Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

W ten sposób najczęściej łamiemy pierwsze przykazanie Dekalogu

KOBIETA
Kyle Frederick/Unsplash | CC0
Udostępnij

Wbrew pozorom dziś również bardzo łatwo możemy oddawać boską cześć komuś lub czemuś poza Bogiem Jedynym. Najczęstsza jest tu jedna konkretna sytuacja.

Pierwsze przykazanie Dekalogu, czyli „Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną” (zob. Wj 20,3; Pwt 5,7) nakazuje wyrzeczenie się jakichkolwiek bóstw poza Bogiem Jedynym. Dla Hebrajczyków, będących historycznie rzecz biorąc pierwszymi adresatami Bożego Prawa, oznaczało to przestrogę przed przyjmowaniem wierzeń i kultów narodów ościennych: Egipcjan, Kananejczyków i innych.

Mogłoby się wydawać, że dla nas, współczesnych Europejczyków, przestroga ta nie jest już aktualna. W zasadzie nikomu dziś już nie przychodzi do głowy, aby oddawać boską cześć ciałom niebieskim, zwierzętom, bądź też bóstwom wyobrażanym w kamiennych czy drewnianych posągach. Owszem, istnieją dziś w Polsce ruchy neopogańskie próbujące rekonstruować wierzenia dawnych Słowian. Są to jednak grupy bardzo nieliczne, stanowiące raczej religijny folklor.

Przykazanie to, będące ukonkretnieniem nadrzędnego przykazania miłości Boga ponad wszystko (zob. Pwt 6,5), winno być stałym punktem do rachunku sumienia także dla wierzących i praktykujących katolików. Bardzo łatwo możemy bowiem zacząć w praktyce swego życia oddawać boską cześć komuś lub czemuś poza Bogiem Jedynym.

Chodzi o to, by deklarowana ustami wiara w Boga miała przełożenie na konkrety życia. Tymczasem faktycznym bogiem w życiu mogą się stać np. pieniądze. To one mogą być tym, wokół czego obracają się nasze myśli i wokół czego koncentrują się nasze troski. Innym bogiem może być zdrowie.

Ileż to razy nawet pobożni katolicy podczas składania życzeń mówią: „No i przede wszystkim życzę ci zdrowia, bo zdrowie jest najważniejsze; jak nie ma zdrowia, to nie ma niczego”. Prosta konsekwencja: jeśli zdrowie jest najważniejsze, to Bóg nie jest już najważniejszy, a zatem w ogóle już przestaje być Bogiem.

Bogiem może się stać praca lub kariera, bardzo łatwo to jej podporządkować całe swoje życie oraz stracić sens życia wtedy, gdy praca się skończy lub załamie się kariera. Ubóstwić można także drugiego człowieka. Bardzo łatwo jest liczyć się z kimś w życiu o wiele bardziej niż z Bogiem i Jego przykazaniami.

Można także samemu dla siebie stać się bogiem i to jest może sytuacja najczęstsza. Często zupełnie bezwiednie stawiamy w centrum siebie, swoje plany, projekty i nierzadko oczekujemy, że Bóg będzie niejako na nasze usługi, że będzie błogosławił temu, co jest naszym zamierzeniem i naszą wolą. Wszystkie te sytuacje są nam bardzo bliskie, dlatego trzeba, żebyśmy byli gotowi do ustawicznej rewizji własnego życia w świetle pierwszego przykazania.

W kontekście pierwszego przykazania koniecznie trzeba dotknąć także problemu okultyzmu, wróżbiarstwa, wiary w przesądy i horoskopy. Trzeba bardzo jasno powiedzieć, że wszystkie te praktyki są grzechem bałwochwalstwa i złamaniem wprost pierwszego przykazania Dekalogu.

I jest to sprawa, która jak najbardziej dotyczy nas, polskich katolików. W Polsce wg danych sprzed kilku lat zarejestrowanych wróżek i wróżbitów jest ok. 100 tysięcy i jest to liczba ponad trzykrotnie przewyższająca ilość kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Jest oczywiste, że z ich usług korzystają także praktykujący katolicy.

Dlaczego jest to grzech bałwochwalstwa? Najkrócej mówiąc, jest to forma szukania zabezpieczenia swojego życia bez Boga, poza Bogiem a nawet wbrew Bogu. Człowiek wierzący modli się w Psalmie: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps 23,4). Tymczasem nasza trudność polega na nieakceptowaniu jakichkolwiek „ciemnych dolin” w naszym życiu, czyli momentów niepewności, trudności, cierpienia, braku zabezpieczenia.

A są to momenty nieuniknione, co więcej, bardzo ważne z punktu widzenia rozwoju wiary, bo to w nich dojrzewa nasza ufność w ojcowską opatrzność Boga. Rodzi się jednak wielka pokusa pójścia na skróty i skoro Bóg nie daje mi natychmiastowych odpowiedzi na miarę moich oczekiwań, poszukam gdzie indziej odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, tak by móc mieć co do wszystkiego jasność oraz poczucie, że wszystkie sprawy w życiu mam pod swoją kontrolą. Mieć wszystko pod kontrolą oznacza jednak faktycznie samemu stać się bogiem swego życia i zanegować Boga Jedynego. „Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie”.

Autor: ks. Maciej Zachara MIC
Tekst pochodzi z kwartalnika „Z Niepokalaną”.

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail