście, zaprzyjaźniam się z moimi głodami. I coraz mniej się ich boję. Już jakiś czas temu dotarło do mnie, że wcale nie mam zamiaru żreć do syta. Nie na tej ziemi. Ja po prostu chcę wiedzieć, dlaczego jestem głodna. To pomaga mi przyjmować swój stan niedoboru z wzruszającą łagodnością.

Myślę o tęsknym wzroku, jakim otaczam kobiety w rozmiarze 38 i niżej. Chciałabym już, teraz, zaraz, mieć takie ciało jak one! Mój głód! Mój wielki głód ciała, moje wołanie, krzyki, poczucie niemożności, doświadczanie wolnego procesu. Nazywam cię, mój głodzie. Jesteś o mojej potrzebie bycia przyjętą z tym ciałem, jakie dostałam w spadku, jakie mam, tu i teraz.

Myślę o pełnych spokoju mamach, cierpliwych, wyrozumiałych. Chciałabym już, teraz, zaraz, operować takimi przestrzeniami jak one! Mój głód! Mój wielki głód dania mojemu dziecku jak najlepszej cząstki siebie. Nazywam cię, mój głodzie. Jesteś o mojej potrzebie dawania miłości i ochrony, jakiej sama nie doświadczyłam.

 

Do uczucia ulgi

Jestem głodna w tych obszarach, w których mnie nie nakarmiono. To nie moja wina. Być może to niczyja wina. Po prostu jestem częścią cholernie nieidealnego świata, w którym co rusz ktoś lub coś będą mi przypominać, jak bardzo pragnę, jak mało mam, jak nieustannie pragnę więcej i więcej.

Co więcej, mogę coś z tym zrobić. Mogę usłyszeć swoje potrzeby i zapełnić je do momentu, w którym poczuję pierwszą ulgę. Tego nauczyłam się podczas problemów z karmieniem, które przeżywałam przy moim malutkim dziecku. „Odciągaj mleko, do pierwszego uczucia ulgi. Pozwól ciału zrozumieć, jakich parametrów potrzebujesz”.

Jestem głodna dlatego, że istnieję. Posiadam brak.

Jestem jedyną osobą, która może rozpoznać głód, potrzebę i przynieść sobie ulgę.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail