Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Dlaczego ludzie wierzą w horoskopy? O Efekcie Forera

HOROSKOP
Bildagentur Zoonar GmbH | Shutterstock
Udostępnij

Choć horoskopy to kwintesencja zabobonu, to psychologowie odkryli pewną cechę naszej psychiki, przez którą masa ludzi ma skłonności, by w nie wierzyć.

„Barany czeka dobry dzień. Po ważnych spotkaniach musicie poświęcić trochę czasu sobie. Warto zaplanować sobie kolejny tydzień. Wasze spostrzeżenia będą bardzo trafne, a wieczorem intuicja ostrzeże was przed nieżyczliwą osobą. Przychylny wam znak zodiaku to Koziorożec”.

To tylko jeden z setek horoskopów jakie znajdziemy po wpisaniu „horoskop” w wyszukiwarkę. „Stworzony przez rzetelnego astrologa” nie jest oczywiście prawdziwy, ale nie jest też… fałszywy. Nie da się bowiem orzec o prawdzie i fałszu czegoś, co nie zawiera de facto żadnej treści.

Jeżeli wczytamy się w cytowany tekst, szybko zauważymy, że składa się on wyłącznie z totalnych ogólników. Podobnie jak masa innych wróżb i horoskopów ostrzegających przed „niespodziewanym wydarzeniem”, „trudną relacją” albo „nadejściem kłopotów” mogą się odnosić do wszystkiego i do niczego zarazem. Czemu więc niektórzy ludzie usilnie dopatrują się w tego typu tekstach odniesień do swojego życia?

W 1948 roku psycholog Bertram Forer przeprowadził eksperyment na swoich studentach. Dał im do wypełnienia test, na podstawie którego każdy miał dostać zindywidualizowaną charakterystykę swojej osobowości. Następnie student miał ocenić, czy zgadza się z przedstawioną charakterystyką.

Czytaj także: Dlaczego tak często czytamy horoskopy i chodzimy do wróżki?

 

Efekt Forera

W rzeczywistości Barnum każdemu studentowi dał taką samą charakterystykę, niezależnie od wyników testu. Składała się ona z ogólnikowych zdań typu „masz skłonności do bycia krytycznym wobec siebie”, „bezpieczeństwo jest dla ciebie ważne”, „jesteś dumny ze swojego samodzielnego myślenia i nie przyjmujesz opinii innych bez satysfakcjonującego dowodu” itp. Studenci mieli ocenić charakterystykę w skali od 0 (bardzo nietrafiona) do 5 (bardzo trafna). Jaki wyszedł średni wynik ocen? 4,30! Przeprowadzone później badania wykazały, że efekt Forera (zwany też efektem Barnuma albo efektem horoskopowym) jest zjawiskiem powszechnym.

Efekt Forera jest przejawem szerszej skłonności naszych mózgów do poszukiwania informacji, które potwierdzą nasze poglądy. Nie dotyczy to tylko zdań pisanych w formie ogólników, pod które można podciągnąć cokolwiek. Można posłużyć się jak najbardziej precyzyjnymi informacjami, nawet badaniami naukowymi, jeżeli podejdzie się do nich bardzo selektywnie.

Przykładowo, pseudonauka zwana piramidologią doszukuje się ukrytych proporcji w egipskich piramidach. Sęk w tym, że w takiej piramidzie można poddać zmierzeniu dosłownie wszystko i prędzej czy później znajdzie się perfekcyjną relację masy połowy jakiegoś kamienia do szerokości geograficznej, na której leżą Siedlce. Pomiar jak najbardziej precyzyjny, ale selektywność informacji sprawia, że jest to tylko i wyłącznie dobitny przykład efektu potwierdzenia.

 

Jak nie ulec efektowi horoskopowemu?

Zawsze warto zadać sobie pytanie „co to konkretnie oznacza?” i „czy może oznaczać coś innego?”. Pod „przeżyjesz wielką stratę” można podciągnąć zarówno spadki na giełdzie, śmierć kogoś bliskiego albo… zerwanie z chłopakiem przez piętnastolatkę. Tak, niejedna nastolatka określiłaby to „wielką stratą”…

Przydatne jest kierowanie się stosowanym w nauce kryterium falsyfikacji: czyli określenie warunków, w którym dane zdanie zostałoby jasno i wyraźnie uznane za fałszywe. Jeżeli takich warunków nie sposób określić, to trzeba takie zdanie uznać za banalny ogólnik.

A nade wszystko warto pamiętać, że najpóźniej z chwilą odkrycia przez Isaaca Newtona prawa powszechnego ciążenia astrologia stała się pseudonauką i naprawdę nie warto zaprzątać nią sobie głowy.

Czytaj także: Polacy zmienili swoje nastawienie do wróżb i horoskopów

Czytaj także: Franciszek: nie horoskopy, nie wróżby. Słowo Boże daje pewność wśród burz

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail