Aleteia

Nożownik z sanktuarium w Montrealu nie odpowie za swoje czyny

NOŻOWNIK
BortN66 | Shutterstock
Udostępnij

Mężczyzna, który w Montrealu rzucił się z nożem na kapłana odprawiającego mszę, nie będzie odpowiadał za swe czyny. Kanadyjski wymiar sprawiedliwości uznał w środę 3 lipca, że jest on niepoczytalny.

Pozostanie pod opieką psychiatrów w Montreal’s Philippe-Pinel Institute do czasu, gdy sąd uzna, że może zostać wypuszczony. Tam także będzie poddany leczeniu. Ma zakaz wchodzenia do kościoła, w którym dokonał ataku. Nie może się też kontaktować ze swą ofiarą.

Do zdarzenia doszło 22 marca w sanktuarium św. Józefa za zboczu góry Mont Royal. Pisaliśmy o tym TUTAJ. Nożownik miał słyszeć głosy, które kazały mu zabić kapłana. 77-letni o. Claude Grou cudem uniknął śmierci. Świadkami ataku byli wierni przebywający w kościele osobiście, ale także oglądający transmisję mszy w internecie:

 

Podczas ataku z trudnych do wytłumaczenia przyczyn złamało się 30-centymetrowe ostrze noża, z którym Vlad Cristian Eremia rzucił się na kapłana. Zadane mu rany okazały się powierzchowne i ks. Grou szybko mógł wrócić do pracy w sanktuarium św. Józefa, którego jest rektorem.

Zgodnie z dowodami przedstawionymi w środę, Eremia wydał kilka „majaczących” stwierdzeń kilka chwil po ataku.

Jak podaje „Montreal Gazette”, podczas późniejszego przesłuchania przez policję zdawał się być świadomy tego, co się stało. Powiedział jednak śledczym o głosach, które słyszał. Zauważono też, jak rozmawiał z samym sobą, gdy przebywał samotnie w pokoju.

W krótkim oświadczeniu przygotowanym dla sądu ks. Grou przekazał, że atak nie wywarł na niego żadnego istotnego wpływu emocjonalnego ani fizycznego. Stwierdził również, że nie obawia się o swoje bezpieczeństwo w przyszłości. Dodał jednak, że napad wywołał jednak „pewne obawy” wśród personelu Oratorium.

Prokurator koronny Stécie Jérôme poinformował, że ks. Grou również próbował dotrzeć do Eremii, by przekazać sprawcy, że mu wybacza.

Źródło: KAI, Montreal Gazette, City News Vancouver