Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dlaczego niektórzy aniołowie zbuntowali się przeciwko Bogu?

THE POWERS
THE POWERS: The Powers act like a barrier, a dam, a rampart. They protect Christians and the just from the attacks of the legions of the Enemy: negative, dark, destructive, deprecatory thoughts... Without the action of the Powers, man -- weakened by the Fall -- would lose his mind. His thoughts would be dislocated by the force of demonic entropy, engulfed by the anguish of death that inevitably awaits him at the end of his earthly life.
Udostępnij

Skąd się wzięło zło na świecie stworzonym przez dobrego Boga? Zaczęło się od buntu aniołów. Później dali się skusić pierwsi rodzice. Ale dlaczego niektórzy aniołowie powiedzieli Bogu „nie"? Sprawa jest niezwykle tajemnicza.

Pismo Święte w żadnym miejscu nie wypowiada się definitywnie o przyczynie buntu w niebiosach. Ta kwestia jednak – co zrozumiałe – nurtowała chrześcijan, a wcześniej Żydów, od zawsze. Powstało więc na ten temat kilka hipotez teologicznych.

 

1. „Non serviam”

Pewno nieraz słyszeliście, że pierwszy z aniołów i ich przywódca, Lucyfer, w pewnym momencie powiedział Bogu „Non serviam”, czyli „Nie będę służyć”. Sprawa jest bardziej skomplikowana.

Imię „Lucyfer” nadali przywódcy zbuntowanych aniołów Ojcowie Kościoła, inspirując się fragmentem z Księgi Izajasza:

Jakże to spadłeś z niebios, jaśniejący synu Jutrzenki? Jakże runąłeś na ziemię, ty, który podbijałeś narody? Ty, który mówiłeś w swym sercu: Wstąpię na niebiosa; powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron. Zasiądę na Górze Obrad, na krańcach północy. Wstąpię na szczyty obłoków, podobny będę do Najwyższego. Jak to? Strąconyś do Szeolu na samo dno Otchłani!

Tekst jest formalnie satyrą na jednego z ziemskich władców (prawdopodobnie króla Babilonii), który walczył z Izraelem. Prorok Izajasz ironicznie porównuje go do planety Wenus, zwanej gwiazdą zaranną (po hebrajsku: „helel ben szachar”, w polskim przekładzie „syn Jutrzenki”), która jest wyraźnie widoczna na niebie tuż przed wschodem słońca. Wenus „gwiazdorzy” na ciemnym niebie, ale już po chwili, gdy wzejdzie słońce, jej „kariera” okazuje się mizerna. Panowanie króla miało być właśnie takim blaskiem – efektownym (czy raczej efekciarskim), ale chwilowym i w sumie złudnym.

Kiedy św. Hieronim tłumaczył Pismo Święte na język łaciński, oddał hebrajskie wyrażenie „helel ben szachar” słowem „lucifer” („niosący światło” od łac. „lux” – światło, „ferre” – nieść). Pisarze wczesnochrześcijańscy widzieli w satyrze Izajasza aluzję do upadku pierwszego z aniołów, a nazwy „Lucyfer” zaczęto używać już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa jako jego imienia.

Takie rozumienie wersów z Księgi Izajasza poniekąd sankcjonują słowa Pana Jezusa skierowane do uczniów wracających z pierwszej wyprawy misyjnej „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica” (Łk 10,18). Podobne stwierdzenie pojawia się również w „Testamencie Salomona” – chrześcijańskim dokumencie spisanym w III wieku na podstawie źródeł żydowskich z I wieku n.e., gdzie demony mówią o sobie samych: „upadliśmy jak błyskawice na ziemię”.

Natomiast zwrot „non serviam” (po hebrajsku „lo eebod”) pochodzi z Księgi Jeremiasza. Wypowiadają go Żydzi, którzy odmawiają oddawania czci Bogu. Jednak to zdanie funkcjonuje w tradycji również jako określenie buntu szatańskiego.

Ważne światło na przyczyny tragicznej w skutkach rebelii rzucają słowa, które wypowiedział wąż do Ewy w raju: „Będziecie jak Bóg”. Może to sugerować, że również szatan chciał „być jak Bóg”, czyli zająć Jego miejsce.

Zobacz galerię z aniołami:

 

2. Pycha

Inny fragment Starego Testamentu, w którym dopatrywano się aluzji do upadku aniołów, to fragment z Księgi Ezechiela:

Byłeś odbiciem doskonałości,
pełen mądrości i niezrównanie piękny.
Mieszkałeś w Edenie, ogrodzie Bożym; (…).
Jako wielkiego cheruba
opiekunem ustanowiłem cię
na świętej górze Bożej,
chadzałeś pośród błyszczących kamieni.
Byłeś doskonały w postępowaniu swoim
od dni twego stworzenia,
aż znalazła się w tobie nieprawość.(…)

Serce twoje stało się wyniosłe
z powodu twej piękności,
zanikła twoja przezorność
z powodu twego blasku.

Chociaż te słowa kieruje Bóg za pośrednictwem proroka do władcy fenickiego miasta Tyr, uważa się je również za nawiązanie do upadku pierwszego z aniołów. Tę teorię dowartościowują słowa św. Pawła, który w liście do Tymoteusza przestrzega uczniów, że biskupem nie może być człowiek niedawno nawrócony, aby „nie uniósł się pychą i nie został potępiony jak diabeł”.

Wielu teologów uważało więc, że Szatan zbuntował się przeciwko Bogu dlatego, że nadmiernie zachwycił się własną doskonałością. Ta hipoteza teologiczna znalazła odzwierciedlenie np. w wizji bł. Anny Katarzyny Emmerich. Choć jej mistyczne doświadczenia należą do objawień prywatnych i nie mamy obowiązku w nie wierzyć, możemy je uznać za jeden z argumentów za tym, że przyczyną buntu anielskiego był samozachwyt:

Z początku wszystkie te chóry wychodziły z owego wyższego słońca jakoby w zgodzie i miłości. Naraz spostrzegłam, że jedna część tych wszystkich kół się zatrzymała; zatapiając się we własną piękność. Czuły własną rozkosz, widziały całą swą piękność i tylko sobą były zajęte. Najpierw wszystkie, przejęte uwielbieniem dla Boga, nie posiadały się od rozkoszy i radości; nagle jedna część, nie myśląc już o Bogu, zapatrzyła się we własną istotę. W tej chwili widziałam, jak owa cała część chórów jaśniejących upadła na dół i się zaćmiła (…).

 

3. Z powodu człowieka

Przyczyną buntu mogło być również stworzenie człowieka. Np. bł. Duns Szkot twierdził, że niektórzy aniołowie nie chcieli się pogodzić z tym, że istota niższa od nich – bo mająca śmiertelne ciało i „podległa marności” – została uczyniona na podobieństwo Boga oraz otrzymała dar prokreacji i władzę nad ziemią.

Szczególną zawiść miało wzbudzić w nich to, że Syn Boży postanowił odkupić upadłą ludzkość wcielając się w człowieka, a Jego Matka miała zostać Królową aniołów. Za tą teorią idzie apokryficzny utwór z I w. n.e. „Życie Adama i Ewy”, w którym św. Michał archanioł każe wszystkim aniołom oddać pokłon człowiekowi, a szatan odpowiada: „Nie złożę hołdu komuś, kto jest niższy i późniejszy ode mnie. (…) To on powinien złożyć hołd mnie”.

Można jeszcze dodać, że niepogodzenie się ze szczególną rolą Matki Bożej często wracało w historii Kościoła jako pierwszy objaw diabelskiego działania, przyczyniając się do herezji i rozłamów. Przypadek? Nie sądzę.

 

4. Buntownik z/bez wyboru

W zachodniej kulturze w ostatnich 200 latach pojawia się w różnych wersjach postać Szatana jako szlachetnego buntownika – tragicznego, ale jednak interesującego, pięknego, ponadprzeciętnie inteligentnego i wrażliwego. Pisarze tworzący w nurcie romantyzmu przedstawiali w ten sposób władcę piekieł, inspirując się wcześniejszym o wiek poematem „Raj utracony” Johna Miltona.

Modernizm i egzystencjalizm dodały jeszcze temu wizerunkowi złego ducha rys heroicznego fatalizmu. Pewno każdy oglądał serial albo czytał powieść, w której bunt przeciwko Bogu został przedstawiony jako moment wyzwolenia i iluminacji albo co najmniej jako świetny dowcip (np. niedawno można było obejrzeć w polskiej telewizji serial o Lucyferze, który chodzi w drogich garniturach i ma pewien łobuzerski urok oraz nieposkromiony apetyt seksualny).

Wbrew pozorom takie filozoficzne, literackie i popkulturowe pomysły mają również swoje źródło teologiczne – tyle że odrzucone dawno przez Kościół. Jeśli postrzegamy diabła jako istotę mającą w sobie coś ciekawego i pociągającego, zakładamy istnienie „równoległego” wobec Boga świata pozytywnych wartości.

A to przecież nieprawda! Św. Tomasz z Akwinu pisał, że celem istnienia aniołów – tak samo jak wszystkich istot stworzonych – jest przylgnięcie do Boga. Tylko to może nam dać szczęście, wolność i spełnienie. W diable nie ma nic fajnego ani inspirującego.

 

5. Mieszkańcy Miasta Aniołów

Inny wątek intensywnie eksploatowany w kulturze (np. w filmie „Miasto Aniołów”) to seksualne związki aniołów z kobietami. Bazuje on na fragmencie z Księgi Rodzaju:

A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. (…) A w owych czasach byli na ziemi giganci; a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły.

Czy „synowie Boga” to aniołowie? Jeśli tak, to jak istoty duchowe mogły uprawiać seks?  Dzisiaj uważa się raczej, że w tym fragmencie chodzi o potomków Seta, którym nie wolno było się wiązać z potomkami Kaina. Jednak apokryficzna żydowska Księga Henocha (uznawana za kanoniczną jedynie przez prawosławny Kościół koptyjski) rozwija ten wątek w zupełnie innym kierunku. Obszernie opisuje historię niebiańsko-ziemskiego mezaliansu i jego konsekwencje.

Aniołowie przekazali ludziom różnego rodzaju wiedzę tajemną (np. o uprawie roślin i leczeniu, ale też o czarach) i zapoczątkowali rasę olbrzymów, zwanych Nelfim, wysokich – jak mówi tekst – na trzy tysiące łokci. Olbrzymi uciskali ludzi, a nawet ich pożerali. Bóg miał zesłać potop między innymi po to, żeby oczyścić z nich świat, a ich ojców ukarał wiecznym potępieniem za zburzenie ustanowionego przez Niego porządku. Kiedy przypomnimy sobie współczesne pomysły na życie seksualne i na prokreację bez oglądania się bez Boga, można poczuć ciarki na plecach.

 

Jego upadek, moje upadki

Nadmierne zainteresowanie diabłem: jego naturą, sposobami działania i motywacjami, nie jest zdrowe. Najważniejszą i jedynie ciekawą osobą w chrześcijaństwie jest Bóg. Jednak teologiczne hipotezy na temat przyczyn buntu aniołów są nie tylko interesujące, ale też chyba sporo nam mówią o nas samych i o przyczynach naszych pokus i upadków.

Korzystałam z książki „Michał Archanioł. Zagadnienia teologiczne” pod red. Herberta Oleschko.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail