Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Prawdziwa szkoła zaczyna się w wakacje!

ZABAWA
Monkey Business Images | Shutterstock
Udostępnij

Ostatni dzwonek, to tak naprawdę pierwszy dzwonek. Prawdziwe pochłanianie wiedzy zaczyna się wtedy, kiedy kończy się chodzenie do szkoły. Dwa miesiące wakacji to czas niezwykłego skoku w rozwoju. Dzieje się tak, chyba że… przeszkodzą w tym rodzice!

Zamek

Zamki i warownie są niesamowite. Fascynują większość ludzi i w każdym wieku. Do zamku można wejść na różne sposoby. Od różnych stron można zacząć rozumieć, o co w nich chodzi. Jedni wchodzą bramą, a inni ukrytym wejściem. Jednych interesuje, jak je zdobyć, a innych, jak je zbudować. Ktoś woli oglądać zbrojownie, a inny zamkową kuchnię. Każdego interesuje nieco inny element. Poznanie całości każdy zaczyna od nieco innej strony.

Czym jest uczenie się, jeśli nie poznawaniem świata. Zrobić to można zaczynając od zupełnie różnych stron. Najlepiej od takich, które najbardziej nas interesują. Jeśli efektywne uczenie buduje się na wewnętrznej motywacji do robienia czegoś, to należy znaleźć to coś i od tego zacząć. Wybierz swoje ulubione wejście do zamku, a później i tak poznasz całą resztę. Oczywiście jeśli w wakacje nikt ci nie mówi czym i ile czasu masz się zajmować… nawet jeśli to będzie spanie!

 

Odwyk

Rodzice się niepokoją, jeśli po zakończeniu roku szkolnego dzieci zbyt długo śpią i zbyt długo siedzą przed komputerem. O komputerach więcej za chwilę, ale generalnie rzecz ujmując, to nie ma się czego bać – to przecież minie. Wykończeni długotrwałą pracą robimy to samo. Długi sen, gapienie się w ekran, to typowy sposób dorosłych na „reset”. Dzieci też tego potrzebują. Potrzebują odwyku od szkoły.

Co robią dzieci, które z formalnych szkół przechodzą do edukacji domowej lub szkół, w których nie zmusza się ich do nauki? Nic nie robią! Cieszą się świętym spokojem. Są na odwyku. A kiedy ich organizm już „oczyści się” z przymusu, musztry i rywalizacji, to wtedy zaczynają się uczyć. Choć przeważnie o tym nie wiedzą. One po prostu robią coś fajnego i niepostrzeżenie uczą się bardzo efektywnie. Nie stanie się to jednak bez odwyku i bez wolności.

 

Wolność

Co czuje człowiek, któremu ktoś stai za plecami i mówi jak ma grać w ulubioną grę, albo w jaki sposób budować z klocków? Chwilę można to wytrzymać, ale na dłużą metę jest nie do zniesienia. Przymus zabija efektywność, nawet wtedy, gdy ktoś zmusza do robienia tego, co lubisz. Skuteczne pochłanianie wiedzy zaczyna się tam, gdzie zaczyna się niczym nie skrępowana wolność. Szczególnie nie skrępowana czasem.

Czy talent do czegoś, to nie jest tak naprawdę ilość powtórzeń, jaką jesteś w stanie (w ramach jednego działania) wykonać? Im dłużej coś robimy, tym jesteśmy sprawniejsi i tym więcej o tej rzeczy wiemy. Jednemu wystarczy coś zrobić dziesięć razy, a innemu tysiąc jest mało. Potem o tym drugim mówimy, że miał talent. A może on miał wolność do robienia czegoś tysiąc razy? Może nikt go nie zamknął w czterech ścianach i mu nie przeszkadzał?

 

Przeszkadzajki

Przecież on ciągle robi to samo i nic się nie uczy. To jedno z częstszych zdań zaniepokojonych rodziców. Niepokoje czasem mogą być słuszne. Portale społecznościowe, czy gry komputerowe tworzone są tak, żeby wykorzystywać działający w naszym mózgu mechanizm nagrody. Uzależnienie od przychodzących powiadomień, czy kolejnych etapów gry, może być poważnym zagrożeniem. Może, ale nie musi. Można grać dużo, dużo się przy tym uczyć i nie tracić kontroli. Niestety większą od komputera przeszkadzajką w rozwoju mogą być… rodzice.

Mądrzenie się na temat tego, co warto robić, a czego nie. Zabranianie różnych rzeczy i niepokazywanie alternatyw. Dawanie rad, ale nie dawanie wspólnego czasu. To jedne z częstszych rodzicielskich grzechów. Wakacje mogą być rewelacyjnym czasem rozwoju dzieci. Problemem jednak bywa to, jak rodzice rozumieją rozwój. Gdyby widzieli go w bujaniu się na trzepaku, to może byłyby gdzieś jeszcze jakieś trzepaki. No właśnie, czym ten rozwój właściwie jest?

 

Rozwój

W każdym twórczym działaniu jest rozwój. W kopaniu dołów, czytaniu książek, bieganiu po lesie, gotowaniu, dojeniu krowy i Bóg wie, czym jeszcze. Rozwój jest nie tylko tam, gdzie nasze działanie zatacza coraz większe kręgi, jak kamień rzucony w wodę. Nie tylko tam, gdzie robimy coraz to nowe rzeczy. Rozwój jest też tam, gdzie po sprężynie kręcimy się w kółko – w górę i dół. Gdzie robimy to samo, lecz już nie tak samo.

Rozwój to nie koniecznie wyższa średnia w szkole. Prędzej są nim nowe połączenia neuronalne w mózgu, którym jednak możemy chcieć wyznaczyć gdzie i jak mają powstawać. One powstają jakby przypadkiem. Są efektem ubocznym tego, że coś robimy. Bo rozwój każdego człowieka to jest po prostu wielka przygoda! A czy na przygodę może być lepszy czas niż wakacje?

Czytaj także: Na wakacje (nie) szukaj ekscytacji!

Czytaj także: Wakacje w norze hobbita z „Władcy Pierścieni”? To możliwe!

Czytaj także: Czy wasze dzieci też bardzo urosły w wakacje? Naukowcy wyjaśniają, dlaczego!

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail