Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Co warto wiedzieć w Światowy Dzień Krwiodawcy?

KRWIODAWCA
Olena Yakobchuk | Shutterstock
Udostępnij

14 czerwca, w dniu urodzin Karla Landsteinera, odkrywcy grup krwi, tysiące krwiodawców obchodzą swoje święto. Co przy tej okazji warto wiedzieć o tej szczytnej idei?

Po pierwsze, nasza krew to naprawdę towar cenny. To zdanie nie jest czystym komunałem, trzeba sobie bowiem uświadomić, że nie da się jej wyprodukować sztucznie, zaś zużycie jest ogromne. Operacja przeszczepu wątroby – bez żadnych komplikacji – wymaga 10 litrów krwi. Jedna jednostka pobierana od dawców w punkcie krwiodawstwa to 450 ml, czyli na jedną operację pobrać trzeba krew od ponad 20 osób!

Dodatkowo krew ma określony, krótki termin przydatności i nie da się jej przetrzymywać w nieskończoność, zaś do transfuzji trzeba jeszcze dopasować odpowiednią grupę. Oznacza to, że nawet jeżeli na korytarzu Centrum Krwiodawstwa widzimy tłumy, to może się okazać, że ich wysiłkiem uratuje się zaledwie pojedyncze osoby.

Kolejną sprawą są rygorystyczne kryteria kwalifikacji dawców. Czasowo zdyskwalifikować nas mogą nawet takie banały jak wzięcie w ciągu ostatnich 5 dni aspiryny, wyjazd turystyczny do egzotycznego kraju, leczenie kanałowe zęba albo zwykła grypa. Są też wyłączenia stałe. Przykładowo nie mogą oddawać krwi osoby chore na cukrzycę, przewlekłe schorzenia tarczycy oraz cierpiące na ciężkie choroby układu krążenia (np. po zawałach).

Czytaj także: Cristiano Ronaldo jest honorowym krwiodawcą, a ty?

Wszystkie te informacje podajemy na początku procesu donacji, wypełniając liczący kilkadziesiąt punktów kwestionariusz. Następnie pobierana jest od nas próbka krwi w celu wykonania podstawowych badań (morfologii), po uzyskaniu zaś jej wyników udajemy się do gabinetu lekarskiego, gdzie dokonana zostanie ostateczna kwalifikacja, czy możemy oddać krew, czy nie.

Wyniki morfologii są dla nas dostępne od razu. Dużo ważniejsze jest jednak, że po pobraniu krew jest dodatkowo badana, by sprawdzić, czy dawca nie jest zakażony kiłą, HIV, wirusami zapalenia wątroby typu B lub C. W przypadku wyniku pozytywnego zostaniemy listownie o tym poinformowani, co samo w sobie jest ważnym profitem z oddawania krwi.

Dużo bardziej znane są pewne korzyści ekonomiczne. Szczególnie zainteresowane powinny być osoby korzystające z komunikacji miejskiej. Przykładowo, w Warszawie po oddaniu 18 litrów krwi, dawca ma prawo do całkowicie darmowych przejazdów. Innym powszechnie znanym „zyskiem” z krwiodawstwa są czekolady. W rzeczywistości te kilka czekolad ma stanowić ekwiwalent energetyczny 4500 kcal. Niektóre stacje krwiodawstwa próbowały w to miejsce wprowadzić inne propozycje, np. konserwy, ale jak nie trudno się domyśleć: nie spotkało się to z entuzjastycznym przyjęciem 😉

Nie ulega jednak wątpliwości, że nie o czekolady i darmowe przejazdy tu chodzi, które obok innych drobniejszych prezentów (np. rozdawanych przy różnych okazjach „krwiodawczych” gadżetów czy zniżek w sklepach po okazaniu legitymacji Honorowego Dawcy Krwi) są miłą zachętą, ale nie mogą stanowić istoty sprawy. Oddawanie krwi to przede wszystkim uczestniczenie w wyjątkowym procesie, gdzie o cudze zdrowie walczą nie lekarze, pielęgniarki czy farmaceuci, a tysiące zwykłych ludzi, których daru obecna nauka nie jest w stanie zastąpić żadnym zamiennikiem.

Bliższe informacje o szczegółowych warunkach oddania krwi i miejscach, gdzie można to zrobić najlepiej zaczerpnąć ze strony właściwego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa. Linki do wszystkich stron znajdują się TUTAJ.

Czytaj także: Bankowanie krwi pępowinowej – tak czy nie?

Czytaj także: Ten mężczyzna uratował ponad 2 miliony dzieci. Jak to możliwe?

Czytaj także: Szymon Majewski: Służba zdrowia jak pończochy mojej mamy

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail