Aleteia.pl - pozytywna strona Internetu w Twojej skrzynce e-mail

Nie możesz nas wesprzeć finansowo?

Możesz to zrobić na 5 innych sposobów:

  1. Módl się za nasz zespół i powodzenie naszej misji
  2. Opowiedz o Aletei w swojej parafii
  3. Udostępniaj nasze treści rodzinie i przyjaciołom
  4. Wyłącz AdBlocka, kiedy do nas zaglądasz
  5. Zapisz się do naszego newslettera i czytaj go codziennie

Dziękujemy!
Zespół Aletei

 

Katolicki portal bez polityki. Wesprzyj nas!

Aleteia

Denerwują cię ludzie dokoła? Spójrz na Martę i dostrzeż w niej siebie [komentarz do Ewangelii]

ZIRYTOWANA KOBIETA
William Recinos/Unsplash | CC0
Udostępnij

Dlaczego Marta nie zwróciła się bezpośrednio do Marii: „chodź, pomóż mi, mamy jeszcze trochę pracy w kuchni”, tylko poskarżyła się na siostrę Jezusowi?

U przyjaciół

Lubił odwiedzać Betanię. Choć ewangelia Łukasza nie wymienia nazwy tej miejscowości, z relacji innych ewangelistów wiemy, że tam właśnie, kilka kilometrów od Jerozolimy, po drugiej stronie Góry Oliwnej, był dom przyjaciół Jezusa.

Wydaje się, że tu zatrzymywał się, gdy z Galilei przybywał do Judei, by nauczać w Jerozolimie. Zawsze mógł liczyć na gościnę u Marty, Marii i Łazarza. Z rodzeństwem z Betanii łączyły Go niemal rodzinne więzy. „Jezus miłował Martę, jej siostrę oraz Łazarza” – czytamy w ewangelii Jana.

Betania stanie się też świadkiem wielu wydarzeń z życia Jezusa. Tu zostanie namaszczony przez Marię drogocennym olejkiem – „na swój pogrzeb” – jak powie. Tu wskrzesi z martwych swego przyjaciela Łazarza, ukazując swoją władzę nad śmiercią. Tu znajdzie schronienie w ostatnich dniach swojego życia. Stąd też wyruszy w Niedzielę Palmową do Jerozolimy, aby tam umrzeć.

 

Siostry

Nic dziwnego, że każda z nich chciała jak najlepiej uczcić Jezusa. Marta, o której Łukasz napisał: „podjęła Go”, krzątając się i przygotowując posiłek, „zajęta była licznymi posługami”.

Widok siostry, siedzącej bezczynnie u stóp Jezusa wyraźnie ją denerwował. „Panie, nie obchodzi cię, że siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. Słychać w tych słowach pewien wyrzut.

Czy Jezus nie mógł się sam domyślić, co jest w tym momencie najważniejsze? Czyżby nie miał ochoty na smaczny posiłek? „Powiedz jej…”. Te słowa Marty ukazują też pewne, skrywane być może, napięcie w relacjach między siostrami.

W normalnej sytuacji powiedziałaby przecież bezpośrednio do Marii: „chodź, pomóż mi, mamy jeszcze trochę pracy w kuchni”… Woli jednak „poskarżyć się” Jezusowi na siostrę. Jakże jesteśmy do niej podobni, żaląc się Bogu na naszych, uciążliwych nieraz bliźnich, zamiast spróbować po prostu życzliwie z nimi porozmawiać i wyjaśnić zaistniałe nieporozumienia…

 

Dobry udział

„Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, jednego zaś jest potrzeba…”. Co właściwie jest tym „jednym”, niezbędnym, potrzebnym człowiekowi do życia?

W Kazaniu na Górze Jezus mówi: „Nie martwcie się o wasze życie, o to co będziecie jeść i co będziecie pić… Szukajcie najpierw królestwa Boga i Jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dane”.

Tym „jednym” i niezbędnym jest słuchanie Słowa Boga i patrzenie w jego świetle na swoje życie. Wtedy nasza historia, nasze losy stają się Królestwem Boga. Wtedy doświadczamy Jego panowania, żyjemy według „Jego sprawiedliwości”, a dobrym jej owocem w naszym życiu staje się miłosierdzie, przebaczenie, gościnność, troska o ubogich.

Taka jest bowiem sprawiedliwość Boga. Oto „dobry udział”, który wybrała zanurzona w kontemplacji słów Jezusa Maria. Ale i pełna miłości oraz troski Marta nie będzie go pozbawiona.

Ewangelia: Łk 10, 38-42

Newsletter
Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail