Aleteia
poniedziałek 19/10/2020 |
Bł. Jerzego Popiełuszki
Dobre historie

Uciekli z Syrii przed wojną. W Lublinie stworzyli salę zabaw dla dzieci i odnaleźli spokój

fot. archiwum prywatne

Aleksandra Biszczad - publikacja 22.04.19

Hamida i Assef Salloom do Lublina przybyli w 2013 roku. Wtedy to razem ze swoim 3-miesięcznym synem uciekli z ogarniętej wojną Syrii. W Lublinie otworzyli salę edukacyjną „Mały Kopernik”.

W Syrii zostawili całe swoje dotychczasowe życie, rodzinę, przyjaciół, mieszkanie i pracę. I choć konflikt w tym kraju trwa od wielu lat z różnym natężeniem, to przede wszystkim nie chcieli, by ich dziecko dorastało w poczuciu notorycznego zagrożenia. Otworzyli więc w Lublinie salę edukacyjną „Mały Kopernik”, tym samym akcentując, że właśnie to miasto zostało ich nowym domem, w którym czują się bezpiecznie.

„Mały Kopernik” w Lublinie

To kreatywna sala zabaw dla dzieci, w której te uczą się języków obcych, gry na instrumentach, a także podstaw anatomii człowieka czy nawet fizyki. Dzieci kształcą się poprzez zabawę, a dzięki temu ani przez chwilę się nie nudzą. W sali znajdziemy lunetę, mikroskop, instrumenty, a także szkielet czy model anatomii człowieka. Co ważne, można tu przyjść bez wcześniejszego umawiania i wziąć udział w zorganizowanych zajęciach np. ruchowych czy muzycznych, prowadzonych po angielsku.

Na profilu facebookowym „Małego Kopernika” możemy zobaczyć filmy, na których kilkuletni podopieczni odpowiadają na pytanie prowadzącego po angielsku, płynnie i szybko. Dziecko można tu zostawić ze świadomością, że oprócz należytej opieki będzie twórczo rozwijać swoje zainteresowania i w ciekawy sposób przyswajać nową wiedzę.

Opiekunowie podczas wspólnej zabawy opowiadają dzieciom o kosmosie, budowie ciała człowieka, różnych kontynentach. Rozmowy odbywają się po angielsku, dzięki czemu dzieci w niedługim czasie składają już pełne zdania. Prowadzone są tu również lekcje z języka angielskiego, włoskiego i francuskiego. Podstawowym założeniem jest wsłuchiwanie się w potrzeby podopiecznych i zachęcanie ich do rozwoju. Nauka nie musi być nudna i sztywna!

Latakia – dom i muzyka

Sala edukacyjna „Mały Kopernik” nie jest debiutem edukacyjnym Hamidy i Assefa. Mieszkając w Syrii, prowadzili dużą szkołę językową dla dzieci i dorosłych. Assef ukończył studia o literaturze angielskiej, a Hamida ekonomię. Ich wspólna pasja to muzyka, grają na pianinie i lutni, tak zwanym ojcu gitary. Muzyka jest zresztą wpisana w koloryt lokalny Latakii, miasta, w którym się wychowali. To tutaj znaleziono pierwszy zapis nutowy.

Latakia to jedno z najważniejszych miejsc w Syrii, portowe miasto o starożytnym rodowodzie, położone nad brzegiem Morza Śródziemnego. Jest przy tym jednym z najbardziej liberalnych miast w kraju.

„W Latakii nie mamy do czynienia z radykalizmem. Szanujemy odmienne wartości i inne religie. Katolicy, muzułmanie czy ateiści żyli tutaj zgodnie przez wiele lat, akceptując się zupełnie. Kobiety ubierają się tak samo, jak i w Europie. Uwielbiamy biesiadowanie, spędzanie czasu przy muzyce, z rodziną i przyjaciółmi. Podobnie jest w Jordanii czy Libanie. Niestety wizytówką islamu w Europie stała się jego radykalna odmiana. Przed wojną w kraju funkcjonowały obok siebie różne grupy wyznaniowe. Teraz do głosu dochodzą grupy skrajne, terroryzują mieszkańców. Syryjczyków utożsamia się z terroryzmem, a jest to niesprawiedliwe uogólnienie” – mówi poruszony Assef.

Hamida ma mieszane korzenie, jej rodzice mieszkali przed laty w Lublinie. Mama jest Polką, tata Syryjczykiem. Do Latakii wyjechali, uciekając przed stanem wojennym w Polsce, kiedy to Hamida miała zaledwie 3 miesiące, czyli dokładnie tyle, ile jej syn w momencie, gdy wyjechali z Syrii. Hamida chodziła z mamą do kościoła. Jej tata jest muzułmaninem, ale nie było to powodem napięć.




Czytaj także:
W Iraku i Syrii „umiera jedna z najstarszych wspólnot chrześcijańskich” [WYWIAD]

Assef i urocza sąsiadka z pianinem

W jej domu obchodzono święta i islamskie, i chrześcijańskie. „Syria to nie Arabia Saudyjska. Kultura, obyczaje, życie – są bardzo zbliżone do europejskiej, do tego, co jest tutaj, w Polsce” – dodają. Hamida i Assef poznali się 25 lat temu, byli sąsiadami. Połączyła ich pasja do muzyki. Assef słyszał grę na pianine swojej uroczej sąsiadki, a ciekawość przerodziła się w trwałe uczucie. Wiedli spokojne życie w Latakii, choć wciąż w cieniu wojny i w poczuciu zagrożenia.

13 sierpnia 2011 roku rozpoczęła się pacyfikacja Latakii. Do miasta wjechały czołgi i samochody opancerzone, następnego dnia zostało ostrzelane przez marynarkę wojenną. W ciągu dwóch dni zginęło tam 21 osób. Dwa lata później, 4 sierpnia 2013, rebelianci wraz z radykalnymi islamistami rozpoczęli kolejny atak. Zajęli 14 wiosek i mieli zamiar kontynuować pochód na bastion sił rządowych, Latakię.

W międzyczasie dżihadyści dopuścili się masakry na 190 alawickich cywilach. Finalnie nie dotarli do Latakii, ale Asseff i Hamida nie zamierzali dłużej czekać. Mieli trzymiesięcznego synka, Adasia, a na obrzeżach miasta widywano już rakiety, rozpoczęły się wybuchy, wystrzały, walki, więc ze strachu przestali wychodzić z domu.

Nie chcieli, żeby Adaś dorastał w lęku przed wojną. Była to bardzo trudna decyzja, gdyż w Latakii pozostawili rodziców, przyjaciół, miejsce pracy i wspólny dom. Uciekli z Syrii dosłownie w ostatniej chwili. Wojska rebelianckie były już na obrzeżach naszego miasta.

„Radykalni islamiści przekazują młodym ludziom przekonanie, że są elitą, najlepszymi z najlepszych tylko dlatego, że są muzułmanami. To rodzi konflikty nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale rzutuje również na podejście imigrantów. W wielu krajach europejskich dochodzi do sytuacji, gdzie muzułmanie próbują budować państwo w państwie, bez poszanowania wartości kraju, do którego przybyli, swojego gospodarza. Uważam, że skoro jestem gościem w danym kraju, to powinienem dostosować swoje zwyczaje do warunków, jakich wymaga ode mnie gospodarz. Dążyć do integracji, a nie hermetyczności. Gdy przyjechaliśmy do Lublina i szukaliśmy mieszkania, to zadawano nam podejrzliwe pytania i myślano, że w Latakii żyliśmy na jakimś pustkowiu w górach, hodując kozy, z karabinami przy boku. To było dla nas bardzo przykre doświadczenie” – mówi Assef.


WOJNA W SYRII, LILIAN NAZHA

Czytaj także:
Bomby w lodówkach. O życiu w Syrii opowiada 22-letnia Lilian Nazha

KUL jak rodzina

Będąc już w Polsce, postanowili zatrzymać się najpierw u dziadka Hamidy, mieszkającego pod Tomaszowem Lubelskim. Po kilku miesiącach przenieśli się do Lublina, a tutaj spotkali się z dużą życzliwością Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. „KUL był dla nas jak rodzina. Zaopiekowali się nami tutaj, okazali dużo serca” – wspomina Assef.

Umożliwiono im zamieszkanie w mieszkaniu uniwersyteckim. Dostali stypendium, władze uczelni postanowiły zwolnić ich z konieczności uiszczania opłaty za studia. Przebieg studiów wyższych w Syrii jest inny od polskiego, oboje zdecydowali się na europeistykę, wykładaną w języku angielskim. Assef ukończył ją z wyróżnieniem, jako najlepszy student na roku. Po ukończeniu studiów magisterskich został przyjęty na studia doktoranckie z filozofii prowadzone po angielsku, również na KUL-u.

W 2015 roku stu trzydziestu zagranicznych studentów studiujących na 49 polskich uczelniach rywalizowało o tytuł najlepszego studenta w konkursie Interstudenta 2015. Wybrany został Assef. Hamida zaś dostała pracę w dziekanacie KUL-u i również zamierza ukończyć studia doktoranckie, na wydziale pedagogiki. Niezmiennie ich wspólną pasją jest muzyka, Assef gra na lutni arabskiej, gitarze klasycznej i flamenco, a Hamida na pianinie.

Lublin? W końcu nie muszą się bać

Lublinowi czasami zarzuca się brak otwartości, jednak Hamida i Assef nie zgadzają się z tym. Znaleźli tu dom, przyjaciół i pracę. „Myślę, że dużo zależy też o nastawienia samego imigranta. Powinniśmy zachować własną tożsamość, nie zapominać o korzeniach, jednak poznawać przy tym język, zwyczaje i historię kraju, do którego przybyliśmy. Życzliwość rodzi życzliwość”.

Mieszkając jeszcze w Syrii, małżeństwo razem chodziło na msze do katolickiego kościoła. Assef zdecydował się na przyjęcie chrztu w Lublinie. „Nie było to dla mnie rewolucja, tylko pewna naturalna zmiana. Wartości chrześcijańskie były mi bliskie od dawna, Adasia ochrzciliśmy jeszcze w Latakii. Byłem alawitą, których w Syrii nazywa się chrześcijańskimi muzułmanami. Alawici obchodzą również święta chrześcijańskie, Jezus jest dla nich jedną z epifanii Boga. Sama Maria również traktowana jest jako wcielenie Boga. Alawici są otwarci, tolerancyjni, szanują kobiety, które nie noszą tutaj hidżabu. Przez 37 lat życia w Latakii nigdy nie widziałam zresztą kobiety w hidżabie. Dla nas radykalizm Arabii Saudyjskiej jest niezrozumiały, to zupełnie inny świat. Czytałem wykłady Jana Pawła II, zanim poznałem swoją żonę. Chciałem przyjąć chrzest i zdecydowałam się na to właśnie w Lublinie” – mówi Assef.

Od kilku lat Assef angażuje się w organizację Orszaku Trzech Króli w Lublinie, a nawet wciela się w postać jednego z nich. Obecnie kończy studia doktoranckie, Hamida zaś niedawno urodziła drugie dziecko, Julię. Udzielają korepetycji językowych, a także lekcji gry na pianinie czy gitarze. Ich syn, Adaś mówi biegle po arabsku, polsku, angielsku i włosku, uczy się francuskiego. Ma dopiero 6 lat, a już bardzo zainteresował się fizyką kwantową. Ich trzecim dzieckiem aktualnie jest „Mały Kopernik”, do którego przybywa coraz więcej dzieci, a także dorosłych, bo rodzice mogą z dziećmi uczestniczyć w zajęciach, a sala jest też alternatywą dla opiekunki.

Zgodnie przyznają, że zadomowili się w Lublinie. I co najważniejsze, czują się tu bezpiecznie i nie boją się o przyszłość swoich dzieci.


Biskup Lars Arborelius

Czytaj także:
Kard. Arborelius: U nas Kościół katolicki rozwija się dzięki imigrantom

Wesprzyj Aleteię!

Jeśli czytasz ten artykuł, to właśnie dlatego, że tysiące takich jak Ty wsparło nas swoją modlitwą i ofiarą. Hojność naszych czytelników umożliwia stałe prowadzenie tego ewangelizacyjnego dzieła. Poniżej znajdziesz kilka ważnych danych:

  • 20 milionów czytelników korzysta z portalu Aleteia każdego miesiąca na całym świecie.
  • Aleteia jest aktualizowana codziennie i publikowana w ośmiu językach: po francusku, angielsku, arabsku, włosku, hiszpańsku, portugalsku, polsku i słoweńsku.
  • Każdego miesiąca nasi czytelnicy odwiedzają ponad 50 milionów stron Aletei.
  • Prawie 4 miliony użytkowników śledzą nasze serwisy w social mediach.
  • W każdym miesiącu publikujemy średnio 2 450 artykułów oraz około 40 wideo.
  • Cała ta praca jest wykonywana przez 60 osób pracujących w pełnym wymiarze czasu na kilku kontynentach, a około 400 osób to nasi współpracownicy (autorzy, dziennikarze, tłumacze, fotografowie).

Jak zapewne się domyślacie, za tymi cyframi stoi ogromny wysiłek wielu ludzi. Potrzebujemy Twojego wsparcia, byśmy mogli kontynuować tę służbę w dziele ewangelizacji wobec każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka, kim jest i w jaki sposób jest w stanie nas wspomóc.

Wesprzyj nas nawet drobną kwotą kilku złotych - zajmie to tylko chwilę. Dziękujemy!

Tags:
imigrancimałżeństwosyria
Modlitwa dnia
Dziś wspominamy świętego...





Top 10
Aleteia
Oczy Matki Bożej z Guadalupe. Jedna z najwięk...
MASS,YOUNG CHILD
Anna O'Neil
List do rodziców, którzy zabierają na mszę sw...
Bluźniercze graffiti na murze kościoła
Lucandrea Massaro
Wypisali proaborcyjne grafitti na kościele. R...
ANGEL,CHILD,STATUE
Philip Kosloski
Mamo, martwisz się o swoje dzieci? Módl się t...
Redakcja
Cytat z Biblii dla ciebie na dziś [18 paździe...
MODLITWA
Christine Stoddard
Żyjesz w ciągłym napięciu? Poznaj 5 modlitewn...
CARLO ACUTIS
Domitille Farret D'Astiès
Perełki Carla Acutisa: 10 zaskakujących wypow...
Zobacz więcej
Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail