Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

5 rzeczy, które możesz zabrać z Wielkanocy w codzienność

Shutterstock
Udostępnij

Czy ty też nie lubisz powiedzenia „święta, święta i po świętach”? Dla mnie uosabia kulturę maratonu – przygotowań, sprzątania, kupowania, a potem zjadania. Nic dziwnego, że taki rytm może zostawić dotkliwe poczucie pustki, nawet jeśli lodówka pęka jeszcze w szwach. I jestem przekonana, że święta są po to, by nas czymś obdarować.

Na Wielkanoc czekamy długo – Wielki Post to tak naprawdę wielkie oczekiwanie. Więc i oczekiwania możemy mieć wielkie: odnośnie do własnego duchowego rozwoju, relacji i jakości świętowania. W tak zwanym „praniu” może się jednak okazać, że Boga jest trudno spotkać w zatłoczonym po brzegi kościele, a już szczególnie po nerwówce w domu, towarzyszącej wychodzeniu do niego. Nawet najbardziej ulubione potrawy dają poczucie przesytu, spotkania przy stole – nie zawsze napełniają.

Myślę przynajmniej o pięciu rzeczach, które warto zabrać ze sobą z czasu paschalnego i zachować je troskliwie, by ubogaciły codzienność „po świętach”.

1
Świętowanie momentów kluczowych dla życia

Porusza mnie obraz, w którym Jezus, chcąc zostawić swoim uczniom to, co najważniejsze, robi to na szczególnie przygotowanej wieczerzy. To wtedy zostawia im przykazanie miłości i Siebie samego w łamanym chlebie i winie.

Mamy prawo opowiadać o tym, na czym nam zależy, tworząc ku temu sprzyjające okoliczności – usuwając rozpraszacze i dbając o komfort i poczucie bezpieczeństwa – swoje i innych. By ważne dla nas sprawy trafiły na skupioną uwagę. Warto tworzyć takie momenty, choćby były to najbardziej kameralne spotkania z okazji urodzin, zdanego egzaminu czy awansu – albo odwrotnie: poniesionej porażki czy trudnej decyzji.

 

2
Tworzenie bliskości, która pozwala dotykać rzeczy trudnych

Jak Jezus, który dotknął stóp swoich uczniów i umył je. Gdyby wyszedł od krytyki („hej, panowie, te nogi to chyba dawno już nie były myte!”), nikt by Mu na ten gest nie pozwolił, bo spowodowałby jedynie poczucie głębokiego poniżenia i wstydu.

Bliskość nie jest możliwa tam, gdzie sposobem komunikowania jest zawstydzanie drugiego człowieka. Nie otworzy się przed nami nikt, kto słyszy na swój temat degradujące komentarze. „No powiedz, co czujesz, a nie siedź z tą swoją głupią miną”. „Odłóż ten telefon, bo zje ci w końcu wszystkie komórki w mózgu”. Żeby ktoś nam pozwolił na gesty bliskości, musi mieć zaufanie, że jego sprawy zostaną otoczone parawanem delikatności i współodczuwania.

 

3
Bycie razem, gdy jest trudno

Nawet pod krzyżem, w najczarniejszej godzinie – ktoś z Jezusem był. Była Jego mama i najbliższy uczeń. Mimo że nie rozumieli, co się dzieje i ledwo mogli się wczuć w Jego świat. I mimo że większość z tych, którzy z Nim chodzili, uciekli. Nie uciekaj: od trudnych wiadomości, choroby kogoś bliskiego, czyjegoś gorszego czasu albo rozpaczy. Nawet jeśli nie wiesz, co zrobić. Bądź.

 

4
Realizm i akceptacja siebie

Gdy Jezus wypowiadał na krzyżu swoje „pragnę”, opowiadał, że pragnie nas nie tylko z naszymi idealnymi obrazami tego, jakimi chcielibyśmy być. Pragnie nas całych, najsłabszych miejsc, ran, zawodów. Pragnie, by oddać Mu nasz grzech. By coś z naszego chrześcijaństwa mogło wyjść, potrzeba, by było ono relacją. Najbliższą. Z Kimś, kto nas szanuje i przyjmuje takimi, jakimi jesteśmy i pomaga w rozwoju, dotykając miejsc w naszych serach, które objęła śmierć.

 

5
Życiodajne spotkanie

Cała radość Wielkanocy dzieje się w spotkaniach. Maria i Jezus-Ogrodnik. Jan i Piotr, biegnący opowiedzieć wszystko innym. Uczniowie z Emaus. Nasza wiara karmi się spotkaniami – z Nim i drugim człowiekiem, gdy możemy się dzielić pytaniami i odkryciami. Jak może nas tego uczyć świąteczny stół, w spotkaniu pomaga świadomość, że drugi człowiek na ogół nie mówi i nie robi rzeczy przeciwko nam, ale z jakichś własnych trudności.

Nie niszczy wartości spotkania to, że ktoś strzelił focha, ktoś inny się rozchorował, a nas samych mogła boleć głowa. Nie odbiera mu wartości to, że jest niedoskonałe, tak jak niedoskonałe mogły być święta. I jeśli uruchomimy ciekawość drugiego („co masz na myśli…?”, „jak ci z tym jest…?”), wszystko może służyć bliskości.

Jestem ciekawa, jaka jest twoja wielkanocna lista?

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail