Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Tylko miłość czyni nas wiarygodnymi [komentarz do Ewangelii]

Udostępnij

Dzisiejsza Ewangelia prowokuje nas do zadania sobie pytania o to, co jest najważniejsze w chrześcijaństwie. W jaki sposób możemy stać się dla otaczającego nas świata znakiem żyjącego Jezusa?

Chrześcijaństwo jest właśnie po to, żeby być znakiem w świecie, że Jezus żyje. Tak, chodzi o żywego Jezusa. Po co komu Jezus, który byłby tylko religijną historią, postacią z kart Biblii, jakąś prawdą wiary? Ja sam, gdybym nie spotkał Go żywego, to bym w ogóle nie był Nim zainteresowany. Ale jak ktoś, kto nie ma wiary może Go spotkać? Właśnie po to są na świecie chrześcijanie.

Ale jak inni mają przez nas spotkać Jezusa? Po krzyżyku na szyi? Ludzie noszą dzisiaj krzyżyki jako biżuterię. Po krzyżu na ścianie w szkole, urzędzie, szpitalu? A czy będąc w szkole, urzędzie czy szpitalu czujecie jakiś posmak Ewangelii? A może po tym, że idziemy w niedzielę do kościoła? Ktoś powiedział, że obecność w kościele czyni nas chrześcijanami tak samo jak przebywanie w garażu czyni nas samochodem.

Od pewnego czasu przyjaźnię się dziewczyną, która deklaruje się jako ateistka. Niedawno zaprosiła mnie na swoje urodziny, a ja zamieściłem na Facebooku zdjęcie z tych urodzin. Ktoś w komentarzu zapytał mnie, czy ogłosiłem jej Jezusa Chrystusa. Nie, po prostu zjedliśmy lunch i kawałek urodzinowego tortu. Ale to pytanie wraca do mnie przy okazji dzisiejszej Ewangelii. Czy ogłosiłem jej Jezusa? I nie myślę tutaj o wykładzie na temat Jezusa, bo ona zna teorię o Nim. Właściwe pytanie brzmi: czy mogła spotkać Jezusa dzięki mnie? I nie chodzi o to nawet, żeby nawrócić kogoś na chrześcijaństwo, ale o to, żeby mógł spotkać Jezusa. Jak to jest możliwe?

Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.

Jezus daje tylko jeden sposób, żeby Go objawić światu: kochać! Dlatego nie robię sobie rachunku sumienia z tego, czy powiedziałem mojej przyjaciółce kilka haseł ewangelizacyjnych i prawd wiary, ale czy jestem dla niej odpowiednio dobry, życzliwy, wyrozumiały. Ta sama ateistka czyta także komentarze pod moimi postami na Facebooku. Kilkukrotnie zdarzyło mi się pisać o tematach związanych z LGBT, a wówczas zawsze pojawiają się komentarze niby broniące chrześcijańskiej moralności, ale często są one naprawdę agresywne, bezwzględne.

 

Możesz i masz rację, tylko jakie z tego dobro?

I wówczas moja przyjaciółka pisze mi, że cieszy się, że nie jest chrześcijanką i nie ma nic wspólnego z Kościołem. Czasem myślę o tym, jak ludzie niewierzący czytając nasze katolickie komentarze w internecie, mogą spotkać Jezusa, kiedy tam jest tyle jadu, zacietrzewienia, pogardy, agresji. Nie po tym poznają, że jesteście uczniami moimi – zdaje się mówić Jezus. Jak mówił ks. Tischner: „Możesz i masz rację, tylko jakie z tego dobro?”.

Bez miłości całe to nasze chrześcijaństwo jest jak „miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący”. I choćbyśmy wygrali wszystkie dyskusje, ale miłości byśmy nie mieli, to nic byśmy nie zyskali. Bo Jezus zostawił nam tak naprawdę jedno przykazanie: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”.

Naszym zadaniem nie jest narzucić światu chrześcijaństwo, ale objawić światu miłość Jezusa. Wtedy będziemy mogli widzieć to, o czym mówi dzisiaj św. Jan w Apokalipsie: „Ja, Jan, ujrzałem niebo nowe i ziemię nową”. Królestwo Boże przychodzi tam, gdzie jest miłość. Nawet jeśli w naszych szkołach, urzędach, szpitalach nie będzie na ścianach krzyży, ale jeśli będą tam ludzie wnoszący miłość w te miejsca, to będą one chrześcijańskie. Nawet bez chrześcijańskich szyldów.

Jeśli będziemy wychodzili z kościołów bardziej życzliwi, uprzejmi dla innych i będzie więcej w naszym życiu dobra, to być może ktoś zechce szukać tam Jezusa. Jeśli krzyże na naszych szyjach będą się kojarzyły z ludźmi, u których można znaleźć miłość, to może będzie chciał do nas przychodzić po nasze chrześcijaństwo. Jedyne, co jesteśmy winni temu światu jako chrześcijanie, to miłość. Tylko miłość jest papierkiem lakmusowym i czyni nasze chrześcijaństwo wiarygodnym.

I czytanie: Dz 14, 21b-27

II czytanie: Ap 21, 1-5a

Ewangelia: J 13, 31-33a. 34-35

Czytaj także: Co przyciągało grzeszników do Jezusa? [komentarz do Ewangelii]

Czytaj także: Nie ma takiego mroku, w którym nie mogłoby się pojawić światło [komentarz do Ewangelii]

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail