Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Kunegunda Siwiec: nieznana mistyczka Bożego Miłosierdzia. Rozmawiała z Jezusem, jak siostra Faustyna

Udostępnij

Kim była Służebnica Boża, która rozmawiała z Jezusem tak serdecznie i blisko, jak siostra Faustyna?

Niedziela Bożego Miłosierdzia została wprowadzona do kalendarza Kościoła katolickiego dzięki dwojgu polskim świętym, których życie zadziwiająco się ze sobą splotło za sprawą… miasta Krakowa. Chodzi oczywiście o s. Faustynę Kowalską, autorkę „Dzienniczka” i papieża Jana Pawła II.

To on rozstrzygnął wątpliwości dotyczące wiarygodności prywatnego objawienia prostej zakonnicy, uznał je za głos Boga i oficjalnie zatwierdził – mając taką możliwość na mocy pełnionego urzędu – wszelkie zalecenia Jezusa, jakie przekazał On siostrze Faustynie.

Mało kto wie, że w XIX i XX wieku miały też jednak miejsce inne prywatne objawienia dotyczące Miłosierdzia. Otrzymała je Maria Franciszka Kozłowska – ale Kościół ich nie uznał. Spór doprowadził do tego, że powstał Kościół Starokatolicki Mariawitów w RP. Kunegunda Siwiec pozostała wierna Rzymowi, a dziś jest kandydatką na ołtarze. Kim była Sługa Boża, która rozmawiała z Jezusem tak serdecznie i blisko, jak siostra Faustyna?

 

Kunegunda Siwiec: przedziwna droga

Urodziła się 28 maja 1876 roku w Stryszawie-Siwcówce koło Suchej (obecnie – Suchej Beskidzkiej). Jej rodzice, Jan oraz Wiktoria, mieli 11 dzieci i byli nieźle sytuowani w porównani z mieszkańcami okolicy. Kundusia, jak ja pieszczotliwie nazywano, była 10 pociechą z kolei.

Mówiła gwarą beskidzką; od dziecka pomagała w dużym gospodarstwie. Nie chodząc do szkoły, nauczyła się czytać. Pisać prawdopodobnie także potrafiła, ale nie tak dobrze, jak siostra Faustyna! Jej rozmowy z Jezusem zostały spisane przez kierownika duchowego, ks. Bronisława Bartkowskiego. Można się z nimi zapoznać, noszą tytuł „Miejsce mojego miłosierdzia i odpoczynku”.

W wieku 20 lat pod wpływem rekolekcji misyjnych i wewnętrznego przekonania Kunegunda zerwała zaręczyny. Zmieniła wszystkie życiowe plany, oddając je Bogu. Złożyła prywatny ślub czystości. W 1897 r. wstąpiła do Apostolstwa Modlitwy oraz Koła Żywego Różańca przy nowej parafii pw. św. Anny w jej rodzinnej Stryszawie.

Prawdopodobnie w roku 1902 roku ukończyła kurs katechezy dla ludowych katechetek; pomagała dzieciom, młodzieży i dorosłym góralom przygotować się do sakramentów. Część ziemi należącą do niej sprzedała. Uzyskane w ten sposób środki przeznaczyła na pomoc finansową Józefowi Czerneckiemu. Chłopaka nie stać było na opłacenie nauki w seminarium duchownym. Dzięki jej wsparciu w 1922 r. przyjął święcenia kapłańskie.

W 1923 została członkinią Bractwa Dzieciątka Jezus u karmelitów bosych w Wadowicach. 26 października 1924 roku wstąpiła do III Zakonu Karmelitów Bosych i przyjęła imię: Teresa od Dzieciątka Jezus. 5 lat później w Stryszawie pojawiły się Zmartwychwstanki.

Przekazała zakonnicom dużą część swojej ziemi. Dzięki nim poznała ks. Bartkowskiego, dość niezwykłego kapelana. Z powodu poważnych problemów zdrowotnych w 1937 roku został tam skierowany, choć był księdzem diecezji pelplińskiej. W życiu Kundusi odegrał równie istotną rolę, co ks. Michał Sopoćko na drodze św. Faustyny.

 

Rozmowy z Jezusem

Kunegunda Siwiec otrzymała przedziwną łaskę słyszenia w swoim wnętrzu słów Jezusa. Rozmawiała z Maryją i świętymi. W czasie wojny wsi Stryszawa groziła wywózka do obozu koncentracyjnego. Pod jadącymi po ludzi hitlerowcami załamał się most… Ponieważ innej drogi dojazdu nie było, mieszkańcy zostali uratowani. Przypisywali cud wstawiennictwu Kunegundy.

W 1948 roku zachorowała na gruźlicę kości. Po 7 latach bólu i męczarni (była przykuta do łóżka) zmarła w domu, w opinii świętości – w dniu 27 czerwca 1955 roku.

Ks. Bartnicki spisywał objawienia Kunegundy Siwiec od 1942 roku do jej śmierci. Książka ma formę dialogu Kundusi i Jezusa. Czytamy w niej między innymi:

Dziecko moje, przykro Mi nawiedzać ciebie krzyżami i cierpieniami, czynię to jednak dla twojego dobra i mojej większej chwały. Szedłem tą samą drogą. Gdyby była większa chwała i dobro w tym, że usunąłbym cierpienia, uczyniłbym to w jednej chwili. Jeśli cierpienia przyjmuje się z radością i dziękuje [za nie], tym się Mi radość sprawia, bo przykrość mam już w tym, że nawiedzam duszę [cierpieniem]. Dusz takich mam małą liczbę. Przez cierpienia zdobywa się dusze, okazuje się największą miłość i dużo łask można sobie zaskarbić. Jest dużo dusz, które Mi służą, ale cierpień nie przyjmują. Dużo łask przez to tracą, [takich] jakie są związane z cierpieniami.

Jezus przekonywał Kunegundę, że nie musi dokonywać głośnych, spektakularnych czynów. Jest to zresztą zbieżne z tzw. Małą Drogą św. Tereski z Lisieux, obecnie – doktora Kościoła. Mówił na przykład:

Pracuj tyle, ile możesz. Bądź pilna w czuwaniu nad sobą, bo jesteś miłością moją, a Ja twoją, i te dwie miłości wystarczą sobie. Zajmuj się swoimi obowiązkami, a nie troszcz się o to, co się dzieje na świecie.

 

Proces beatyfikacyjny

W grudniu grudnia 2007 rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym (w archidiecezji krakowskiej). Zakończył się 28 października 2011, a akta zostały przekazane do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie. Po wydaniu dekretu o ważności postępowania beatyfikacyjnego KSK powierzyła krakowskiemu franciszkaninowi, ojcu prof. Zdzisławowi Kijasowi, opracowanie Positio.

Grób Kunegundy Siwiec OCDS znajduje się w kaplicy Sióstr Zmartwychwstanek w Siwcówce. Intryguje fakt, że podobnie jak św. Brat Albert, apostoł czynnego miłosierdzia działający w Krakowie tuż przed siostrą Faustyną, była to osoba świecka. Oboje należy uznać za prekursorów konkretnych czynów miłosierdzia w życiu codziennym, w odniesieniu do kultu Boga Miłosiernego.

Należeli do III zakonów, złożyli śluby prywatne. Kundusia pomagała ludziom w potrzebie, zajmowała się aktywnie ewangelizacją, należała do tzw. sidziniarek ks. Wojciecha Blaszyńskiego.

Niezależnie od tego, jak zostanie ocenione jej objawienie, warto brać z niej przykład w drodze do świętości tu i teraz, dając świadectwo Jezusa Miłosiernego, któremu całkowicie ufała.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail