Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Patrycja Hurlak: Zwariować dla Niepokalanej i wszystkich pozyskiwać dla Jej serca [wywiad]

PATRYCJA HURLAK
Mateusz Grochocki/EAST NEWS
Udostępnij

„Zakupy z Maryją? Jak najbardziej! Osobiście, kiedy chcę coś kupić, zawsze proszę Niepokalaną: Pójdź ze mną i pomóż mi wybrać” – mówi aktorka, której jeden z księży kiedyś zwrócił uwagę, że niepotrzebnie się maluje… Co na to odpowiada w wywiadzie dla Aletei?

Katarzyna Szkarpetowska: Patrycjo, powiedziałaś mi niedawno, że na nowo zakochałaś się w Maryi. Co kryje się za tajemniczym na nowo?

Patrycja Hurlak*: Z Maryją jestem zaprzyjaźniona od wielu lat, ale kilka tygodni temu, na mszy świętej w Niepokalanowie, zrobiła mi coś, czego nie potrafię nazwać, a co spowodowało, że po prostu się w Niej zakochałam.

Wcześniej nie do końca rozumiałam, dlaczego św. Maksymilian tak „zwariował” na Jej punkcie – wszystko przez Niepokalaną, z Niepokalaną, dla Niepokalanej. Podczas tej mszy poczułam Jej niezwykłą bliskość i tak sobie pomyślałam: „Już cię rozumiem, Maksymilianie. Maryja musiała coś podobnego zrobić tobie. Wcześniej powtarzałam za Janem Pawłem II: „Tota Tua, Maryjo” [Cała Twoja, Maryjo], ale bardziej tak rozumowo, bo ładnie brzmiało 🙂

A tutaj niespodzianka! Nagle zapragnęłam, wręcz w szaleńczy sposób, wszystko postawić na Niepokalaną. W zasadzie nie potrafię tego jeszcze ubrać w słowa, bo w głowie rodzi mi się tylko określenie: „Zwariować dla Niepokalanej i wszystkich pozyskiwać dla Jej serca, aby zanosiła ludzi do swego Syna, Jezusa”.

Maryję można spotkać w sanktuarium w Niepokalanowie, w Licheniu, na Jasnej Górze… A czy można spotkać Ją np. w galerii handlowej?

Jasne, że tak! Maryja chce być z nami wszędzie i zawsze – zarówno w momentach wzniosłych, jak i w tych najbardziej zwyczajnych. Jest przecież najczulszą Matką. Taką, o jakiej marzy każde dziecko.

Jeżeli w Dniu Matki jest ci przykro, bo może twoja ziemska mama nie jest kochająca, albo jej nie ma, to pamiętaj, że masz Mamę, która chce spędzać z tobą każdą sekundę życia.

Wspomniałaś o galerii handlowej – tak! Zakupy z Maryją? Jak najbardziej! Osobiście, kiedy chcę coś kupić, zawsze proszę Niepokalaną: „Pójdź ze mną i pomóż mi wybrać”. Okazuje się wtedy, że ubrania, które mi się podobają, zazwyczaj są przecenione, produkty spożywcze, których potrzebuję, najczęściej są w promocji, nie wracam też do domu z rzeczami, bez których mogę się obejść.

Myślisz, że Maryja nie nudzi się w takim miejscu jak centrum handlowe?

A dlaczego miałaby się nudzić? Przecież tyle tam Jej dzieci. Ona doskonale zna nasze ludzkie potrzeby. Nie gorszy się tym, że chcemy kupić sobie sukienkę. Powiem więcej, Maryję to cieszy. Mamy zachwycać Pana Boga i innych ludzi, a Ona stanowi dla nas wzór do naśladowania. Ci wszyscy, którym dane było widzieć Ją podczas objawień, zgodnie twierdzą, że piękniejszej kobiety niż Maryja nie widzieli.

Jej piękno wyraża się w tym, że jest pełna łaski, napełniona światłem Bożym. Jest najpiękniejszą Monstrancją. Mamy być wypełnieni Bogiem jak Ona. Stajemy się tacy, kiedy jesteśmy blisko sakramentów świętych – kiedy spowiadamy się, przyjmujemy Komunię świętą, a centrum naszego chrześcijańskiego życia stanowi Eucharystia.

Jak, twoim zdaniem, połączyć chęć zarabiania fajnych pieniędzy, realizowania siebie – w życiu osobistym, zawodowym z naśladowaniem Maryi, z byciem pokorną jak Ona? Wielu ludzi wierzących ma z tym problem.

Pokora, ubóstwo nie równa się dziadostwo. Słowo „ubóstwo” oznacza, że mamy wszystko u Boga. Gdy Bóg dopuścił, by szatan doświadczył Hioba w momencie jego największego „prosperity”, ten nie złorzeczył Stwórcy, ale powiedział: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Pan dał i zabrał Pan. Niech imię Pańskie będzie błogosławione” (Hi 1,21).

Jeżeli mamy takie podejście, to naprawdę możemy mieć mnóstwo pieniędzy, robić interesy na dużą skalę, bo w sercu pozostaniemy pokorni i ubodzy jak Maryja. Jednocześnie możemy być biedni jak żebrak, ale przez zachłanność, chytrość i przebiegłość nie być „u-bogimi”, a bogaczami zasługującymi na naganę w oczach Boga.

Jeden z księży zwrócił ci kiedyś uwagę, że niepotrzebnie się malujesz i  powinnaś zejść z blichtru. Jak reagujesz, słysząc takie i podobne „rady”?

Śmieję się, bo mam wrażenie, że ktoś, kto tak mówi – a to oznacza, że również tak myśli – nie rozumie, czym jest ewangelizacja. Skoro dbałam o siebie przed nawróceniem, to dlaczego miałabym przestać dbać o siebie po nawróceniu?

Gdy byłam nastolatką i spotykałam dziewczyny z oazy – w rozciągniętych swetrach, długich, często wygniecionych, spódnicach –  to myślałam: „Boże, nigdy nie chciałabym w tej oazie być”. Zmieniają się czasy, zmienia się kultura, ale my niezmiennie mamy być świadkami Jezusa i Maryi. Gdybym przestała teraz o siebie dbać, dałabym antyświadectwo o Jezusie.

On, gdy chodził po ziemi, nauczał, nie mógł być zaniedbany, brudny, śmierdzący, bo ludzie nie poszliby za Nim. W Piśmie Świętym czytamy, że tunika Chrystusa, o którą żołnierze rzucili losy, nie była szyta, ale „cała tkana od góry do dołu” (zob. J 19,23).

Naszym obowiązkiem jest dbać o siebie, ponieważ Bóg dał nam rozum. Dał  narzędzia, które mamy wykorzystywać z rozwagą. Jeżeli masz siwe włosy i czujesz  się z tym źle, a przez to jesteś zgryźliwa i dokuczasz wszystkim kobietom dookoła, które tego problemu nie mają, to idź do fryzjera i ufarbuj je. Poczuj się dobrze sama ze sobą, bo ktoś, kto ma złe samopoczucie, z automatu zaczyna oceniać innych, a to już jest grzechem.

Często dziewczyny, które są w Kościele, mówią: „Ja tam Pana Boga poprawiać nie będę”. To nie jest cnota, przejaw skromności, ale pycha wynikająca z przekonania: „Jestem wierząca, to jestem lepsza od tych, którzy są poza Kościołem. Już nie muszę o siebie dbać”.

Jakiej miłości uczysz się od Maryi?

Na pewno miłości cierpliwej, gdyż jestem choleryczką, o czym najczęściej mogą przekonać się inni kierowcy na drodze (śmiech). Nierzadko chcę, żeby ktoś się nawrócił, a Maryja uczy mnie, że wszystko ma swój czas. Proszę Ją często, bym umiała akceptować innych ludzi, nie uciekać spod krzyża i z krzyża.

Jak myślisz, na co Ona dzisiaj otwiera nam oczy?

Myślę, że na miłosierdzie Boże. Kiedy już nie mamy pomysłu na siebie, kiedy nie wiemy, gdzie szukać ratunku, to – polecam – uciekajmy jak najszybciej do serca Niepokalanej. Ona naprawdę ogarnia nam życie: przyprowadza do swojego Syna, do sakramentów, z doświadczenia wiem, że stawia na naszej drodze kapłanów, którzy mają wysłuchać naszej spowiedzi.

Z Maryją i u Maryi nie ma przypadków. W Niepokalanowie jest figura, która przedstawia Niepokalaną stojącą na kuli ziemskiej. Maryja ma rozłożone ręce, na które opada Jej piękny płaszcz. Tym płaszczem obejmuje cały świat, nie ma pod nim miejsca na podziały.

Mówi do nas: „Bądźcie jedno.

Tak, bo wszyscy jesteśmy Jej dziećmi, a Ona wszystkie swoje dzieci kocha miłością pierwszą, bez podziałów, zwłaszcza na Wschód-Zachód.

Ojciec Pio mówił, że maj to najpiękniejszy miesiąc w roku, bo głosi słodycz Maryi. Co zrobić, by tej słodyczy doświadczyć

Prosić Ją o to. Kiedy na przykład odmawiamy różaniec, to nie odklepujmy go, ale wejdźmy z Maryją w poszczególne tajemnice. Spróbujmy Jej w nich towarzyszyć. Zobaczmy Ją jako tę nastolatkę, do której przychodzi Archanioł Gabriel i mówi: Maryjo, będziesz Matką Boga. Wchodzisz w to, czy nie? I całe niebo nagle zamiera, bo czeka na odpowiedź Maryi.

*Patrycja Hurlak – aktorka, która swoje życie dzieli na dwa okresy: przed i po „drodze do Damaszku” (zob. Dz 9,1-19). Autorka książek Nawrócona wiedźma, Zakochani są wśród nas (cz. I i II) oraz O ważnych Rzeczach (cz. I i II).

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail