Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Aleteia

Co z nami robi kultura przeciętności? Zawalcz o swoją tożsamość

KUCHARZ
Sam Wermut/Unsplash | CC0
Udostępnij

Częściej punktuje się odtwórczość, niż kreatywność. Zaś globalizacja uwarunkowana technologią tworzy cały świat taki sam w każdym jego zakątku – całkowicie przeciętny.

Wytwarzanie wzorców społecznych, które mają zachęcić do określonej drogi życiowej i konkretnego jej celu to nic nowego. W połączeniu jednak z galopującą globalizacją, wielkim wyborem nowych kulturowych trendów i rozwojem technologicznym może stworzyć wybuchową mieszankę, która łatwo zawraca w głowie. A jest co na tym stracić.

 

Zaprogramowani

Zapewne odkąd tylko człowiek rozumny pojawił się na świecie stawiano przed nowymi członkami społeczności konkretne wzory, typy człowieka, które powinni oni osiągnąć. Wystarczy sięgnąć choćby do najpopularniejszego cursus honorum w antycznym Rzymie, by uświadomić sobie, jak kierunkowano młodych chłopaków.

W zależności od kultury takie wzory różniły się między sobą. Dla Spartan byłby to wzór wojownika, dla Ateńczyków – myśliciela, a dla Fenicjan – żeglarza. Najczęściej też wzorce przybierały określoną, spersonifikowaną postać, co ułatwiało przedstawianie ich, jako możliwych do wypełnienia. Tak na przykład w średniowieczu konkretnym wzorem rycerza był św. Jerzy, zaś Karola Wielkiego prezentowano jako niedościgniony w mądrości wzór dla europejskich królów.

 

Wzorce społeczne

Przez lata funkcjonowania człowieka takie typy kształtowały społeczności i żyjące w nich jednostki akcentując konkretne cechy, jako niezbędne do przetrwania i dobrego życia. Dzisiaj też ludzkość wytwarza wzorce – związane są najczęściej z rozwojem kariery zawodowej. Studia, praca w prosperującej firmie, własne mieszkanie (z kredytem hipotecznym lub – jeśli możliwe – bez), dobry samochód, smartfon w kieszeni, raz do roku zagraniczne wakacje – swoiste cursus honorum współczesnego człowieka.

Już niemal połowa Polaków może legitymować się dyplomem wyższej uczelni. Z badania Zenith Mobile Advertising Forecasts 2017 wynika, że 64% osób dorosłych w Polsce posiada smartfona (w badanie nie włączono dzieci!), zaś raport Związku Banków Polskich z 2016 roku informuje, że 2,05 mln obywateli Polski ma kredyt mieszkaniowy. Czy to nie dobitne wskaźniki definiujące nowy wzorzec społeczny? Zresztą, wystarczy pomyśleć o sobie i swoich znajomych. W jakim stopniu wpisują się w ten typ?

Społeczne wzorce same w sobie nie są problemem. Podyktowane one były sposobem funkcjonowania danego społeczeństwa i wyzwaniami, na jakie musiało ono odpowiadać. Wzór wojownika najczęściej budował się w grupach często stawających do walki, wzór myśliciela lub polityka w społecznościach, które zbudowały w sferze publicznej życie polityczne. W społeczeństwie stanowym chłopi, z uwagi na swoją rolę, mieli zupełnie inne typy, niż mieszczanie czy też duchowieństwo.

Dzisiaj trudno zarysować tak wyraźny podział społeczeństwa na mniejsze grupy. Oczywiście, wyróżnia się konkretne klasy społeczne, różnicuje się ludzi ze względu na miejsce zamieszkania czy posiadanie majątkowe, jednak niewątpliwie przejście z jednej klasy do drugiej nie stanowi tak wielkiego wyzwania, jak niegdyś. Z dużą dozą śmiałości wypada powiedzieć, że dzisiaj można zostać kim tylko się chce. I coraz częściej wybiera się zostanie nikim.

 

Nikt szczególny?

Nikim szczególnym, ponieważ niemal każdy usilnie stara się wypełnić ten jeden wzór mamiony obietnicą przyjemnego życia zapewnionego przez odpowiedni status majątkowy. Już od dziecka wyrywa się człowiekowi jego pasje, by dostosować go do panującego systemu. Zamiast się skupić na kilku interesujących dziecko przedmiotach próbuje uczynić się je wszechwiedzącymi.

Celująca ocena to większa radość, niż fascynująca możliwość poznawania świata. Częściej punktuje się odtwórczość, niż kreatywność. Zaś globalizacja uwarunkowana technologią tworzy cały świat taki sam w każdym jego zakątku – całkowicie przeciętny. Czy to ostatecznie nie odbiera człowiekowi jego wolności, indywidualności i – wreszcie – tożsamości?

Niewątpliwie nie da się całkowicie wyeliminować wpływu wzorców społecznych, jednak ten wpływ może być bardzo pozytywny. W tym, tak jak w wielu innych kwestiach, wystarczy poszukać złotego środka między swoim własnym życiowym planem i pasją, a społecznymi granicami. Niemniej jednak w świecie, który każdemu oferuje niemal wszystko i możliwość stania się kim tylko się chce, konieczność zaciętej walki o własną tożsamość wydaje się być bardzo nagląca. Może nawet tak bardzo, jak nigdy dotąd.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail