Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Twoje małżeństwo ma większe znaczenie, niż myślisz

MAŁŻEŃSTWO
Vitor Pinto/Unsplash | CC0
Udostępnij

Wydaje się, że moje małżeństwo to moja sprawa. Nie oszukujmy się jednak, że nikogo innego to nie dotyczy. Jesteśmy społeczni, obserwujemy otoczenie. Przykład innych ma wpływ na nas. Nasz przykład – na innych.

Niech wystąpią…

Na pewnym ślubie, to będzie już 10 lat temu, w trakcie kazania ksiądz zaprosił małżeństwa z dziesięcio i więcej letnim stażem małżeńskim. Powiedział przy tym mniej więcej tak: „Tyle tu gości… Wszystkie pary, które są ze sobą tyle lat, i nadal z miłością patrzą sobie w oczy – niech wyjdą na środek pobłogosławić nowożeńców. A para młoda niech patrzy, jak niewiele ich wyszło, jak zbudowanie szczęśliwego małżeństwa jest trudne”. Była to przejmująca chwila.

 

Bieg parami

Zaczynamy parami z jednej linii startu. Biegniemy, choć to nie wyścig. Każdy sam dobiera tempo, najważniejsze, że zmierzamy w jednym kierunku – do mety. Co prawda wcale jej nie widać, i nie wiadomo nawet jak daleko się znajduje. Wiemy jednak, że czeka tam na nas coś wspaniałego, cudownego, że tam czeka nasze zwycięstwo.

Mijają lata, bieg dalej trwa. Gdy jednak rozglądam się na boki, ze zgrozą dostrzegam, jak osoby obok się wykruszają. Tamci odpadli po roku, ci po trzech, a jedna para co prawda wciąż stawia kroki na przód, ale z coraz większym trudem i zrezygnowaniem. A przecież, jak mniemam, nie jesteśmy nawet w połowie drogi… Jeszcze inni otwarcie przyznają, że spodziewali się czegoś innego, że sądzili, iż będzie łatwiej, inaczej. Są pełni rozczarowania, niekiedy próbują nawet biegu w innej parze.

Czasem do peletonu dołączają nowi, wnosząc powiew świeżości i nowe siły. Z przodu, daleko przed nami, ale dobrze widoczni, biegną najbardziej wytrwali. Tych podziwiamy najbardziej. To długodystansowcy, biegnący trzydziesty, czterdziesty, a nawet pięćdziesiąty już rok. Oni dają nam, tym z tyłu, nadzieję. Wiarę, że może i my damy radę, że to w ogóle jest możliwe.

 

Czym się różnią?

Małżeństwo. Na lata, na całe życie. Jak dobiec do końca? Ci wszyscy, którzy odpadli po drodze – czy można było im jakoś pomóc? Może wcale nie zaczynamy z jednej linii. Może nasze wychowanie, schematy z domu, temperamenty – może to wszystko jest dodatkowym balastem w tym biegu? Patrzę na te rozbite rodziny z przykrością, z prawdziwym smutkiem.

Co poszło nie tak? Czy i mi może się to przytrafić? I odwrotnie – obraz szczęśliwych, kochających się małżeństw dodaje mi motywacji i rozbudza pragnienie mojego serca. Może właśnie szczególnie tych par, które są i trwają mimo przeciwności, mimo często różnych temperamentów i nienajlepszych schematów wyniesionych z rodzinnych domów.

 

Nie tylko moja sprawa

Wydaje się, że moje małżeństwo to moja sprawa. Nie oszukujmy się jednak, że nikogo innego to nie dotyczy. Jesteśmy społeczni, obserwujemy otoczenie. Przykład innych ma wpływ na nas. Nasz przykład – na innych.

Dobrze mieć w pobliżu przyjaciół, którzy biegną ramię w ramię z nami. Wzajemnie zagrzewać się do walki, móc zapytać o technikę i wygodne buty. Dobrze jest mieć przed oczami tych, którym się udało. Może dziadków, a może nieznajomych, parę staruszków trzymającą się za ręce. Kto wie, może za kilkadziesiąt lat to my będzie tym przykładem dla naszych wnuków.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail