Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Tłok pod Mount Everestem. W kolejce na szczyt zmarło już 11 alpinistów

MOUNT EVEREST
PRAKASH MATHEMA/AFP/East News
Udostępnij

Połowa maja to szczyt sezonu dla wszystkich wspinaczy chcących zdobyć Mount Everest. Tworzące się korki stanowią jednak śmiertelne niebezpieczeństwo. W ciągu ostatnich 11 dni w oczekiwaniu zmarło 11 alpinistów.

Wraz z popularyzacją wypraw komercyjnych na najwyższą górę świata, zdobywców Mount Everest jest znacznie więcej. Choć być może trudno sobie to wyobrazić, to na grani szczytowej panuje po prostu tłok. Wąskie i trudne podejścia są realnym zagrożeniem dla zdrowia i życia.

W ciągu 11 dni zginęło aż 11 alpinistów, przy czym zaledwie jeden z nich poniósł śmierć z powodu upadku. Pozostałych dziesięciu zmarło z powodu wyczerpania organizmu, do którego doszło poprzez przebywanie w strefie o ograniczonej dostępności tlenu.

Jedenastą ofiarą jest pochodzący z USA 62-letni mężczyzna. O jego śmierci poinformowali bliscy alpinisty na łamach „Denver Post” w poniedziałek (czasu lokalnego).

 

Kolejki na szczyt powodują, że czas ataku szczytowego wydłuża się ponad dwukrotnie niż przy zupełnie drożnym szlaku. Oznacza to, że alpiniści przebywają w strefie o obniżonym stężeniu tlenu dwa razy dłużej. W takich warunkach organizm zamiast się regenerować stopniowo umiera z niedotlenienia.

Choroba wysokościowa dotyka zarówno amatorów, jak i bardzo doświadczonych wspinaczy. Jest nieprzewidywalna i może objawiać się na różne sposoby – ból głowy czy problemy żołądkowe. W najostrzejszej formie choroba wysokościowa skutkuje obrzękiem płuc lub mózgu.

Łagodne objawy można odczuć już na wysokości około 3000 m n.p.m., zaś powyżej wysokości 7800-8000 m n.p.m. tlenu jest tak mało, że tereny powyżej tej granicy nazywane są „strefą śmierci”. Mount Everest ma 8848 m n.p.m. W ciągu kolejnych tygodni do ataku na ten szczyt przystąpi następnych kilkuset wspinaczy.

Źródło: Tatromaniak, Gość Niedzielny

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail