Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Książka, która ukazała się 100 lat za wcześnie!

KSIĄŻKa
VGstockstudio | Shutterstock
Udostępnij

Był rok 1918. W uszach jeszcze słychać było wojenne wystrzały. A w Warszawie drukowano książkę, która wyprzedziła swoje czasy o jakieś 100 lat. Trudno mieć pewność, ale jest możliwe, że już doczekaliśmy czasów, w których szersze grono odbiorców odkryje fenomen jej autora?

Blog z 1918 roku

W poprzednim wieku powszechne było pisanie dzienników i pamiętników. Niestety większość z nich nie nadaje się dla dzisiejszego czytelnika. Zbyt rozwlekłe i za mało konkretne opisy odstręczają w czasach szybkiej informacji. Co innego, gdy za pomocą krótkiej historyjki ktoś potrafi w lapidarny sposób przedstawić swoją unikalną myśl. Takie teksty czyta się chętnie. Taki styl jest charakterystyczny dla współczesnych blogów. W ten sposób pisał Janusz Korczak.

Lekarz i pedagog. Najbardziej znany ze swojego oddania dzieciom, z którymi w czasie II wojny światowej nie wahał się być aż do końca – choć oznaczało to śmierć w komorze gazowej. Niewiele mniej znany jako twórca legendarnego Domu Sierot, stworzonego w Warszawie dla żydowskich dzieci. Najmniej jednak identyfikowany jako pisarz (oraz radiowiec). A potrafił tak zwięźle, inspirująco i mądrze pisać o dzieciach i wychowaniu, że gdyby żył w dobie internetu, zapewne prowadziłby niezwykle popularnego parentingowego bloga. Bo właśnie jak blog czyta się jego książki…

 

Książka (nie) dla mężczyzn

„Jak kochać dziecko”, a właściwie „Jak kochać dziecko” – część pierwsza „Dziecko w rodzinie”. To książka, której tytuł nie brzmi jak książka, którą chętnie czytaliby mężczyźni. W rodzinach, w których czytane są książki o wychowaniu dzieci, przeważnie mama zagłębia się w lekturze, a później streszcza najważniejsze kwestie tacie swoich dzieci. A jednak w czasie warsztatów, które prowadzę dla ojców, polecam im do czytania właśnie tę książkę.

Dlaczego polecam mężczyznom czytać „Jak kochać dziecko” Korczaka? Bo to polski autor, mężczyzna i lekarz. Połączenie takich cech wciąż jest rzadko spotykane. Bo pisze bardzo zwięźle – każdy rozdział to jedna strona i można zacząć czytać w dowolnej kolejności. A to świetny argument dla mniej czytających ojców. Wreszcie dlatego, że potrafi dobrze przewrócić do góry nogami sposób myślenia o dzieciach i dzieciństwie. A dziś trzeba nam tego prawie tak samo, jak sto lat temu.

 

Czy już na nasze czasy?

Dziecko jako „półprodukt” człowieka. Dzieciństwo jak przygotowanie do „prawdziwego życia”. Przez wieki traktowano dzieci jak kogoś drugiej kategorii. Ale czy inaczej jest dziś? Wciąż usłyszeć można od całkiem poważnych ludzi, że klaps w pupę przedszkolaka nie jest niczym złym, ale klaps w pupę trzydziestolatka (a tym bardziej trzydziestolatki) jest już aktem niedopuszczalnym. Po I wojnie światowej opinia publiczna nie była gotowa na mądrą debatę o klapsie. Dziś jakoś nam do niej bliżej. Zapewne również dzięki Korczakowi.

Co w praktyce zawdzięczamy Korczakowi? Jakimi jego pomysłami możemy się dziś inspirować? Pisałem o tym jakiś czas temu w tekście o 8 koncepcjach Janusza Korczaka, które powinien znać każdy. Czy jednak to korczakowe mówienie, że dziecko jako człowiek powinno być traktowane tak jak dorosły, do naszych czasów już pasuje? Czy pasuje nie tylko na poziomie deklaracji, ale też wtedy, gdy dziecko wyleje sok albo kiedy czegoś nie chce zrobić?

 

Skracanie ponadczasowości

Wiele w naszym myśleniu się zmieniło od wydania w 1918 rok książki „Jak kochać dziecko”. Mam jednak wrażenie, że Janusz Korczak wyprzedził swoje czasy o więcej niż 100 lat. Sądzę, że nieprędko jako społeczeństwo będziemy mogli, czytając Korczaka, wzruszyć ramionami i powiedzieć: to oczywiste, myślę podobnie, nic w tym odkrywczego.

Za podsumowanie mam przewrotne życzenie. Życzyłbym sobie, żebyśmy tę ponadczasowość naszego rodaka skrócili. By w ten sposób napełnić nasze czasy myślą Starego Doktora. A zrobić to możemy, czytając jego niezwykle mądrą w swej prostocie książkę, która ukazała się o ponad sto lat za wcześnie, a którą w wersji elektronicznej można przeczytać zupełnie za darmo.

Czytaj także: Janusz Korczak: Kto uderza dziecko, jest oprawcą

Czytaj także: Pani Stefa – kobieta, która z Korczakiem współtworzyła Dom Sierot

Czytaj także: Macierzyństwo zawsze jest czymś autorskim

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail