Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Pani Wanda ma 108 lat, jest najstarszą Małopolanką i nadal gra na fortepianie!

WANDA SZAJOWSKA
fot. YouTube
Udostępnij

Wanda Szajowska z d. Zarzycka urodziła się 12 lutego 1911 roku. Mieszka na krakowskim Salwatorze. Jej pasją jest muzyka – gdy zasiada przy zabytkowym fortepianie, widać w jej oczach radość i fascynację.

Do niedawna mało kto wiedział o istnieniu tej starszej pani. Wszystko zmieniło się w styczniu 2019 roku, gdy seniorkę odwiedził Andrzej Duda. Na powitanie kobieta zagrała mu znany walc z „Nocy i dni”.

Prezydent goszcząc w mieszkaniu starszej pani był oczarowany jej humorem i pamięcią. Kobieta przyznała się podczas spotkania, że nie narzekała w życiu na… brak adoratorów 🙂

Seniorka przygotowywała się do tego dnia bardzo długo – wspomina w wypowiedziach medialnych Maciej Krzyżanowski, mecenas z Krakowa, który był inicjatorem wizyty w mieszkaniu pani Wandy.

 

Najstarsza Małopolanka

Wanda Szajowska przyszła na świat we Lwowie, w rodzinie elit przedwojennego miasta. Tam też spędziła swoje młode lata. Mieszkała niedaleko kościoła pw. św. Marii Magdaleny.

Do dziś z nostalgią wspomina czasy spędzone w ukochanym Lwowie. „Chętnie chodziłam do szkoły prowadzonej przez siostry ze zgromadzenia Sacré-Coeur, gdzie lekcje były prowadzone po polsku i francusku. Potem skończyłam konwersatorium muzyczne” – mówi w rozmowie z dziennikarką „Gościa Krakowskiego”.

 

Muzyczne fascynacje

Muzyka jest pasją starszej pani. Często zasiada przy fortepianie, który otrzymała od swojej mamy i gra. Lubi koncerty Chopina.

30 czerwca 1931 roku otrzymała dyplom z egzaminu z fortepianu z wynikiem celującym. Na nim widnieje napis: „Dyplom ten otrzymuje Zarzycka Wanda jako świadectwo wykształcenia artystycznego osiągniętego pilnością wytrwałą i postępami celującymi”. Szajowska ukończyła również kursy administracyjno-handlowe.

Była młodą kobietą, gdy wybuchła II wojna światowa. Dotychczasowe życie, które prowadziła, zostało zburzone. Wcześniej często chodziła na bale i dancingi, lubiła spotykać się z innymi ludźmi. „Strasznie lubiłam tańczyć, a specjalnie tango i walca Bostona” – taką oto wypowiedź pani Wandy czytamy na portalu niezalezna.pl.

Do Krakowa kobieta przyjechała w 1945 roku. Studiowała historię na Uniwersytecie Jagiellońskim, pracowała m.in. w Eksperymentalnym Studium Muzycznym. Zajmowała się różnymi zajęciami, nie bała się podjąć żadnej pracy.

 

„Z Panem bogiem układów się nie zawiera”

Staruszce nie brakuje wigoru. Jak powiedziała w jednym z wywiadów, nie przyjmuje żadnych lekarstw, zażywa jedynie witaminy na wzmocnienie organizmu. Gdy ktoś ją pyta, skąd czerpie tyle siły i energii i jaka jest jej recepta na długowieczność kobieta reaguje zaskoczeniem i uśmiechem.

„Z Panem Bogiem układów się nie zawiera. Jednak radosne, optymistyczne usposobienie i przynajmniej pół godziny dziennie gry na fortepianie na pewno też robi swoje” – opowiada Marii Gracji Małeckiej, dziennikarce wPolityce.pl.

 

Żyła dla innych

Ciekawy tekst o pani Wandzie napisała również Maria Fortuna-Sudor z „Niedzieli”. Nosi on tytuł: „Trzeba się urodzić we Lwowie”. Dziennikarce jedna z opiekunek starszej pani wspomina o życiu rodzinnym i małżeńskim starszej kobiety.

Z artykułu dowiadujemy się, że pani Wanda mając 16 lat, spotkała swojego przyszłego męża. „Ale Aleksander Zarzycki (ojciec kobiety – przyp.aut.) zaznaczył, że odda mu córkę, gdy kandydat na zięcia zrobi doktorat. I tak się też stało” – opowiada dziennikarce „Niedzieli” pani Zofia, zajmująca się opieką nad seniorką.

Z informacji państwa Roszkowskich, przyjaciół z Lwowa, przekazanych dziennikarce „Niedzieli” wynika, że niestety małżeństwo Szajowskich nie przetrwało próby czasu. Roman Szajowski wyjechał do Anglii i tam pozostał.

Okazuje się, że pani Wanda nie miała łatwego życia. Nie myślała jednak nigdy tylko o sobie, ale również o innych. Lubiła pomagać ludziom i wspierać ich w trudach dnia codziennego.

Źródło: niezalezna.pl; niedziela.pl; krakow.gosc.pl

Czytaj także: Rafał Blechacz: Przybliżanie ludzi do Boga przez muzykę to najpiękniejszy prezent

Czytaj także: „Beethoven z Murzasichla”. Opowieść o Grzegorzu Płonce – niepełnosprawnym, genialnym pianiście

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail